Wrocław

"Dancing Queen" w Teatrze Muzycznym Capitol

"Dancing Queen" w Teatrze Muzycznym Capitol

8 maja 2015 r. 19.30.


Hol przed Sceną Ciśnień Teatru Muzycznego Capitol powoli wypełnia się gwarem, szumem rozmów i zapachem trzymanych w każdej niemalże dłoni kwiatów. Robi się tłoczno. Widok biegających w koło dzieci nikogo już nie dziwi. Nikt nie próbuje ich już nawet uspokajać. Wszyscy wpatrują się z niecierpliwością w drzwi do sali, w której za pół godziny odbędzie się premiera musicalu „Dancing Queen”  w wykonaniu Dziecięcego Studia Musicalowego ODT Światowid. Obsługa zaprasza do środka w chwili gdy w powietrzu zaczyna już brakować tlenu z nadmiaru wrażeń. Potok ludzi wlewa się do wnętrza i zajmuje wszystkie dostępne miejsca. Zaczynamy.


Gasną światła. Widownia wstrzymuje oddech, a na scenie pojawiają się pierwsi młodzi uczestnicy spektaklu by opowiedzieć historię, która jest bliska niejednemu z nas. Ambicje. Marzenia. Rozczarowania. Radość i cierpienie. Przeplatają się ze sobą tworząc dynamiczny, szczery i świeży obraz ujęty w ramy przebojów szwedzkiej grupy ABBA.


Akcja widowiska osadzona została w szkole artystycznej, gdzie nastoletnia Suzie rozpoczyna naukę w klasie tanecznej, poddając się presji ze strony rodziny. Dziewczyna zupełnie nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Brakuje jej talentu i wsparcia najbliższych. Wie, że mija się ze swoim życiowym powołaniem co tylko potęguje narastającą w niej frustrację. Poczucie przegranej towarzyszy jej także za sprawą koleżanek. Większość z nich nie akceptuje nowej studentki, wyśmiewając jej nieudolne próby nauczenia się układów tanecznych. Pomocną dłoń podaje dziewczynie Maks. Suzie ujawnia, dzięki niemu, swój ogromny talent wokalny, który staje się przepustką do kontynuowania nauki w klasie śpiewu.


Zaskakuje pozytywna energia, spływająca ze sceny wprost w ramiona zachwyconych widzów. Tworzy się niewidoczna gołym okiem, ale doskonale wyczuwalna interakcja odbiorców sztuki z wykonawcami. Odniosłam wrażenie, że wszyscy bierzemy udział w tej niezwykłej przygodzie jaką jest spotkanie z musicalem w wykonaniu dzieci. To my dorośli stworzyliśmy sobie bariery, które młodzi aktorzy zburzyli już w pierwszych kilku minutach spektaklu, otwierając nas na widziany ich oczami świat. Cudownie. Jak miło znów poczuć się niczym nieskrępowanym dzieckiem.

 

Kwiaty. Pluszaki. Długie owacje na stojąco. To tyle od nas widzów dla was mali – wielcy artyści. Do zobaczenia za parę lat na profesjonalnej scenie musicalowej, którą będziecie tworzyć. Jestem tego pewna.

 

fot. Adam Buczma


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Adam Buczma

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Adam Buczma

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Adam Buczma

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Polecamy

Więcej z działu: Wiadomości lokalne

Warto zobaczyć