Warszawa

W czym kryje się misiostwo Kazimierza? - wywiad z Pauliną Wilk

W czym kryje się misiostwo Kazimierza? - wywiad z Pauliną Wilk

Przygody misia Kazimierza to pierwsza Pani książka pisana z myślą o dziecięcym czytelniku. Czym różni się tworzenie dla dzieci od pisania dla dorosłych? Dla kogo woli Pani pisać i dlaczego?

 

Paulina Wilk: Pisząc opowieści o rezolutnym Kazimierzu, myślałam zarówno o dzieciach, jak i o dorosłych. Starałam się stworzyć książkę, która da im radość wspólnego czytania, stanie się okazją do rozmów i będzie zbliżała. Dzieci patrzą na dorosłych z podziwem, szukają u nich odpowiedzi na ważne pytania, bezpieczeństwa i opieki. Natomiast dorośli odnajdują w dzieciach wielką wyobraźnię, spontaniczność i szczerość, którą chcieliby na nowo w sobie ożywić. Obie strony mogą się od siebie uczyć, wzajemnie się sobą zachwycać. Miś Kazimierz i jego opiekunka Ania są takim właśnie duetem – razem uczą się bliskości, wyrażania uczyć, bycia we dwoje.

 

Pisanie bajek jest dla mnie wielką przyjemnością i okazją do zanurzenia się w swoją wrażliwość. Historia misia właściwie wymyśliła się sama, ja tylko starałam się nadążyć za bohaterami, za ich wyobraźnią i przygodami. Kazimierz i Ania zabrali mnie ze sobą do świata, w którym szczęściem są proste, codzienne sprawy: wspólne jedzenie śniadania, obserwowanie kwiatów, robienie porządków albo nurkowanie w wannie. Pisanie dla małych czytelników wcale bardzo nie różni się od tworzenia dla dorosłych – i jedni, i drudzy zasługują na poważne traktowanie, na dbałość o urodę słów i zdań, na dobrze opowiedziane historie i na wzruszenie. Myślę, że w czytaniu najważniejsze są uczucia.

 

Jak Pani sądzi, czemu to właśnie misie są ukochanymi bohaterami dzieci – i czy tylko dzieci?


PW: W przeciwieństwie do niesamowitych czy wyjątkowo utalentowanych bohaterów, misie nie posiadają magicznych mocy: nie zaczarowują świata, nie zwyciężają zła, właściwie niczym nie imponują. I to jest w nich najwspanialsze, bo te miękkie, pocieszne, często nieporadne istoty, przypominają nas samych – i dzieci, i dorosłych. Misie mają dobre intencje, chcą być kochane, przytulane, zabierane na spacery i do poduszki. Towarzyszą dzieciom na co dzień i stają się ich powiernikami, przyjaciółmi, ważnym alter ego. To dzięki nim dzieci mogą nazywać i wyrażać potrzeby, powiedzieć: "misiowi jest smutno" albo "miś chce spać". Ten efekt podobieństwa i bliskości znakomicie sprawdza się w literaturze – miś, któremu zdarzają się przygody, przyjaźnie, cudowne albo przykre niespodzianki jest bohaterem, z którym dziecko intuicyjnie się utożsamia i za pośrednictwem którego może bezpiecznie przeżyć wiele ważnych uczuć. A przy okazji odkryć własną wyjątkowość. Bo wszystkie książkowe misie mają wyraźne charaktery, są indywidualistami.

 

Na czym, według Pani, polega szczególna rola bajek?

 

PW: Ich czytanie jest podróżą w świat emocji – fantastyczną, bo nieprzewidywalną, ale także bezpieczną. Bajka, jeśli została stworzona z myślą o wrażliwości dziecka, staje się pomostem pomiędzy jego realnymi przeżyciami, a ich nazwaniem i pokierowaniem nimi. W bajce nic nie jest zbyt straszne albo zbyt trudne, ze wszystkim można się zmierzyć, każde uczucie oswoić. A z każdą bajką być coraz bardziej i coraz odważniej sobą. Bajki to pierwsze historie, dla których porzucamy rzeczywistość – wskakujemy w fabułę i dopóki ona trwa, jesteśmy w innym świecie. Czytanie niezmiernie wzbogaca, ponieważ pozwala prowadzić wielowątkowe, równoległe życia. Magia literatury działa tak jak bajka – sprawia, że opowieść staje się prawdziwsza niż rzeczywistość.


Czy miś Kazimierz istnieje naprawdę?

 

PW: Oczywiście. Misiów takich jak on są tysiące – powstają masowo w fabrykach, siedzą rzędami na sklepowych półkach, czekają w wielkich magazynach, aż ktoś je przygarnie i pokocha. Zaczynają niezwykłe życie dzięki miłości dzieci, które dostrzegają w nich coś szczególnego, wypełniają je cechami charakteru, nadają im osobowość. Pozornie zwyczajne misie stają się obiektami intymnymi, z którymi trudno się rozstać nawet nastolatkom czy dorosłym. Kazimierz to każdy z misiów, który ożył dzięki dziecięcej wyobraźni. Miś, którego opisałam, jest ze mną codziennie. Ma swoje zdanie na każdy temat, nie lubi się spieszyć ani marznąć, zamierza zwiedzić cały świat, a jego pasją jest pisanie dziennika, do którego można zajrzeć tu:

miskazimierz.pl/dziennik-kazimierza


Gdyby miała Pani opisać misia Kazimierza trzema słowami, które najlepiej oddają jego charakter, to jakie słowa by to były i dlaczego właśnie te?

 

PW: Odważny – bo zdecydował się uciec z wielkiego sklepu i sprawdzić, czy potrafi być niezwyczajny, a do tego ma odwagę mówić, co czuje i czego chce. Wrażliwy – bo wszystko, co mu się przydarza, mocno przeżywa i dzięki temu coraz więcej rozumie. Niezwykły – bo potrafi zrobić jezioro w umywalce, zorganizować rodeo w kuchni i teatr na stole.


Miś Kazimierz jest dumny ze swojego zupełnie wyjątkowego misiostwa – na czym owo misiostwo polega? Co sprawia, że Kazimierz różni się od innych bajkowych misiów?

 

PW: Misiostwo to jest coś, co mają wszystkie misie, tylko każdy z nich inaczej. W przypadku Kazimierza kryje się ono między innymi w ciekawości świata, niebieskiej piżamie, pulchnych stopach i mądrościach wygłaszanych mimochodem. Z innymi misiami łączy go z pewnością zamiłowanie do spania, wielki apetyt i potrzeba posiadania przyjaciół. Wszystkie misie są do siebie podobne, ale gdyby je zaprosić na Światowy Kongres Misiostwa, szybko okazałoby się, że każdy jest zupełnie unikatowy.

 

Planuje Pani napisanie całej serii książek o misiu Kazimierzu, czy trwają już prace nad kolejnym tomem? Proszę uchylić rąbka tajemnicy na temat następnych przygód misia.

 

PW: Uciekając ze sklepu, Kazimierz wyruszył na poszukiwanie swojego charakteru, a więc jego podróż – przez życie, świat i przygody – dopiero się rozpoczyna. Przed nim pierwsze przyjaźnie i pierwsze wakacje. Malutki miś ma przed sobą wiele ważnych odkryć i uczuć. Jest bardzo ciekawski, towarzyski i spragniony kolejnych niezwykłych zdarzeń – nie mam więc wyjścia, piszę dalej!


Z niecierpliwością czekamy zatem na kolejne tomy. Dziękuję za rozmowę.


PW: Dziękuję.


Z Pauliną Wilk rozmawiała Marta Pustuła.
Fot.: Rafał Guz

Komentarze

Polecamy

Więcej z działu: Wywiady

Warto zobaczyć