Warszawa

Zespół Aspergera okiem Mamy

Zespół Aspergera okiem Mamy

Po przeczytaniu artykułu na temat dzieci z Zespołem Aspergera chciałabym podzielić się z Wami historią mojego dziecka. Ma ono postawioną diagnozę zaburzeń ze spektrum autyzmu (autyzm jest wykluczony) i zaleconą obserwację pod kątem Zespołu Aspergera.

 

Synek ma 3,5 roku. Jest cudowny, bystry, przeinteligentny. Patrząc na niego nigdy nie powiecie, że "coś z nim nie tak". A jednak...

 

Zaczęło się od ciężkiego porodu, a następnie osłabienia mięśniowego. Od 11 tygodnia życia chodziliśmy na rehabilitację. Synek później zaczął raczkować, siadać, chodzić. Ale nie to było dla mnie najbardziej niepokojące. Najbardziej niepokojący był  fakt, że gdy się przewracał nie chronił głowy. Nikt mi nie powie, że gdy dziecko raz się uderzy to się nauczy. Nie w przypadku mojego dziecka.

 

Chodziłam od jednego lekarza do drugiego. Wszędzie słyszałam, że to obniżone napięcie mięśniowe, że jest w granicach normy, że odruchy prawidłowe... Ale matczyna intuicja mówiła mi, że coś się dzieje. Gdy robił się starszy, unikał kontaktu wzrokowego, bał się wiatru, deszczu, szalik go dusił... Wiem, brzmi śmiesznie. Powiecie - Facet! Kto lubi, jak deszcz mu kapie na twarz, a wiatr wieje w oczy?- Nikt, ale z reguły ludzie się z tym godzą. U nas tak nie było. Także zainteresowania mojego dziecka były inne - bardziej dorosłe. Młotek, winda, wszelako pojęta elektronika, miał to w jednym palcu przed ukończeniem 2. roku życia. Zaczęłam szukać.

 

Pierwsza myśl -  autyzm, ale coś nie pasowało, bo w wieku 2 lat mówił i to tak, że każdy wiedział o czym. Wręcz pytali, ile ma lat, że tak dobrze opowiada.  Kolejna myśl -  zaburzenia integracji sensorycznej, ale lekarka wykluczyła na podstawie wywiadu... Trop był jednak dobry. Jak się okazało, w wieku około 3 lat zaburzenia integracji są i to spore. Synek jest obecnie rehabilitowany i widzę dużą poprawę.

 

Moje dziecko jest niejako z pogranicza. Z jednej strony diagnoza, z drugiej patrząc na niego nie jeden specjalista się zaśmiał. Pytanie tylko, co to za specjalista, który po 3 minutach spoglądania na zachowanie dziecka jest w stanie wykluczyć diagnozę postawioną wcześniej przez lekarzy którzy poświęcili dziecku nieco więcej czasu. Chciałabym, bardzo bym chciała, by ktoś mi powiedział, że się myliłam szukając, że jestem nadopiekuńczą matką. Niech mnie nawet nazwą wariatką, byleby moje dziecko nazwali zdrowym. Ale niestety jest, jak jest. Mamy diagnozę i borykamy się z chęcią bądź niechęcią terapeutów.

 

Mam nadzieję, że stan mojego syna jest tak dobry dzięki temu, że niemal od urodzenia walczę o niego, o jego życie i zdrowie. Choć nie jest to łatwe, czasami chciałabym "przyklepać" problem i udawać, że nie istnieje, ale to mu z pewnością nie pomoże. Generalnie tak małych dzieci nie diagnozuje się jednoznacznie. Rodzice zauważają, że coś jest nie tak w momencie pójścia do szkoły, gdy nauczyciele zaczynają się skarżyć, że dziecko nie umie się skupić, nie słucha. Nikt nie szuka przyczyny w zaburzeniach integracji sensorycznej, które nie pozwalają dziecku normalnie funkcjonować.

 

Dzieci te często są mylnie nazywane niegrzecznymi, bo zwyczajnie nie potrafią się skupić. Ale nie jest to ich wina. To nie w złym wychowaniu należy szukać przyczyny, a w zaburzeniach.

 

Jeśli widzicie coś niepokojącego u swoich maluchów odsyłam Was do strony Polskiego Stowarzyszenia Terapeutów Integracji Sensorycznej, bo tak jak wspomniała w artykule o Zespole Aspergera Pani Psycholog dzieci często diagnozuje się dopiero około 8 roku życia, a symptomy często pojawiają się częściej i bardzo często są to właśnie zaburzenia Integracji Sensorycznej.

 

Mama Kasia

Komentarze

Dokładnie tak samo mam z moim synkiem, wiedziałam że coś jest nie tak od 2 giego roku życia, zdiagnozowany gdy miał 4 lata. Teraz ogromne problemy w pierwszej klasie w szkole, rehabilitowany synek jest od 5 lat już. Strach pomysleć co by to było gdyby dopiero teraz go diagnozowali i zajeli sie nim "spesjaliści". Dużo zdrowia dla Pani i synka życzę

dodany: 2016-10-21 14:26:00, przez: Mama Aspika

Polecamy

Więcej z działu: Okiem rodzica

Warto zobaczyć