Warszawa

Budujemy odporność

Budujemy odporność

Katar, przeziębienie, angina, antybiotyk... Ten katalog infekcji zna niemal każdy rodzic. Kiedy dni stają się coraz krótsze i coraz chłodniejsze, warto pomyśleć o wzmocnieniu odporności. Z pomocą przychodzą nam naturalne domowe sposoby i apteczka babuni.

 

Niemowlę

 

Maluszki do czasu zdmuchnięcia pierwszej świeczki na torcie stosunkowo niewiele chorują. Dzieje się tak, ponieważ układ odpornościowy wzmacniany przeciwciałami otrzymanymi w okresie prenatalnym i wyssanymi z mlekiem matki spisuje się wtedy świetnie. Jeśli w tym czasie mamę dopadła drobna infekcja i nie przyjmuje ona leków, nie musi wcale rezygnować z karmienia piersią. Okazuje się, że zaziębiona mama przekazuje malcowi szczególnie cenne przeciwciała, a ryzyko, że szkrab się zarazi, jest minimalne. Niestety, wirusy upodobały sobie drogę kropelkową, więc nie wolno wówczas brzdąca całować.


Dziecko w okresie poniemowlęcym (od 1 roku do 3 lat) musi już zbudować swoją własną odporność. I wtedy najczęściej zaczyna się chorowanie. Szczególnie trudny bywa okres od 12 do 18 m.ż., określany przez lekarzy mianem „luki odpornościowej” (skończyła się już bowiem „ochrona pierwotna”, a nabyta się jeszcze nie ukształtowała). Infekcji nie da się uniknąć. Paradoksalnie to dobrze, bo dzięki nim układ immunologiczny rusza do pracy! Nie można jednak pozwolić, by malec chorował zbyt często.


Doskonałą okazją do hartowania małego organizmu są codzienne spacery. Zasada ubierania malucha na tę okoliczność sposobem „na cebulkę” nie straciła nic ze swej aktualności. Warto wiedzieć, iż kilka warstw ubranek lepiej chroni i grzeje (jest to też o wiele bardziej praktyczne rozwiązanie!), aniżeli jedna bardzo gruba. Dobrze ubrany brzdąc zawsze powinien mieć na sobie o jedną warstwę odzieży więcej niż ma dorosły. Najlepiej spacerować w godzinach okołopołudniowych (zwłaszcza zimą, gdyż to najcieplejsza pora dnia), uprzednio zabezpieczywszy buzię smyka tłustym kremem, a usta specjalnym sztyftem.


W sezonie grzewczym zaopatrzmy się w napełniane wodą kamionki na kaloryfer bądź połóżmy na nim wilgotny ręcznik – tym samym ułatwimy malcowi oddychanie i nie dopuścimy, by suche powietrze drażniło delikatną śluzówkę jego górnych dróg oddechowych. Pomieszczenia należy też często wietrzyć, świeże powietrze bowiem skutecznie wymiata wirusy.

 

Przedszkolak

 

Gdy smyk przekracza próg przedszkola, spotyka się – czasem po raz pierwszy – z większą grupą dzieci. To wielka próba dla jego układu odpornościowego, wówczas styka się bowiem z mnogością drobnoustrojów i wirusów, ponadto inne maluchy to obce „zestawy” flory bakteryjnej, spacery ręka w rękę i nierzadko nawet picie z jednego kubeczka. Tu ktoś przyjdzie podziębiony, tam ktoś kichnie, a inny wydmucha nosek i czasem to wystarczy, by pochorowało się pół przedszkolnej grupy. Co robić?

 

Przede wszystkim zwróćmy baczną uwagę na higienę. Wypracujmy u malucha nawyk mycia rąk; po powrocie z zewnątrz, przed jedzeniem, po zabawie, a nade wszystko po kontakcie z czworonogiem. I nie pozwalajmy, by palce wędrowały do buzi. Po pewnym czasie kilkulatek zacznie się już sam pilnować.


Przedszkolaki szybko odkrywają radość dzielenia się i, ku rozpaczy rodziców, korzystają z tego przywileju aż nazbyt skwapliwie. Prośby typu „Daj gryza/daj łyka!” są na porządku dziennym i trzeba naprawdę dużo silnej woli, by im nie ulec. Nauczmy dziecko, że owszem, można częstować kolegów ciastkami i cukierkami, ale kanapką czy bułeczką już nie. Picie też każdy ma swoje. Pokażmy malcowi, jakie pokarmy są „podzielne”, a jakie „niepodzielne” i bezwzględnie tego przestrzegajmy, również w domu.


Inna ważna sprawa to odpowiednia dieta bogata w witaminy C, A i E, cynk i selen, co oznacza, iż na talerzu nie powinno zabraknąć warzyw, w tym również kiszonej kapusty, roślin strączkowych, owoców cytrusowych, truskawek, malin, jabłek. Zimą, gdy dostęp do dóbr natury jest utrudniony, sięgajmy po mrożonki. Mrożone warzywa i owoce zachowują do 80% swoich cennych właściwości i nie zawierają konserwantów. Podawajmy dziecku też chude mięso i tłuste ryby, produkty pełnozbożowe i przetwory mleczne. Do picia między posiłkami najlepsza będzie woda, poza tym niskosłodzone domowe kompoty, świeżo wyciskane soki i ziołowe herbatki. Unikajmy napojów gazowanych (drażnią układ pokarmowy i zawierają dużo cukrów) i uważajmy na soki w  kartonach – nie wszystkie są dobrej jakości.


Chcąc wzmocnić organizm, możemy sięgnąć do sprawdzonych metod babcinych. Jeśli nie ma przeciwwskazań, warto serwować malcom – po łyżce dziennie – tradycyjny napitek złożony z miodu, czosnku i cytryny. Mikstura ta nieźle smakuje i z pewnością przypadnie dzieciom do gustu z uwagi na miodową słodycz. Inna zdrowa propozycja, polecana zwłaszcza na chłodniejsze dni, to herbata słodzona miodem z dodatkiem naturalnego soku z malin.
Pamiętajmy o dobrodziejstwach codziennych spacerów, które wspaniale hartują. Jeśli mamy taką możliwość, starajmy się raz, dwa razy do roku zmienić dziecku klimat, wyjechać w góry bądź nad morze, na dwa lub trzy tygodnie. Taka zmiana skutecznie pobudzi układ odpornościowy.

 

 

Uczeń i nastolatek

 

Zalecenia kierowane do starszych dzieci są dość podobne do tych, jakie proponuje się przedszkolakom, jednakże w przypadku uczniów i nastolatków „działania zdrowotne” mogą być już bardziej zdecydowane. „Starszaki” i młodzież większość czasu spędzają w dużych skupiskach rówieśników, zaczynają też kręcić nosem na konieczność noszenia czapek i ciepłych ubrań.

 

Jeśli zauważymy, że dziecko jest „niewyraźne” i „coś je bierze”, zaserwujmy mu pikantną kolację. Zwróćmy uwagę, by w okresie jesienno-zimowym pociecha nie wychodziła z domu po zjedzeniu posiłku, który dodatkowo ochładza organizm (np. jogurt czy kefir) – zamiast tego proponujmy jej przed wyjściem ciepłą herbatę lub zupę. Dobrym pomysłem jest też wprowadzenie czosnku do codziennej diety. Jedzenie go solo dla wrażliwego podniebienia może być torturą, ale jako dodatek do potraw sprawdzi się znakomicie. Opcja dla odważnych to herbatka czosnkowa (4 posiekane ząbki zalane gorącą wodą, do tego sok z połowy cytryny i łyżka miodu) która, przy zachowaniu odpowiednich proporcji, ma całkiem przyjemny smak.

 

Przemęczenie i znużenie sprzyja łapaniu infekcji, dlatego pamiętajmy o higienie pracy – nie zaganiajmy dziecka do lekcji od razu po powrocie ze szkoły: niech najpierw odpocznie, może nawet króciutko się zdrzemnąć. Nawet jeżeli dziecko ma dużo nauki i zajęć, zadbajmy o to, by nie „zarywało” nocy. Nie pozwalajmy mu też na picie czarnej kawy, zamiast niej możemy mu zaproponować zdrową, zbożową. Odpowiednia ilość snu (nie mniej niż 8 godzin!) wspomaga układ odpornościowy. Zadbajmy o to, by w sypialni ucznia było ciemno, tylko wówczas organizm produkuje ważny hormon, melatoninę. Nie pozwalajmy mu zasypiać przy włączonym komputerze czy telewizorze.


A co, jeśli dorastający chłopiec czy panna kategorycznie odmawiają włożenia nakrycia głowy i puchowej kurtki? Gdy do młodego człowieka nie trafiają wywody o groźbie zapalenia płuc, może warto pomyśleć o wymianie zimowej garderoby? Zamiast czapki z pomponem można wybrać ocieplaną baseballówkę, gustowną „uszatkę” lub mikołajkę. Opcji jest bardzo wiele, zresztą, okres buntu szybko minie i nastolatek zrozumie, że nie wstyd chodzić w czapce, kiedy za oknem sroga zima…

 

Komentarze

No dobra, a co myślicie na temat szczepienia przeciwko grypie? ostatnio widziałam ruszyła już na ostro kampania grypoodpornych. jestes za szczepieniem dziecka?

dodany: 2014-10-08 19:33:11, przez: agnieszka

Więcej

Warto zobaczyć