Warszawa

Ferie w mieście

Ferie w mieście

W województwie dolnośląskim ferie zimowe dobiegły już końca. Nasza gmina, Trzebnica, przygotowała moc atrakcji dla osób pozostających podczas tego odpoczynku w rodzinnej miejscowości. Nasza familia nie wybierała się na zimowisko, zatem szczodrze korzystaliśmy z feryjnych propozycji Trzebnickiego Centrum Kultury i Sportu.

 

Rozpoczęliśmy od "spotkania nie z tej epoki", gdzie straszyły potwory i grozę siały smoki. Było to przesympatyczne spotkanie w dziale dziecięcym Biblioteki Publicznej, podczas którego - w ramach zajęć plastycznych - dzieciaczki uczyły się jak narysować, krok po kroku, zgrabniutkiego smoka oraz jak - przy pomocy pustego słoika, kolorowej bibuły, papieru, gumki i ozdobnych dziurkaczy - wyczarować fantazyjny, choć i pełen grozy, lampion ze straszliwymi zębiskami i potwornymi ślipiami. Nie zabrakło też groźnych, ryczących cieni na ścianie, które nie były niczym innym, jak odbiciem smoczych paszcz. Mali miłośnicy upiornych historii byli zachwyceni!

 

 

Przedsmakiem tych wrażeń z dreszczykiem było niesamowite spotkanie oko w oko z pytonem tygrysim oraz wężem boa. Niezapomniana lekcja przyrody, podczas której można było dotknąć te niesamowite, majestatyczne gady, pogłaskać, potrzymać i przekonać się osobiście, że ich skóra w dotyku jest tak naprawdę sucha, gładka i delikatna, a nie - jak często sądzi się - obślizgła i chropowata. Zaprezentowany był również niecodzienny okaz: pyton-albinos.

 

Fantastyczna atmosfera towarzyszyła też karnawałowemu szaleństwu. Już po raz czwarty odbył się tutaj Bal Księżniczek i Postaci z Bajek. Zaroiło się od pięknych wróżek, królewien i damek (widać, opustoszał niejeden bajkowy zamek), byli piraci, Zorro, policjant, rycerze i kowboje, dla wszystkich postaci otwartebyły karnawałowe podwoje.Lambada, makarena, nieśmiertelne kaczuchy, tańczyły kuperki, rączki, nóżki oraz brzuchy, pędziła długa ciuchcia, były wygibasy, wesoło się bawili juniorzy i bobasy.. ach, co to był za bal!

 

 

Przed powrotem w szkolne wierzeje, dzieci ze spektaklu "O Ignasiu, który nie lubił szkoły" dowiedziały się co uczynić, ażeby nauka przyjemniejszą im była. Teatrzyk zaserwował młodym widzom szczyptę morałów: "eliksir mądrości nie istnieje", a "prawdziwą wiedzę zdobywa się w pocie czoła", "przyjemnie jest dostawać dobre oceny" i, najważniejsze, "prawdziwą odwagą jest pokonać własny strach". Przyjemnym akcentem był wspaniały kontakt aktorów Akademii Wyobraźni z rozentuzjazmowaną publicznością, uczestnictwo małych widzów w przedstawieniu, a już prawdziwym hitem to, że po zakończeniu sztuki dzieci miały okazję przekonać się, że straszny smok czy okrutna czarownica to jedynie lalki, a do tego zupełnie sympatyczne. Maluchy mogły obejrzeć je z bliska, potrzymać, dotknąć i po zadowolonych, ba!, wręcz przeszczęśliwych minach - wnioskuję, że sprawiło im to wiele frajdy i satysfakcji.

 

Anna Jełłaczyc

1/6
1/6
2/6
2/6
3/6
3/6
4/6
4/6
5/6
5/6
6/6
6/6

Komentarze

Polecamy

Więcej z działu: Okiem rodzica

Warto zobaczyć