Warszawa

Tydzień w domu - sukcesy, jak i trudności

Tydzień w domu - sukcesy, jak i trudności

To już tydzień w domu. Czy jest łatwo, czy trudno? Oto skrót mojego tygodnia w domu, z nauką i pracą.

 

Ostatni raz jechałam do pracy w piątek. Powiem szczerze, bardzo lubię przemieszczać się autobusem, ale tego dnia czułam się w nim nieswojo. Pasażerów niesłychanie mało, wszyscy porozsypywani po oddalonych siedzeniach. Nie mogłam doczekać się jak wyjdę z tego miejskiego dyliżansu i umyję ręce.

 

Weekend był leniwy. W sumie to pozwoliłam dzieciom robić wszystko, na co zazwyczaj się nie zgadzam. Mało pedagogiczna sobota i niedziela. Jeśli spytacie czy dzieci przez ten brak nakazów zaspokoiły swoje rozrywkowo-komputerowe potrzeby, to powiem Wam, że nie! Podobnie jest ze słodyczami - oni nigdy nie mają dość!

 

Codzienne aktywności

Od poniedziałku wstajemy o standardowej porze dnia. Nawet gdybym chciała nadrobić zaległości z kategorii sen, to zegar biologiczny moich dzieci nie pozwala im spać dłużej niż do 8:15. Śniadanie, no i lekcje.

Udało nam się odebrać książki ze szkoły już w czwartek i codziennie dostajemy śledzimy wytyczne z Librusa.
Podchodzę do tego dość serio. Nie narzekam na ilość, bo mam to szczęście, że jestem w domu. Córka jest w stanie zrobić wszystko w dwie godziny, kiedy to syn wymaga ciągłego przywoływania do stołu. Między zadaniami dzieci mają dwie przerwy plus drugie śniadanie.

 

Nauka w domu. Nie jest to idealny porządek, ale działamy!

 

Spacer? Wychodzimy, czy też nie
Mieszkamy między lasem, a morzem. Wyszliśmy w tym tygodniu trzy razy na działkę. Dzieci mogły pokrzyczeć, jak i pobiegać. Ja zajęłam się terapeutycznym wyrywaniem chwastów. Czytam opinie specjalistów, czy wyjść czy też nie. Z opowieści koleżanek wiem, że pozornie bezludne miejsca, zagęszczają się spacerowiczami, niczym grzyby po deszczu. Tak więc nie szukam, zostajemy przy działce.

 

Wyrywanie chwastów, jest sporo do zrobienia.

 

Rozrywki
Obejrzeliśmy nowego "Króla Lwa" i "Mirai". Mam kilka płyt DVD z Kina Dzieci, mam nadzieję, że uda nam się je obejrzeć (czekają na tę chwilę ponad rok:).
Dokończyłam z córką czytać "Lolka". Na jej półce jest sporo książek, które mamy w planach przeczytać. Zamówiłam online kilka lektur już na Zajączka.

Mamy kilka planszówek, gramy w te ulubione, jak i zapoznajemy się z zasadami tych nowych - trudniejszych.

 

Kadr z filmu"Mirai", źródło: https://kinodzieci.pl/program/filmy/mirai/

 

Plusy i minusy
Chętnie wpadlibyśmy do dziadków, albo porwali ich na działkę. Dzieci wspominają o koleżankach i kolegach, a ja chętnie wyciągnęłabym którąś z przyjaciółek na spacer. Żałuję, że nie poszłam miesiąc temu do kina.
Dzieciom brakuje zajęć sportowych. W tej chwili pozostaje net, już raz nawet poćwiczyliśmy z joginką.

 

Myślę o wszystkich przyjaciółkach, które nie mogą liczyć teraz na pensje, martwią się o opłaty i o przyszłość ich biznesu lub zatrudnienia. Mam sporo myśli o tym jak świat będzie teraz działać, na co trzeba będzie wydawać mniej, kiedy ludzie zaczną podawać sobie znowu ręce. Czy w przyszłości ktokolwiek na głośne kichnięcie odpowie "Na zdrowie"?


Odeszło mi sporo codziennych mini stresów. Nie czuję tego pędu, nie muszę wstawać przed szóstą. Nie stoję w deszczu i nie czekam na autobus. Nadrabiam swoje małe zaległości. Wysprzątałam szafę w sypialni, przejrzałam pliki dokumentów, ułożyłam i podpisałam słoiki z przyprawami. Planuję przygotować zdjęcia do wywołania i zacząć ćwiczyć z internetem.

 

Kolejny raport za tydzień. #zostańwdomu ! Czołem!

 

Komentarze

Polecamy

Więcej z działu: Okiem rodzica

Warto zobaczyć