Warszawa

Porady naszych Ekspertów

Problem u 5, 5-latki z rozstaniem z mamą w zerówce

Witam,
mam ogromny problem z 5,5-letnią córeczką, która w tym roku poszła pierwszy raz do zerówki w szkole. Dotychczas chodziła do przedszkola, które bardzo lubiła (niestety zostało zlikwidowane w tym roku, stąd decyzja o zerówce w szkole, do której będzie też późnej chodzić). Córka jest ze mną bardzo związana emocjonalnie, dlatego czasem troszkę popłakiwała w przedszkolu, ale zawsze pani z uśmiechem "wciągała" ją do grupy i do zabawy, myślę, że duże znaczenie miał też sam budynek przedszkola - parterowy, domowy, z zabawnym wystrojem. Zerówka jest w budynku szkolnym, na ostatnim piętrze, dzieci rano zbierają się w pary i pani zaprowadza je na górę.
Codziennie rano powtarza się ten sam dramat - Nina nie chce dołączyć do grupy, mimo tego, że jej koleżanki przekonują ją i próbują wziąć za rączkę, ona trzyma się mnie kurczowo i płacze, że chce ze mną zostać, albo że chce żebym poszła z nią na górę, albo że nie lubi szkoły i nie chce tu być i chce wrócić ze mną do domu. Wszyscy czekają na nią, ja stanowczo mówię, że umowa była taka iż idzie sama, że nie mogę ani jej zabrać, ani iść z nią, mówię, że ją kocham i tak długie rozstania ranią i mnie i ją, ale cokolwiek nie powiedziałabym to nie ma znaczenia, bo ona coraz bardziej mnie trzyma i coraz bardziej płacze. To trwa tak długo, że pani w końcu musi iść z resztą dzieci do sali, a my tak "walczymy" na dole, w końcu widzę, że ona w życiu nie ustąpi, więc zaprowadzam ją na górę (mimo że wcześniej wciąż mówię, że nie mogę tam iść). Przed wejściem do sali jest to samo. Jedyny sposób to wejście z nią do sali i poczekanie 5-10 min aż się zaaklimatyzuje. Wtedy podchodzę i mówię szybko "Pa, kochanie, baw się dobrze". Tak zresztą przez kilka dni robiłam za namową pani, która widziała jaki jest problem z Niną. Ale wiem, że to nie jest rozwiązanie na dłuższą metę, a ona się też może do tego przyzwyczaić. Dodam, że ma w grupie bliskie koleżanki z byłego przedszkola, a także ma już nowe, choć może nie tak bliskie. W grupie są dzieci 5 i 6-letnie, a pani na pewno bardziej niż w przedszkolu wymaga posłuszeństwa i dyscypliny, może to też ma jakiś wpływ. Pewnie też to, że teraz pracuję w domu i ona o tym wie, więc wie, że wracam do domu, a nie idę do pracy. Mąż nie może jej odprowadzać, bo myślę że jednak to byłoby dobre rozwiązanie. Więc kompletnie nie wiem co robić. Najgorsze jest to, że kiedy ją tak ciągnę po schodach do klasy, to chwytam się szantażu, i często tracę panowanie nad sobą - zaczynam się irytować lub płakać.
Pani mówi, że jak tylko wychodzę Nina super się bawi i widzi że jest jej dobrze, zresztą kiedy ją odbieram zawsze mówi, że było fajnie, tylko że ona tęskni i mnie kocha i woli być ze mną w domu.
Proszę o radę, bo czuję że kompletnie sobie nie radzę z tym i kosztuje mnie to tyle nerwów, że jestem już strzępkiem nerwów:(

Magdalena
mgr Katarzyna Osak - psycholog dziecięcy, terapeuta dzieci z autyzmem

mgr Katarzyna Osak

psycholog dziecięcy, terapeuta dzieci z autyzmem

Odpowiedź:

 

Pani Magdaleno,

Najważniejszą informacją jest to, że córka dobrze czuje się w zerówce, więc problem z rozstaniem z Panią nie jest najprawdopodobniej związany z jakimiś przykrymi doświadczeniami w grupie i niechęcią do bycia tam.

Myślę, że zmiany należy wprowadzać stopniowo. Skoro córka ma większą potrzebę łagodnego wejścia, a w rezultacie i tak wprowadza ją Pani do sali, sugerowałabym żeby od tego zacząć. Proszę przez kilka dni odprowadzać córkę do sali, bez prób aby poszła sama, kolejne kilka dni zachęcać ją by ustawiła się z koleżanką w parę, a Pani pójdzie za nimi i również ją odprowadzi do sali. Przez kolejne kilka dni proszę odprowadzić córkę z grupą do połowy drogi i kolejne dni zachęcić by poszła już sama. Proszę dodatkowo prowadzić system nagród na każdym z tych etapów. Nagrodę proszę przynosić, gdy będzie Pani odbierała córkę.

Myślę, że córka jest już bardzo negatywnie nastawiona do rozstania z Panią. Wie, że oznacza to płacz i nerwy, dlatego należy odwrócić tę sytuację. Proszę porozmawiać z córką o nowym sposobie żegnania się, powiedzieć, że będzie ją Pani przez pewien czas odprowadzała i małymi kroczkami, bez pośpiechu i nerwów postępować wg powyższej propozycji. Mam nadzieję, że zapewni to córce poczucie bezpieczeństwa, a jednocześnie poczuje akceptację z Pani strony.

Dodatkowym czynnikiem, który może pomóc córce w rozstaniu i zostaniu samej, jest podarowanie jej jakiegoś "zaczarowanego" talizmanu, który będzie jej towarzyszył w szkole. Chodzi o małą rzecz (np. kolorowy kamień, czy wisiorek) o której opowie Pani córce, jako o rzeczy posiadającej czarodziejską moc. Można powiedzieć, że dzięki talizmanowi myślami będzie Pani zawsze przy córce, on będzie opiekował się córką w zerówce i sprawi, że zawsze będzie miała dobry humor. Opowieść zależy już od Pani wyobraźni. Dzieci bardzo lubią rzeczy magiczne.

Jednocześnie w domu proszę zawsze pozytywnie mówić o szkole. O tym że jest to miejsce gdzie można wiele się nauczyć, zawrzeć przyjaźnie. Nie należy straszyć dziecka szkołą (np. "Pani w szkole to cię nauczy jak się dobrze zachowywać"). Proszę również angażować córkę w sprawy związane ze szkołą, np. w zakupy. Pozwolić jej wybrać np. plecak, kapcie, kredki.

 

Życzę powodzenia.

 

Katarzyna Osak

Zobacz inne porady w tematyce: szkoła, adaptacja, płacz, rozłąka

Lubisz CzasDzieci.pl?  Polub nas na Facebooku!

Komentarze


Portal CzasDzieci.pl ma przyjemność współpracować z gronem ekspertów, jednak często problemy wymagają pilnej lub dodatkowej porady medycznej. CzasDzieci.pl nie ponosi żadnych konsekwencji wynikających z zastosowania informacji zawartych w niniejszym serwisie. Zalecamy bezpośredni kontakt ze specjalistą w celu konsultacji danego problemu. Po zgłoszeniu pytania, zostanie ono po akceptacji redakcji umieszczone wraz z odpowiedzią konkretnego eksperta.

Przeczytaj również

Warto zobaczyć