Warszawa

"Avagoh jest odległą przeszłością..." - wywiad z Joanną Buczkowską

"Avagoh jest odległą przeszłością..." - wywiad z Joanną Buczkowską

Proszę opowiedzieć czytelnikom portalu kilka słów o książce.

 

Joanna Buczkowska: Tajemnice Avagoh. Księga Życzeń to opowieść o dziesięcioletniej dziewczynce imieniem Kasia, która swoją magiczną przygodę rozpoczyna od spotkania na leśnej polanie elfa. Początkowo Kasia jest przekonana, że widzi aktora w przebraniu i zastanawia się, gdzie jest ekipa filmowa. Potem okazuje się, że jej nowy znajomy jest prawdziwym elfem pochodzącym z tajemniczej krainy Avagoh, którą Kasia ma uratować.

 

Książka oprócz – mam nadzieję – ciekawej akcji proponuje rodzicom i dzieciom różnorodne sposoby rozwiązywania codziennych problemów. Kasia staje przed zadaniem na pierwszy rzut oka zbyt trudnym dla małej dziewczynki. Nie wie, od czego zacząć ratowanie krainy, dokąd się udać, kogo prosić o pomoc, jak przemóc niechęć mieszkańców, od których bardzo się różni. Krok po kroku pokonuje problemy, radzi sobie z własnym lękiem i poczuciem niepewności, zdobywa przyjaciół. A przy tym wszystkim Kasia jest dziewczynką, z którą czytelnicy będą mogli łatwo się identyfikować. Nie została obdarzona niezwykłą mocą, oprócz wielu zalet ma również wady: jest gadatliwa, ciekawska, zapomina o drobnych obowiązkach (na przykład o tym, że powinna się uczesać). Ot, zwyczajne dziecko w niezwyczajnej sytuacji.

 

Opowieść porusza takie problemy jak tolerancja dla odmienności, akceptowanie własnych ograniczeń, radzenie sobie z lękami, budowanie zdrowego zaufania do innych, umiejętność wybaczania.

 

Myślę, że jedną z zalet książki są "okrojone" opisy przyrody – szczególnie ucieszą się z tego młodzi czytelnicy. Pamiętam z własnego dzieciństwa, jak skrzętnie omijałam je w lekturach, więc i w Księdze Życzeń ograniczyłam je do niezbędnego minimum. Z drugiej jednak strony mam nadzieję, że udało mi się pokazać pożytki płynące z dostrzegania piękna natury. Starałam się zachować lekki styl i humor, które sprawią, że książka będzie przyjemna w odbiorze.

 

Avagoh – co to za kraina? Czym różni się od naszego świata i gdzie się znajduje?

 

JB: Avagoh jest odległą przeszłością naszego współczesnego świata. Mieszkają tam Kolorowi Ludzie, którzy wyrażają emocje, zmieniając kolor twarzy i włosów. Razem z nimi żyją elfy - skrzydlate istoty bardzo podobne do ludzi. Rodzą się, dorastają, starzeją. Nie są wiecznie młode i piękne. Z dala od miast mieszkają magiczne, mówiące zwierzęta: jednorożce, które unikają nadmiernego gadulstwa i stanowią zamknięte wobec innych grupy, pojawia się marudny, ale bardzo sympatyczny gepard i gronostaj, którego pod żadnym pozorem nie wolno pomylić z fretką. Obrazi się śmiertelnie.

 

Avagoh jest pięknym miejscem. Natura pokazuje tam całą swoją potęgę i czar. Bardzo łatwo można zauważyć głębię i różnorodność barw oraz kształtów. Miasta Avagoh są czyste, logicznie zaplanowane, jasne. Ludzie i elfy pokojowo i życzliwie nastawione. Do tej magicznej krainy można dostać się, towarzysząc komuś, kto potrafi przeplatać linie czasu. Tę umiejętność posiada Astar – elf, którego Kasia jako pierwszego spotyka na leśnej polanie w swoim świecie.

 

Co było inspiracją do powstania książki? Czy interesowała się Pani fantastyką już dawno i to upodobanie do niej zachęciło do stworzenia własnej opowieści i własnego świata?


JB: Sam pomysł magicznej krainy i dziewczynki, która ma ją uratować przed zniknięciem, powstał parę lat temu. Moja córka zachorowała i nie mogła zasnąć przez pół nocy. Żeby umilić jej czas, opowiadałam bajki. W pewnym momencie skończył mi się ich zapas, więc zachęciłam małą, żeby razem ze mną zaczęła wymyślać własną opowieść. Wtedy właśnie powstała Kasia i towarzyszące jej zwierzęta. Odtąd, gdy przychodził czas opowiadania bajek, moja córka chciała kolejną historię o Kasi.

 

Opowieść, którą teraz oddaję czytelnikom, powstała podczas wakacji, trzy lata temu. Proszę wyobrazić sobie następującą sytuację: jadę z córką i jej przyjaciółką z Kaszub do Warszawy. Przed nami długa droga, tymczasem dziewczynki po godzinie jazdy zaczynają nudzić się i marudzić. Im bardziej marudzą, tym bardziej ja dochodzę do wniosku, że jestem gotowa na wszystko, byle tylko przestały. Zaproponowałam bajkę. Oczywiście o Kasi. Rozbudowałam ją, dodałam wiele szczegółów, opowiadałam przez godzinę. Potem zachęciłam dziewczynki do rysowania bajkowych postaci. Podróż minęła błyskawicznie.

 

To, że historia została zapisana, jest zasługą mojej mamy i mojej przyjaciółki. Opowiedziałam im o podróży i o tym, jak udało mi się pokonać nudę dziewczynek. Wówczas obie zaczęły nakłaniać mnie do spisania opowieści. Uparły się i przy każdym spotkaniu pytały, czy już zaczęłam pisać. W końcu zaczęłam, właściwie bardziej po to, by przestały już na mnie naciskać. Pisanie wciągnęło mnie, czułam się, jakbym to ja sama wyruszyła do magicznego świata. No a potem wysłałam książkę do wydawnictwa i okazało się, że zainteresowała ona panią redaktor.

 

 

Czyli w tworzeniu opowieści miała udział pani córka? A może jest ona ciekawską, gadatliwą dziewczynką – podobnie jak główna bohaterka?

 

JB: Oczywiście. Miała ogromny wpływ. Na samym początku utknęłam. Kasia spotyka Astara, który namawia ją na podróż w czasie. Dziewczynka boi się, że jej mama będzie się martwić. Jak z tego wybrnąć? Jeżeli będzie pedagogicznie, to Kasia nigdzie nie pójdzie z elfem i nie będzie opowieści. Jeżeli Kasia zostawi mamę i pozwoli jej się zamartwiać, będzie to bardzo zły przykład dla dzieci. Moja córka błyskawicznie rozwiązała problem. "Jak to, co masz zrobić? – powiedziała – Niech Astar zatrzyma czas". Prawda, jakie proste? Większość imion bajkowych postaci i nazwa samej krainy, to także zasługa mojej córki. Weronika towarzyszyła mi na każdym etapie pisania. Czytałam jej to, co już napisałam i wtedy właśnie otrzymałam najlepszy komplement, jaki mogłam usłyszeć. Nie chodzi mi o zachwyty, w rodzaju: "jaka piękna historia", "jak ślicznie napisałaś". Moje zazwyczaj spokojne i ugodowe dziecko złościło się straszliwie, że nie ma dalszego ciągu. Gdy kończyłam czytanie danego fragmentu, pytała: "co dalej?" i nie mogła mi darować, że dalej jeszcze nie zostało napisane.

 

W pewnym sensie Weronika jest pierwowzorem Kasi. Podobnie jak bohaterka książki, moja córka jest małą, ciekawską gadułką. Wprawdzie teraz, mając jedenaście lat (choć sama upiera się, że prawie dwanaście), czesze się znacznie częściej, ale jeszcze nie tak dawno prezentowała światu rozczochraną grzywkę.

 

A czy Eteria - postać, której Kasia ma stawić czoła - posiada swój pierwowzór?

 

JB: Nie, nie ma pierwowzoru. Tę postać stworzyłam od zera. W każdej bajce musi być czarny charakter i taki miałam zamysł w przypadku Eterii. Potem postać ewoluowała, miałam wrażenie, że Eteria chciała mi coś pokazać, poprowadzić mnie i nauczyć mnie czegoś. I udało jej się. Nie mogę na razie powiedzieć, co dokładnie się wydarzyło, by nie zdradzić zakończenia książki, ale jedno jest pewne: Eteria zaczęła żyć własnym życiem i przeforsowała własny plan co do swojej postaci.

 

Czy kolejne części przygód Kasi będą odbywać się w Avagoh?

 

JB: Tak. Akcja drugiego tomu, który jest już gotowy, w całości odbywa się w Avagoh. Trzeci tom, który właśnie powstaje, zaczyna się w rzeczywistym świecie Kasi, ale potem akcja przenosi się do magicznej krainy.


Planuje Pani konkretną liczbę części? Szykuje się dłuższa seria i czytelnicy będą mieli wiele okazji, by zaznajomić się z Kasią?

 

JB: I tak, i nie. Na razie jestem na etapie tworzenia trzeciego tomu. Chciałabym zobaczyć, z jaką reakcją czytelników spotkają się dwie pierwsze części i na tej podstawie zdecyduję, czy zamknę opowieść na trzecim tomie, czy też poprowadzę ją dalej. Jestem otwarta na każde rozwiązanie. Nie ukrywam, że bardzo lubię pisać o Kasi i jej magicznych i niemagicznych przyjaciołach. Bardzo chętnie będę tworzyć kolejne historie, jeżeli tylko czytelnicy zechcą je czytać.

 

Życzymy, aby powstało jak najwięcej części Tajemnic Avagoh.

 

Dziękuję za rozmowę.
Marta Pustuła

 

Komentarze

Witam. Kupiłam \"Tajemnice Avagho\" i miałam święta zajęte przez lekturę. Czytała cała rodzina - ja: głośno, reszta: zasłuchana i proszącą o powtarzanie bardziej zabawnych lub wzruszających fragmentów. Dziękuję Autorce i Jej marudnej Córeczce, i mam nadzieję, że ukażą się zapowiadane dalsze części utworu. Brawa również dla Pana Drejewicza, za piękną okładkę i liczne, inspirujące ilustracje.

dodany: 2012-04-15 11:07:23, przez: Matka

Postaci z charakterem, czasami przezabawne, innym razem w głębokiej zadumie. Akcja żywa w urokliwej scenerii. Można uśmiać się do łez i wzruszyć do głębi. Czyta się tak lekko, że aż trudno się zorientować, że tak szybko się kończy. Brawo pani Joanno, prosimy o więcej.

dodany: 2012-03-09 12:23:43, przez: Paweł

Witam. Przeczytałam rozmowę z Panią Joanną Buczkowską i już wiem, że kupię "Tajemnice Avagho", gdy tylko się ukażą. Mam dziwną pewność, że znajdę w książce te wszystkie zalety, o których jest mowa w wywiadzie (z nieprzesadnymi opisami włącznie).

dodany: 2012-02-28 17:36:26, przez: Matka

Polecamy

Więcej z działu: Wywiady

Warto zobaczyć