Wrocław

Zaczarowana relacja z wrocławskiej Kolomotywy

Zaczarowana relacja z wrocławskiej Kolomotywy

- Mamusiu, kiedy wreszcie się zacznie? - Kiedy oni się już wyszykują? – pytała moja 3,5 letnia córeczka czekając niecierpliwie na rozpoczęcie przedstawienia.  Niebawem usłyszałyśmy trzy dzwonki i światło przyciemniło się. Muzyka ucichła. Rozmowy widowni także. Zaczyna się…

 

„Zaczarowana kolomotywa”, kolejne przedstawienia Wrocławskiego Teatru Dla Dzieci w Imparcie, zabiera nas w kolorowy świat ciekawej opowieści o podróży maszynisty Łukasza i chłopca Kuby Guzika. Trochę przerażająca, trochę śmieszna historia wyprawy opowiedziana jest sprawnie i ciekawie. Fabuła przedstawienia wprowadza widownię w temat przyjaźni, tolerancji, odwagi i miłości.

 

 

To, co trudne i z pozoru straszne okazuje się być łatwe i bardzo przyjazne. Trzeba tylko trochę odwagi i dobrych chęci, aby świat wyglądał zupełnie inaczej. Przygody, które przeżyli maszynista Łukasz i Kuba Guzik trzeba koniecznie zobaczyć osobiście.

 

 

Teatr grany w Kolomotywie dosłownie i w przenośni „wychodzi” do widza. Scenografia pomyślana została tak, że wydarzenia rozgrywają się tuż przed nami, na wyciągnięcie ręki. Aktorzy i postacie dynamicznie poruszają się po scenie a także widowni, angażując i wciągając nas w sam środek wydarzeń. Taka bliskość akcji powoduje mocne wrażenia u najmłodszych widzów – od strachu po śmiech. Dzieci zapraszane są do współtworzenia przedstawienia. Chętnie biorą udział, dorośli także.
Nawet nie wiadomo kiedy opowieść się kończy i mija czas przedstawienia. Z wielką chęcią zostałybyśmy z Łukaszem i Kubusiem dłużej…

 

Mama Karolina

Komentarze

Więcej

Warto zobaczyć