Warszawa

Jak uchronić dziecko przed wpływem reklam?

Jak uchronić dziecko przed wpływem reklam?

Spokojnie czytam książkę, podczas gdy Szymon ogląda sobie bajkę. Nagle słyszę: „tato, kup mi, tego jeszcze nie miałem”.

 

Zaciekawiony, unoszę głowę znad książki i patrzę na Szymona, usiłując zrozumieć, o co mu chodzi. No tak, reklama. Reklama jest dźwignią handlu. To wie każdy z nas. Bez niej nie byłoby sprzedaży, nie było zysków, ani produktów.

 

Pomiędzy kolejnymi odcinkami bajki wsadzone jest pasmo reklam. Niektóre z nich – te bardziej sensowne – chwalą zabawki i produkty stricte przeznaczone dla dzieci. Wtedy właśnie pada złowieszcze „tato, kup mi”. Inne reklamy chwalą produkty dla dorosłych. Szminki, ubrania, samochody. Na kanale dla dzieci, z bajkami, reklamy tego typu rzeczy. Czy to ma jakikolwiek sens? Chyba nie. Ale są również takie reklamy, które celują prosto w naszych milusińskich. Tylko co my – jako rodzice – możemy zrobić z tymi nieszczęsnymi reklamami, których – jak sami doskonale pewnie wiecie – jest coraz więcej? Czy w ogóle da się jakoś uchronić dziecko przed reklamami? Wątpię, by dało się to zrobić całkowicie. Ale kilka sposobów na zmniejszenie wpływu reklam z pewnością jest.

 

  1. Czas na reklamę? A może coś do picia? To taki pierwszy, sprytny sposób. Gdy zaczyna się blok z reklamami, zawsze można zapytać, czy nasze dziecko chce na przykład pić albo coś zjeść. I wtedy zawsze można wyjść z dzieckiem do kuchni po sok, albo coś do jedzenia. I poczekać sobie spokojnie aż blok reklam przeminie, robiąc dla niego kanapkę lub wybierając sok. I wrócić, gdy reklamowy blok przeminie.
  2. A może do łazienki? ?Wiadomo – bajka to coś, co przyciąga do telewizora. Bardzo. Do tego stopnia, że dziecko się kręci na fotelu, zaciska nóżki, ale będzie siedziało twardo, póki bajka się nie skończy. Albo właśnie – póki nie pojawi się długi, nudny reklamowy blok. To świetna okazja, by skierować nasze dziecko do łazienki. Powiedzmy sobie szczerze – czy sami nie korzystamy często z reklam właśnie w tym celu?
  3. Bajka „na żywo”, czy może nagrana? Wszystkie obecnie cyfrowe telewizje satelitarne oferują dekodery z możliwością nagrywania programów. To jest najlepsze wyjście, gdy chodzi o reklamę, zwłaszcza przy długich, „kinowych” bajkach. Przy odtwarzaniu filmu z nagrania taką reklamę można po prostu „przewinąć” i mieć spokój. Mało tego – bez trudu można nauczyć nasze dziecko, by przewijało reklamy samo. I wtedy zamiast reklam wystarczy tylko kilka naciśnięć przycisku  na pilocie.

 

To takie trzy najprostsze sposoby na to, by uniknąć w jakimś stopniu reklam telewizyjnych – chyba tych najbardziej ingerujących, najskuteczniejszych. Musimy też zdawać sobie sprawę, że nie uda się nam to całkowicie w stu procentach – wtedy pozostaje nam wytłumaczyć, że „takiej zabawki nie miałeś, ale przecież masz inne”. Albo przekonać, że „wcale nie potrzebujesz tej zabawki”. A Wy, jakie macie sposoby na ochronę przed reklamami?

 

Tata Szymona tataszymona.blogujacy.pl

Komentarze

Polecamy

Więcej z działu: Okiem rodzica

Warto zobaczyć