Warszawa

Park Dzikich Zwierząt oraz Ogród Ornitologiczny w Łebie

Kolejne miejsce w Łebie powstałe z pasji i miłości do naszych "braci mniejszych": Park Dzikich Zwierząt oraz Ogród Ornitologiczny. Może akurat na tę chwilę nie ma tam aż tak dużo owych "dzikich" stworzeń (niestety kostucha przychodzi i po futrzaki), ale te udomowione są przecież nie mniej sympatyczne.

 

 

Co do Ogrodu Ornitologicznego - zgromadzone tam gatunki ptactwa naprawdę robią wrażenie. Zachwycają upierzeniem, wyglądem, różnorodnością kolorystyki, zachowania, wydawanych odgłosów. Chociaż właściciele uprzedzili nas, że hodowla znacznie się przerzedziła, bowiem norka amerykańska brutalnie zdziesiątkowała populację skrzydlatych mieszkańców nowęcińskiego Ogrodu.

 

 

Wszystko mieści się na sporym terenie, dziewiczym dodałabym. Okolica przywodząca mi na myśl cudne chwile z dzieciństwa, kiedy wakacyjną porą penetrowałam najbardziej tajemnicze zakamarki pewnej wioski na opolszczyźnie. Wokół szumiące, zielone trawy, zbiorniki wodne, ten specyficzny zapach lata unoszący się w rozgrzanym powietrzu, świerszcze dające popis swoich instrumentalnych możliwości... I wszechobecne ptasie odchody. Może byłoby przyjemniej zwiedzać gdyby były sukcesywnie sprzątane (moi synowie wzdrygali się na ich widok) - ale też dla mnie były one synonimem tej (utraconej w dorosłości) swojskości.

 


Zresztą właściciele starają się stworzyć ptactwu warunki możliwie jak najbardziej zbliżone do naturalnych. Jedno z ciekawszych miejsc, które odwiedziłam (choć od razu dodam, że jeśli chodzi o estetykę - sporo trzeba by nad nią popracować).

 

Kiedy zamieniłam kilka słów z właścicielem - wiedziałam już, że Ogród zapadnie w mojej pamięci na zawsze, jak kilka innych zakątków, w których spotkałam prawdziwych pasjonatów. Mówi się, że każdy ma jakiegoś bzika... Wspaniale, że niektórzy swojego bzika są w stanie "otworzyć na innych" i - jakże często - zarazić ich tą swą miłostką.

 

 

 

Przywieźliśmy stamtąd masę barwnych piór, co zaowocowało kolejną pasją zbieraczy - odtąd również niepospolite pióra trafiają do naszej kolekcji.

 

Anna Jełłaczyc wraz z synami

Komentarze

Polecamy

Więcej z działu: Okiem rodzica

Warto zobaczyć