Wrocław

Spacerkiem wokół dworca PKP Wrocław Główny

Spacerkiem wokół dworca PKP Wrocław Główny

Po ostatniej wycieczce do Wrocławia przekonałam się, że nawet okolice dworca kolejowego mogą być dla dzieci nie lada atrakcją. I tak, zaraz po wejściu na teren dworca Wrocław Główny śledziliśmy znaki informacyjne. Ja wskazywałam ikonki na nich widniejące, a zadaniem mych pociech było zgadnąć, do jakiego miejsca nas prowadzą. Oboje rozszyfrowali wszystkie, a najbardziej spodobało się nam oznaczenie poczekalni.

Dworzec po remoncie, wszystko lśni nowością, więc gdy dzieci zobaczyły przeszkloną windę to musiały się nią przejechać. Dla mnie też była to pierwsza przejażdżka. Wjechaliśmy na poziom peronu i zadzierając głowy w górę podziwialiśmy strop. Tym sposobem dzieciaki znów zobaczyły coś ciekawego.

Pokazałam im następnie, gdzie można kupić bilety, gdzie jest punkt informacji kolejowej i turystycznej, gdzie zegar itp. Okazało się, że maluchy można wszystkim zainteresować. Wystarczy samemu mieć oczy szeroko otwarte. Dla nas, dorosłych, dworzec to może nie jest jakieś specjalnie atrakcyjne miejsce, a dla nich to atrakcja niebywała. Same zauważyły np. zamykane szafki na bagaż i musiałam im wytłumaczyć, jak się je obsługuje i ile kosztuje przechowanie w nich walizki. Jak widać, nawet na PKP wiele można się ciekawego dowiedzieć.

Niedaleko zegara mieści się tu także punkt informacji turystycznej. Pomyślałam, że może mają jakieś bezpłatne mapki miasta dla małych piechurów. HURA! Oboje dostali po kolorowej mapce Wrocławia oraz broszurkę z legendą o wrocławskich krasnalach. Jaka miła niespodzianka!
Uprzejma pani poinformowała nas, że pierwszy z krasnali jest już na terenie dworca … Widać go nawet ze stanowiska informacji turystycznej. Jakie było nasze zdziwienie, bo bywaliśmy już tutaj kilkakrotnie, a jakoś nigdy go nie zauważyliśmy. Krasnal ten z biletem w dłoni ciągnie za sobą ciężką walizę!

Okazało się, że nie jest to jedyny krasnal w okolicy PKP. Zaraz po opuszczeniu dworca (wyjście w kierunku ul. Piłsudskiego) natknęliśmy się na krasnala leżącego na trawie, z pieskiem przy nodze i z gazetą w dłoni. Dzieci zaraz położyły się obok niego, zajmując identyczną pozę.

Kilka kroków dalej czekał na nas jeszcze jeden krasnal – siedzący na ogromnej walizce. Niesamowite! Sam sympatyczny krasnal to  jeszcze nic.

Większą atrakcją okazało się bowiem przeglądanie zawartości jego bagażu.

Okazuje się bowiem, że wystarczy obejść walizę (stanąć za plecami krasnoludka) i już wiadomo, co mieści się w jej środku. To dopiero zagadka! Klucz, rękawiczki skórzane … Nie zdradzę całej zawartości, bo to świetne wyzwanie dla małych odkrywców.

Na krasnalach atrakcje dworca się nie kończą. Przed nim znajduje się jego makieta z opisem w języku Braille'a.  Znów okazja, by czegoś nowego się dowiedzieć i włączyć zmysł dotyku.

Dzieciom zapewne spodobają się także nowoczesne ławki (metalowe i drewniane), na których zapragną przysiąść na chwilę. Może zechcą zbiec po trawiastych mini pagórkach przed budynkiem dworca bądź poskakać między strumieniami wody tryskającymi z dysz fontanny na poziomie płyt chodnikowych. Zaciekawi ich zapewne także podziemny parking. Starsze dzieci zaś zapewne zainteresuje sama historia dworca i jego architektura. Każdy zatem znajdzie tu coś dla siebie.

Jak widać nawet okolice dworca kolejowego mogą być atrakcją dla dzieci. Może warto zaglądnąć tu, mijając to miejsce co dnia, bądź zamiast siedzieć godzinami w poczekalni, oczekując na połączenie, przyjrzeć mu się bliżej. Może nie wszystkie dworce w kraju są aż tak atrakcyjne, ale w większych miastach zapewne kryją się podobne atrakcje. Warto zatem to sprawdzić podróżując koleją tego lata!

 

Karina Hanisz


 

Komentarze

Więcej

Warto zobaczyć