Warszawa

Trolle - nasz sposób na deszczową niedzielę

Trolle - nasz sposób na deszczową niedzielę

Sympatyczne stworzonka, które dobrze pamiętam z czasów swojego dzieciństwa zawitały do naszego przytulnego Domu Kultury, więc wybraliśmy się tam z pełnymi uśmiechami pomimo londyńskiej pogody za oknem.


I tak sobie myślę, że intuicja to dość niezwykłe narzędzie… bo jeśli nauczymy się jej słuchać i troszkę sobie zaufamy, to mamy szansę stworzyć całkiem zgrany duet podejmujący słuszne decyzje, zakończone sukcesem i szczęściem. Do takich zgranych duetów ze swoimi trafnymi przeczuciami zaliczę wytwórnię DreamWorks, która przywołała wspomnienia wielu osób w moim wieku, wypuszczając do kin wspaniałą animację „Trolle”. Oj, trafiła ona bezbłędnie w moje nutki z dawnych lat. No tak… miałam kiedyś jednego takiego z długimi różowymi włosami, któremu czesałam te włosy i stawiałam na sztorc. Długo był jedną z moich ulubionych zabawek. Kto by pomyślał, że po dwudziestu latach mój troll ożyje i stanie się bohaterem wspaniałej historii o szczęściu. Bohaterem wielce brokatowej opowieści o najbardziej przytulaśnych stworzeniach na świecie, które cały swój czas poświęcają na kreowanie własnej radości i radości przyjaciół.


Kto skradł nam serca tak najmocniej??? Troll o imieniu Gwidon Diament oraz Mruk. No i oczywiście Brydzia!!! Gwidon Diament, to troll przepięknie mieniący się brokatem, a Mruk, to jedyny troll, który nie ma pozytywnego nastawienia i jest odludkiem - ale ma w sobie głębie! Brydzia natomiast, to nieszczęśliwa pomywaczka o złotym sercu walcząca ze swoimi niedoskonałościami i zakochana po uszy w królu Gryzku – rewelacyjna postać. No tak, a nasza męska część rodziny, to najchętniej przygarnęłaby do domu postać chmurki ze swoim wyjątkowym przywitaniem. Dziś przybijaliśmy sobie piątkę „sposobem chmurki” oraz żółwika, który zamienia się w krokodyla, a następnie w skrzynię biegów. Można witać się tak bez końca. :)


Jak w każdej historii i tutaj pojawiają się również czarne charaktery – Bergenowie. Te wielkie stworzenia uważają, że szczęście może im dać jedynie zjedzenie Trolla. Na nasze urocze Trolle najwytrwalej poluje Kucharka Bergenów... i tak zaczyna się barwna historia, którą gorąco polecam! Dodatkowo film przepełniony jest wpadającą w ucho muzyką i przebojami z lat ’70 i ’80. Dzieci w kinie tańczą i dołączają się do śpiewania piosenek. Dorośli śmieją się z żartów. A trolle? – trolle tak zwyczajnie uczą jak być szczęśliwym bez krzywdzenia innych. Jeśli kochacie brokat i chcecie zobaczyć mega realistyczną animację dopracowaną w najmniejszych szczegółach, to Trolle są dla Was! :) 


Mama Irka

 

Komentarze

Polecamy

Więcej z działu: Okiem rodzica

Warto zobaczyć