Warszawa

Zły Pan

Zły Pan

Wyd.: EneDueRabe
od 9 lat
ISBN: 9788362566204
tagi: strach  przemoc  problemy  tata 

Boj nasłuchuje.

Ktoś jest w dużym pokoju.

To Tata. To Zły Pan.

 

Dzięki staraniom wydawnictwa EneDueRabe ukazała się książka Zły Pan norweskiej pisarki Gro Dahle. Książka niezwykła i trudna, gdyż porusza temat przemocy domowej. W Norwegii została wydana jako część projektu "Świadek przemocy" i pełni rolę narzędzia terapeutycznego dla dzieci, które doświadczyły przemocy w domu.

 

Książka Zły Pan powstała na podstawie prawdziwych wydarzeń i doczekała się ekranizacji w postaci krótkometrażowego filmu animowanego.

 

Rozmowa z Gro Dahle o książce Zły Pan tutaj.

 

Tytuł oryginalny: Sinna Mann

Przekład z języka norweskiego: Paweł Urbanik

Oprawa: twarda

Ilość stron: 40

Kup teraz

Recenzje książki (Zły Pan)

Recenzja rodzica
Brakuje odpowiednich słów

Nie uważam, że książki dla dzieci powinny być wyłącznie śliczne, kolorowe i beztroskie. Podobnie jak literatura dla starszych – powinny poruszać wszystkie tematy. Ale czy na pewno na każdy temat jesteśmy gotowi?


Czytając Złego pana zastanawiałam się, dla kogo właściwie przeznaczona jest ta pozycja? Podobnie jak większość jej dorosłych odbiorców czytałam wbita w fotel, a każdy mięsień  mojego ciała, napięty jak struna buntował się przeciw takiemu obrazowi rzeczywistości. Realnej rzeczywistości, która rozgrywać się może tuż za ścianą.


Zły Pan opowiada wpół metaforycznie, ale bardzo plastycznie o tym, jak może czuć się dziecko doświadczające przemocy i strachu. Ten opis może dać głos innym dzieciom, które czują się podobnie – i dzięki tej historii znajdą słowa, aby zwerbalizować swoje doświadczenia. Dlatego z początku pomyślałam, że to książka głównie dla terapeutów pracujących z dziećmi i całymi rodzinami doświadczającymi przemocy.


Ale czy książka o niepełnosprawnej nastolatce – jest skierowana tylko do niepełnosprawnych nastolatek? A Oskar i Róża tylko dla czytelników zmagających się nowotworem? Przemoc jest wokół nas. Możemy spotkać na naszej drodze dziecko doświadczające przemocy. Jak z nim rozmawiać ? To takie trudne! Owszem. Trudne.


Truizmem jest stwierdzenie, że dzieci odbierają rzeczywistość nieco inaczej niż my, dorośli. Wydają się być bardziej wrażliwe – co często wynika z faktu, że są po prostu bardziej bezpośrednie. To, co dorośli ukrywają skrzętnie pod kożuchem konwenansów,  politycznej poprawności lub pseudo-psychologicznego bełkotu, u dzieci pozostaje "na wierzchu". Odsłaniają miękki brzuszek dużo odważniej niż my - dorośli. Czasem tylko brakuje im odpowiednich słów, aby nazwać to, co boli, czego się boją. Wydają nam się przez to bardziej bezbronne. Unikamy trudnych rozmów i niewygodnych tematów, aby je "chronić". Podczas gdy prawdziwą ochronę można przecież zastosować dopiero wtedy, gdy wiemy co się naprawdę dzieje. A jak się tego dowiedzieć, skoro boimy się zapytać?
Można porozmawiać z dzieckiem sięgając po metaforykę Złego Pana. Można pomóc mu napisać list do Króla…


Autorka, Gro Dahle – wygląda jak dobra, trochę szalona ciocia: druciane okulary, włosy związane w dwie siwe kitki i szczery, serdeczny uśmiech na rumianej twarzy. Jej mąż jest ilustratorem tej i pozostałych ich wspólnych książek. Oglądając ich zdjęcia trudno sobie wyobrazić, że ta bajkowa para rodem z Marry Poppins potrafiła stworzyć literaturę tak poważną. Tym bardziej gorąco polecam wywiad z autorką książki. Rzuca nowe światło na jej przesłanie, wyjaśnia wiele wątpliwości, które budzą się podczas lektury Złego Pana,  jak i podaje smakowite czytelnicze ciekawostki jak ta, że historia z królem, który pomaga Bojowi, jest prawdziwa! Wprawdzie w tym punkcie włącza się moja autocenzura i sceptycyzm, który woła – no dobrze, a jeśli tym razem król nie przyjdzie? Nikt nie przebędzie z odsieczą? Nic się nie zmieni?

 

Książka kończy się happy endem. Jest potrzebny w tak trudnym tekście. Tylko w Prawdziwym Życiu zaaranżować taki happy end jest znacznie trudniej. Ale czy to "trudniej" nas zwalnia z działania? Z odpowiedzialności? Lektura Złego Pana – może być pierwszym krokiem z kierunku takich nowych, życiowych aranżacji…

Recenzja CzasDzieci.pl
Dom zły

Książka Zły Pan będąca wspólnym dziełem norweskiej pisarki Gro Dahle i jej męża, Sveina Nyhusa to z pewnością jedna z najmocniejszych tego typu. Już sama szata graficzna nie pozostawia wątpliwości, z jakiego rodzaju dziełem mamy do czynienia, choć wizualnie sprawia ona wrażenie zawieszenia pomiędzy dwiema rzeczywistościami. Z jednej strony, przywodzi na myśl liczne pozycje z przedszkolnej biblioteczki, ale jednocześnie niepokoi dobór i nasycenie barw, dlaczego są takie ciemne? Skąd smutek na okładkowej chłopięcej buzi?

 

Z pewnością od samego początku było wiadomo, że nie będzie to łatwy projekt. Oczekiwania psychologów i terapeutów dziecięcych w takich przypadkach są zwykle wygórowane, ale Zły Pan broni się sam. Lektura ta została pomyślana jako pozycja do bajko- i biblioterapii i w takiej roli sprawdzi się wyśmienicie. Stanowi doskonale przygotowany materiał czytelniczy dla adresatów pomocy terapeutycznej.

 

W tym miejscu nasuwa się pytanie: jakiej grupie wiekowej właściwie dedykowana jest ta pozycja? Jeśli myślimy o dorosłych już ofiarach przemocy domowej, to książka wydaje się w stu procentach spełniać swe zadanie. Emocje, od których ta publikacja aż kipi, są tak uniwersalne, że mogą oni odnaleźć w tej książeczce swych rodziców oraz samych siebie. 

 

W przypadku terapeutyzowanych dzieci można by się zastanawiać, czy malcy aby na pewno zrozumieją, kim jest "stary Zły Pan", zwany dalej Duszkiem Staruszkiem? Czy będą wiedziały, że płonący przedpokój jest tylko metaforą, podobnie jak mnogość starannie pozamykanych drzwi? Zrozumieją, jakie zależności łączą Tatę, szlochające Tatusiątko i Duszka Staruszka ze Złym Panem? Czytając tę książkę najmłodszym obowiązkowo należy jednocześnie tłumaczyć jej sens. Raczej nie nadaje się ona do samodzielnego kartkowania.

 

Świat przedstawiony, podobnie jak w klasycznej greckiej tragedii, zaludnia tutaj niewiele postaci. Główni bohaterowie to typowa rodzina 2+1. Mama, tata, synek. Poznajemy ich, gdy po całym dniu głowa rodziny przekracza próg mieszkania. Pozornie wszystko jest w porządku, ale uczucie nieprzyjemnego, podskórnego niepokoju towarzyszy nam już od pierwszych linijek. Niestety, nic tu nie jest takie, jakim się wydaje. Archetypiczna ojcowska dłoń, której autorka poświęca sporo miejsca, owszem, jest duża, silna, ale niekonieczne kojąca i ciepła. Bo zadaje ból. Ojciec rodziny, wydawałoby się ostoja i istna krynica dobra, cyklicznie wchodzi w rolę tyrana. Nie ma już Taty, niewiele trzeba, by jego miejsce zajął ktoś inny – podłoga trzeszczy złowieszczo, oto idzie Zły Pan.

 

Autorkę niewątpliwie interesuje badanie uniwersalnych mechanizmów nakręcania się spirali przemocy. Wykreowała przerażająco realistycznego antybohatera, targanego skrajnymi emocjami, z którymi sam nie może sobie poradzić. Równocześnie Dahle pokazuje, z całą mocą, że w dziecku zdecydowanie łatwiej jest wzbudzić poczucie winy aniżeli krzywdy. Malec, Boj, przeżywa swój prywatny koszmar na jawie. Repetycja zdarzeń przyprawia go o szereg znienawidzonych dolegliwości psychosomatycznych. I nie potrafi o tym powiedzieć nawet miłej staruszce z sąsiedztwa. Rozpacz dziecka jest zbyt wielka, by mogła wydostać się przez nieduże usta. Problem w tym, że Tata (Zły Pan?) zachowuje się tak, bo nie potrafi inaczej. To jedyna forma (nie)człowieczeństwa, jaką zna.

 

Jest tu też porażająco realny portret maltretowanych kobiet, które uczą się żyć na co dzień z potworem, przyzwyczajając się do pewnego poziomu lęku i nie wychodząc poza wyuczony schemat postępowania. Usprawiedliwiają tego, często jedynego, żywiciela rodziny, starając się za wszelką cenę utrzymać rodzinny monolit.

 

Wielkie brawa należą się autorowi ilustracji, Sveinowi Nyhusowi – przywodzą na myśl rysunki wykonane przez dziecko. A dziecięca twórczość, jak wiadomo, wykorzystywana jest przez psychologów celem uzyskania wglądu w emocje, lęki, wewnętrzne konflikty czy relacje z obiektami znaczącymi, czyli rodzicami.

 

Książka jest wstrząsająca. Musimy to sobie jasno powiedzieć. Jest to też zasługa nietypowej narracji, stylizowanej na mowę wewnętrzną kilkuletniego dziecka. Okazuje się, że dla większości dzieci jest to jedna z wielu bajeczek, w których mały bohater pokonuje zło. Autorka przyznaje, że niektóre fragmenty wywoływały u najmłodszych szczególną wesołość. Jednak wśród dorosłych nikt nie reaguje śmiechem. Dla części z nich to arcybolesne katharsis, niekoniecznie rozgrzeszające w finale ojca-agresora.

 

Zakończenie niesie jednak iskierkę nadziei. Książka nie obiecuje, że będzie wspaniale. Mówi tylko o tym, jak może być. W prawdziwym świecie realizacja optymistycznego scenariusza wydaje się mało prawdopodobna, ale przecież przy dużej ilości dobrej woli wszystko się może zdarzyć.

Recenzja rodzica
By chronić dzieci przed okrucieństwem

To książka trudna do czytania i trudna do słuchania - pewnie dlatego, że raczej staramy się chronić dzieci przed okrucieństwem. Opowiada o problemie przemocy w rodzinie. O tym, jak uderza on i niszczy człowieka. Dziecko odczuwa zmiany następujące w rodzicu i szuka ich wytłumaczenia, często poszukując winy w sobie. Jego strach narasta i blokuje rozwój: mowę i wyobraźnię.

 

Ta książka pomoże wytłumaczyć dziecku, dlaczego niektórzy koledzy są inni: zamknięci w sobie, wycofani, strachliwi. Wszak problem przemocy jest wciąż obecny w polskich rodzinach, choć może na pierwszy rzut oka jest niewidoczny.


Również rysunki robią duże wrażenie na dziecku. Są szaro-czarno-czerwone, a pojawiające się błękitne strony z rzadka rozpraszają wrażenie smutku.

 

Nie polecam tej książki jako prezentu, raczej jako lekturę, która pokaże życie innych, może mniej różowe niż nasze. Książka powstała w ramach norweskiego projektu „świadek przemocy”, aby uczulić nas na problem, który jest obecny nie tylko w Norwegii.

Recenzja rodzica
Mnie zabrakło tchu, córka zareagowała spokojnie

Książka Zły Pan mnie obezwładniła. Tekst i rysunki są jak sploty swetra, który obiecał ciepło i bezpieczeństwo, a potem opinał coraz ciaśniej i ciaśniej, aż zabrakło mi tchu i nie mogłam wydać żadnego dźwięku.

 

Czy tak czuł się Boj – mały chłopiec, który bezustannie nasłuchiwał kroków, słów, a nawet oddechu swego ojca, by odgadnąć jego nastrój? Chłopiec, dla którego zachowanie ojca było niewiadomą, a bezsilność matki kazała szukać winy w sobie?

 

Gro Dahle i Svein Nygus nie owijają problemu w bawełnę. Chociaż początek ich opowieści jest prawie beztroski, to temat jest jasny od samego tytułu: agresja, przemoc. Boj się boi, „mięśnie mięśnieją, kostki kostnieją, szyja szyjnieje”.

 

Autorzy nie zostawiają jednak Boja ze strachem, a czytelnika z bezradnością. Otwierają drzwi, pokazują drogę: opowiedz, napisz list. Kto jest adresatem i jak reaguje można sprawdzić samemu. Ja powiem tylko, że książka kończy się nadzieją.

 

Zły Pan to trudna książka, ale kilka dni po samotnej lekturze, odważyłam się przeczytać ją 9,5-letniej córce. A ta przyjęła ją zupełnie inaczej niż ja. Spokojnie.


Lubisz CzasDzieci.pl?  Polub nas na Facebooku!

Komentarze

Warto zobaczyć