Wrocław

Kraina Miniatur we Wrocławiu

Kraina Miniatur we Wrocławiu

Czy to możliwe, by będąc we Wrocławiu jednym okiem zerkać na zabytkowy gmach Dworca Głównego,

 

a drugim łypać na największą w Polsce cerkiew prawosławną w Hajnówce na Podlasiu?

 

Okazuje się, że tak i to w stolicy Dolnego Śląska w pobliżu tutejszego ogrodu zoologicznego. Właśnie we Wrocławiu przy ulicy Wróblewskiego 9 znajduje się otwarty przed kilkoma miesiącami park, zwany Krainą Miniatur. Wybrałam się tam przed kilkoma dniami z moimi pociechami na krótką wakacyjną wycieczkę. Teren parku zajmuje obszar 6500 tys. metrów kwadratowych, gdzie w niedalekiej od siebie odległości znajduje się 11 miniatur budowli, których oryginały znajdują się nie tylko na Dolnym Śląsku, ale także w innych rejonach kraju. Najwięcej jednak jest  miniatur architektonicznych perełek z bliższych i dalszych okolic Wrocławia.


Można zatem wędrując z dziećmi po Krainie Miniatur przenieść się w różne rejony województwa dolnośląskiego, np. w okolice Jeleniej Góry, a dokładniej do Mysłakowic i neogotyckiego pałacu króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III (z salą balową, która miała przypominać parostatek znad Mississippi) oraz do jednego z Domów Tyrolskich – pięknych domów z bogato rzeźbionymi balkonami zamieszkałymi niegdyś przez austriackich protestantów.


Stąd już niedaleko w Sudety i do unikalnego pod względem architektonicznym domku myśliwskiego w Karpnikach, zwanego Szwajcarką, pełniącego obecnie funkcję schroniska. Spacer po ścieżkach Krainy Miniatur to zatem wspaniała okazja do przyjrzenia się z bliska prawdziwym perełkom architektury z innych rejonów Polski takim jak Kościół Mariacki w Krakowie czy Budynek Sejmu RP w Warszawie.

Wszystkie repliki zabytków są wiernym odtworzeniem oryginałów w skali 1:25. Nie są to jednak malutkie miniaturki, jak może wskazywać nazwa. Wieże Bazyliki Mariackiej widoczne są z daleka i wyraźnie górują nad pozostałymi modelami, zaś model dworca Kolejowego Wrocław Główny swą szerokością sięga aż 7.5 metra.

Co najważniejsze wszystkie miniatury zostały wspaniale wkomponowane w teren Krainy Miniatur tak, by przypominały krajobraz, w którym występują ich pierwowzory. I tak np. zabytkowy budynek sudeckiego schroniska stoi na trawiastym pagórku z wyłożonymi drobnymi kamieniami ścieżkami, po których spacerują turyści, zaś kołobrzeska latarnia stoi nad wodą z porastającymi jej brzeg trawami z piaszczystą plażą wokół. Wszystko to nadaje temu miejscu naturalności i tworzy swoisty klimat.

Kraina Miniatur to zatem doskonałe miejsce na rodzinną wycieczkę. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Rodzice będą mieli okazję podziwiać architektoniczne detale zabytków Dolnego Śląska (i nie tylko) oraz zapoznać się bliżej z ich historią. Dzieci zaś z entuzjazmem pospacerują między replikami zabytków i cieszyć się będą możliwością podejścia do każdego z nich z bliska (jak w każdym muzeum eksponatów dotykać nie można).

Moje pociechy, gdy tylko weszły na teren Krainy Miniatur rozeszły się w różne strony i biegały jak szalone od jednej miniatury do drugiej, piszcząc przy tym z radości. Choć większość zabytków nie była im znana, przyglądały się uważnie każdemu z nich, kierując swą uwagę zwłaszcza na wszelkie postacie wokół nich, jak choćby zgromadzeni przed wejściem do cerkwi wierni czy turysta czytający mapę na szczycie góry.

Choć na terenie parku znajduje się niewiele ponad 10 miniatur, sama obejrzałam każdą z nich kilkakrotnie, za każdym razem dostrzegając coś nowego. Szczególny zachwyt wzbudzała we mnie dbałość o szczegóły w odtwarzaniu zabytkowych budowli (okna, wieżyczki, dachówki, dzwony itp.) oraz krajobrazu wokół nich oraz pomysłowość twórców Parku Miniatur.

Dzieci zatem nie będą się tu nudzić. W samym środku parku rozstawiony jest ogromny stół z parą krzeseł, na których można usiąść i zrobić pamiątkowe zdjęcia. Można również przymierzyć buty Guliwera, wdrapać się na krzesła olbrzyma, pojeździć po plaży traktorem lub wywrotką czy zażyć kąpieli słonecznej na wygodnych leżakach.


Moje pociechy spędziły tu łącznie blisko 2h, głównie biegając między replikami bądź grzebiąc w piachu na plaży w pobliżu latarni. Mimo słonecznej pogody park zwiedzało kilkanaście osób, a zatem moje pociechy miały całą plażę dla siebie. Tak dobrze się tu bawiły, że po jakimś czasie wylegując się w leżaku sama miałam wrażenie, że jestem w Kołobrzegu. I o to chyba właśnie chodziło twórcom Krainy Miniatur. Hitem okazał się także ogromny budynek wrocławskiego dworca połączony torami (i wagonikiem kolejki) z zabytkowym kompleksem tuneli Osówka.

Nie pozostaje zatem nic innego, jak wybrać się tutaj z całą rodziną i na własne oczy obejrzeć te architektoniczne cudeńka. Wycieczka do Krainy Miniatur to zatem nie tylko przeniesienie się w różne zakątki Polski bez ruszania się z Wrocławia, ale także inspiracja do odbycia serii wycieczek do oryginałów zabytków. Pomysł - w sam raz na czasie. Gorąco polecam!

 

Inne uwagi (okiem rodzica):

W upalne dni trudno tu o cień; w trakcie zwiedzania może się zdarzyć, że prace przy modelach trwają (malowanie, koszenie trawy). Jednak nie przeszkadzało mi to w zwiedzaniu. Nie ma tłumów, a dla dzieci to mimo wszystko atrakcyjne miejsce. Po powrocie syn z papieru zrobił własny model kościoła z wyciętymi oknami. Warto moim zdaniem odwiedzić to miejsce z dziećmi!!!

Blisko stąd do ZOO, Hali Stulecia, a najbliżej do Zauroparku (plenerowej wystawy dinozaurów) – tuż za ścianą. Można zatem połączyć zwiedzanie Krainy Miniatur z innymi atrakcjami Wrocławia i okolic.

Wszelkie niezbędne informacje dotyczące dojazdu i cen biletów (bilety rodzinne i grupowe także w ofercie!) znaleźć można na stronie internetowej Krainy Miniatur: www.krainaminiatur.pl

 

Karina Hanisz

Komentarze

Więcej

Warto zobaczyć