Warszawa

JuraPark w Solcu Kujawskim

Chciałabym zaprosić wszystkich do odwiedzenia Solca Kujawskiego, leżącego na trasie Bydgoszcz-Toruń, gdzie znajduje się ogromny JuraPark, w którym miło i przyjemnie można spędzić czas z rodziną. Wcześniej odwiedziłam tego typu obiekty w innych częściach Polski, ale ten szczególnie zapadł mi w pamięć ze względu na szeroką gamę oferowanych atrakcji.


Na pierwszy rzut oka cena biletu wstępu może wydawać się wygórowana (28 zł - osoba dorosła, 22 zł - dzieci powyżej 4 roku życia). Jednak  umożliwia ona dostęp do większości atrakcji, a jest tu w czym wybierać. Zakupiony bilet uprawnia bowiem do przejścia się ścieżką dydaktyczną, odwiedzenia bogatego w eksponaty i tablice informacyjne Muzeum Ziemi, zabaw na pełnym zjeżdżalni, bujaków i huśtawek placu zabaw i skorzystania z większości atrakcji w Parku Rozrywki, a także udziału w seansach w Kinie Emocji Cinema 5D (zaraz po zakupie biletu należy udać się do kina i zarezerwować udział w projekcji!).

A teraz słów kilka o tym, jak nam udało się spędzić tu czas. Zaraz po przekroczeniu bram parku naszym oczom ukazał się, ozdobiony sylwetką ogromnego dinozaura, plac zabaw. Rozległa przestrzeń wyłożona piaskiem, a na niej kilka dużych sznurkowych przeplotni i zjeżdżalni, na których można doskonalić swe umiejętności wspinania się i pokonywania przeszkód.

Największą popularnością cieszyła się wysoka wieża z trzema kolorowymi rurami-zjeżdżalniami, a zatem, aby zjechać, należało najpierw wspiąć się po metalowych stopniach drabiny. Im wyżej, tym dłuższa zjeżdżalnia, a zatem trud wejścia się opłaca. Na owym placu zabaw można także pozjeżdżać na typowych zjeżdżalniach i wejść do paszczy dinozaura, by uwiecznić na fotce pobyt w tym miejscu. Atrakcji nie brakuje...

Po kilku chwilach spędzonych na placu zabaw udaliśmy się na ścieżkę dydaktyczną. Biegnie ona w lesie, a zatem wędruje się tutaj po wytyczonych ścieżkach, wzdłuż których rozmieszczone są modele dinozaurów i innych prehistorycznych stworzeń. Ich rozmiar, pomysłowość rozmieszczenia, a także dokładność z jaką zostały zrekonstruowane robią wrażenie. Chyba tak pięknych i wiernych rekonstrukcji jeszcze nie mieliśmy okazji zobaczyć. Umiejscowienie owej ścieżki w lesie, głównie iglastym, z oczkami wodnymi tworzy nadzwyczajny klimat i nadaje temu miejscu naturalności.  Trasa jest dość długa, więc warto, wędrując z małym dzieckiem, zabrać wózek lub wypożyczyć (za opłatą) dino-wózek (przy wejściu, tuż przy bramie).

 

 

Modeli dinozaurów jest bardzo dużo (wg. ulotki ponad 150!). Są małe i ogromne, których nawet nie da się ująć w obiektywie i trzeba je uwiecznić, fotografując fragment po fragmencie. Zaskakuje także pomysłowość ich rozmieszczenia. Kilka razy bowiem dinozaury były albo tak małe, albo tak sprytnie umieszczone nieco dalej od ścieżki, że zdarzyło się, że nie od razu je zauważyłam i albo z pomocą dzieci, albo po chwili rozglądania się, mogłam je zauważyć. To dopiero była satysfakcja!


Przy każdym z modeli widniała tablica, która w trzech językach prezentowała danego dinozaura. Dzieciom największą frajdę sprawiało bieganie wzdłuż ścieżki i przyglądanie się dinozaurom zza ogrodzenia. Na szczęście na trasie były specjalnie oznaczone miejsca, w których można było podejść do dinozaura, usiąść na jego grzbiecie, pogłaskać go i zrobić sobie z nim fotkę.

Po spacerze wśród dinozaurów udaliśmy się do kina 5D. Zasiedliśmy wygodnie w fotelach, włożyliśmy na nosy specjalne okulary i rozpoczęła się projekcja. Pierwszy film był bajką dla dzieci o podwodnych dinozaurach gigantach, a drugi - edukacyjnym filmem o powstaniu Ziemi. Tu dopiero czekały na dzieci prawdziwe atrakcje, gdyż podczas seansu fotel się bujał na różne strony, w twarz wiał wiatr, a woda sikała z ekranu, a dokładniej z fotela niżej. Wszyscy dobrze się bawiliśmy. Nasza czterolatka wytrwała do końca, ale zdarzało się, że inni rodzice w trakcie seansu opuszczali z dziećmi salę projekcyjną.
Kolejnym miejscem wartym odwiedzenia jest mieszczący się za placem zabaw Park Rozrywki. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. W ramach biletu wstępu dzieci mogą tutaj pobawić się w pełnym plastikowych kulek basenie, poskakać na batucie, przejechać się na karuzeli-słoniku, zasiąść na grzbiecie ruszającego się dinozaura, zjechać na małej tyrolce, popływać na łabędziu czy kaczuszce, przejechać mini kolejką itp. Były tam także atrakcje dla dorosłych - karuzele na łańcuchach, duże i małe, czy bujający się na boki statek piracki.

Głód jednak powoli dawał nam się we znaki, więc powędrowaliśmy w kierunku wejścia. Tam bowiem mieszczą się punkty gastronomiczne oferujące dania z grilla, hot-dogi, frytki itp. a także słodkości typu lody czy gofry. Zachęcająco wyglądała także z zewnątrz ,,Restauracja Jaskiniowa'', ale niestety z powodu wesela była zamknięta dla odwiedzających. Bardzo podobało nam się także otoczenie ogródka restauracyjnego z wodą i mostkiem. Jest zatem w czym wybierać.

Nieubłaganie zbliżała się dwudziesta, czyli godzina zamknięcia JuraParku. Pognaliśmy więc do Muzeum. Zaskoczyła mnie jego nowoczesność i dobór eksponatów. Można było zobaczyć ogromnego mamuta włochatego, szkielet ogromnego dinozaura, mnóstwo skamieniałości, a w gablotach łowcę z epoki paleolitu czy neolitycznego rolnika.

Dla dzieci atrakcją było także wejście do batyskafu, z okien którego można było obejrzeć prehistoryczne stworzenia morskich głębin. Tuż obok mieści się także mały ogród zimowy. Warto zatem więcej czasu przeznaczyć na jego zwiedzanie. Z ulotki reklamowej wyczytałam, że w JuraParku organizowane są także (dodatkowo płatne) warsztaty paleontologiczne i plastyczne, ale nie mieliśmy już czasu, by z nich skorzystać.

Zachęcam zatem gorąco do Solca Kujawskiego, małej mieściny między Bydgoszczą i Toruniem, i tutejszego JuraParku. W drodze powrotnej zauważyłam, że mieści się tu także Muzeum Ochotniczych Straży Pożarnych i Park Wodny (najnowocześniejszy w regionie). Warto zatem zarezerwować sobie cały dzień, by z rodziną w atrakcyjny sposób właśnie w Solcu Kujawskim spędzić czas.

UWAGA:

Podczas zabaw na placu zabaw warto przypilnować dzieci, gdy zapragną wejść na wieżę ze zjeżdżalniami lub pokręcić się  w ,,wirującej misce''
Moim pociechom bardzo się spodobała owa wieża, ale czterolatka najpierw dzielnie się wspięła (pod okiem taty) po metalowych szczeblach drabinek, ale z rury wyjechała ze łzami w oczach. Chyba przeraziła się tego pędu. Radzę zatem rozważyć, czy zabrać tam swoją pociechę, czy może zaproponować zabawę na innej atrakcji na placu zabaw.

Proszę także o przypilnowanie dziecka, gdy przyjdzie mu ochota pokręcić się w bordowej ,,obrotowej misce'' – takiej mini-karuzeli, którą spotkać można czasem na placach zabaw. Mój siedmiolatek tak się rozkręcił, że w pewnym momencie stracił kontrolę i nie mogąc się zatrzymać zaczął wzywać pomocy. Problem w tym, że dziecko siadając, zapada się dosyć głęboko w owym wirującym talerzu i nie może stopami dosięgnąć ziemi, by się zatrzymać. Nie chcę moim wspomnieniem tego zdarzenia odstraszyć nikogo czy zniechęcić do zwiedzenia JuraParku. To urządzenie spotkać można na wielu placach zabaw i kręcą się w nim nawet małe dzieci. Trzeba tylko uważać i kontrolować, co się dzieje.

Karina Hanisz
 

Komentarze

Polecamy

Więcej z działu: Okiem rodzica

Warto zobaczyć