Warszawa

Opowieści pana Rożka
PATRONAT CzasDzieci.pl

Opowieści pana Rożka

od 7 do 10 lat

Nagrody

Zielona Gąska
Zielona Gąska »
Nominacja
Rok przyznania: 2013
ISBN: 978-83-10-12160-8
tagi: baśnie  emocje  magia 

Małgorzata Gutowska-Adamczyk, autorka bestsellerowej sagi Cukiernia Pod Amorem, tym razem przygotowała rarytas dla najmłodszych czytelników. Pan Rożek, wędrowny sprzedawca lodów o smaku baśni, opowiada dzieciom trzy niezwykłe historie. O marzeniach, które nadają życiu sens, o pragnieniu bycia potrzebnym oraz o tym, że szczęście czasem jest na wyciągnięcie ręki – wystarczy tylko je dostrzec.

 

Tym pięknym baśniom uroku dodają znakomite ilustracje Wandy Orlińskiej.

Kup teraz

Recenzje książki (Opowieści pana Rożka)

Recenzja CzasDzieci.pl
Opowieści, które zmuszają do zadumy i rozmowy

Przyjemnie jest sobie wyobrazić świat naszkicowany piórem Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk w Opowieściach pana Rożka. Chciałoby się spotkać takiego wędrownego sprzedawcę lodów o smaku baśni, jakim jest pan Rożek, i choć przez chwilę pobyć w magicznym świecie, gdzie zasady są jasne, dobro zawsze zwycięża ze złem, gdzie obowiązują staroświeckie zwroty grzecznościowe, jak choćby "proszę". To nierealna opowieść, choć poruszająca problemy jak najbardziej rzeczywiste. Książka napisana z niezwykłą dbałością o język, ucząca małego czytelnika pięknej, literackiej polszczyzny.
Autorka opowiada nam trzy historie, z której jedna jest bardziej niezwykła od drugiej. Dla mnie chyba jednak najpiękniejsza jest ta o szczęściu, które jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy tylko je dostrzec. Tak rzadko potrafimy się cieszyć tym, co mamy, a tak często pragniemy więcej, więcej. I nie dotyczy to tylko dzieci, choć te mają czasem niezaspokojone apetyty. Opowiedziane historie poruszają i nie pozwalają o sobie zapomnieć. Zmuszają do zadumy i rozmowy. Choć świat w nich opisany jest magiczny, ale nie cukierkowy, w którym panowałyby tylko radość i zabawa. Są problemy, które można rozwiązać, trzeba się tylko zastanowić jak.

Recenzja rodzica
Niezwykła pod wieloma względami

Małgorzata Gutowska-Adamczyk napisała książkę niezwykłą. Niezwykłą pod wieloma względami. Przede wszystkim pełną symboliki, pytań o miłość czy szczęście, a także bajkowo-niebajkową. Te trzy niepowiązane ze sobą historie-baśnie opowiadane przez tajemniczego lodziarza, Pana Rożka, w sposób dość niekonwencjonalny objaśniają świat, odkrywają jego sekrety przed najmłodszymi.
Skądinąd ciekawe i ważne problemy opisane są jednak wysokim stylem, językiem dalekim od potocznego, co może sprawiać trudność młodym czytelnikom. Rozumiem jednak, że jest to zabieg świadomy, mający przygotować dzieci do obcowania z wysoką literaturą. Odrębną kwestią pozostaje, czy aby nie za wcześnie, zatem książkę poleciłabym nie dla najmłodszych.
Gdzieś zagubiła się też potoczystość narracji, która - może tylko mnie - wydaje się miejscami rwana i niekonsekwentna. Trudno jednak napisać ważną historię, traktującą o rzeczach złożonych nawet dla dorosłego, jakby się opisywało kolejną przygodę Myszki Miki.
W sumie jednak każdy z nas, i dorosłych, i dzieci, kto spotka wędrownego sprzedawcę lodów o smaku baśni, będzie z tego spotkania zadowolony. Tym bardziej, że książeczkę uzupełniają piękne ilustracje Wandy Orlińskiej. Już dla samych ilustracji warto tę książkę wziąć do ręki.
Nad książką bezwzględnie powinno się pochylić, wspólnie zastanowić nad tym, co w życiu ważne i dlaczego oraz odczarować złożone pojęcia - bo przecież idee, które opisują, są częścią naszego życia.

Recenzja rodzica
Dzieci słuchają jej jak zaczarowane

Opowieści pana Rożka mają taką moc słowa, że nawet dzieci, dla których ta opowieść jest jeszcze za trudna, słuchają jak zaczarowane. Już pierwsze magiczne stwierdzenie: "lody o smaku baśni" roztacza aurę tajemniczości. Niezwykła dbałość o język sprawia wrażenie nienaturalności i jest odmienna od współczesnych historii. To niezwykle spokojna, nieco staroświecka historia. Jej bohaterowie nie zawsze są szczęśliwi, nie zawsze się uśmiechają. Jednym czegoś brakuje, inni nie akceptują siebie, inni są samotni. I właśnie o tym opowiada pan Rożek, ten niezwykły sprzedawca lodów. O tym, co boli, niepokoi. Ale próżno doszukiwać się tu nachalnego dydaktyzmu. Emocje towarzyszą każdej karcie tej opowieści właściwie tylko po to, by były pretekstem do późniejszej rozmowy.

Recenzja młodego czytelnika
Lody śmietankowe, czekoladowe i o smaku baśni...

Pan Rożek ma czarny cylinder jak magik i złotą furgonetkę, w której wozi lody o różnych smakach: śmietankowe, czekoladowe, kakaowe, truskawkowe i o smaku baśni. Ciekawe czy naprawdę można zrobić takie lody? Pan Rożek opowiada różne bajki, wszystkie trochę śmieszne – na przykład bajka o śwince Albertynie, która była biedna, bo miała tylko jedno ucho – drugie straciła podczas prania, ale i tak była bardzo mądra i odważna. Moja siostra ma poduszkę ślimaka, który jest taki stary, że ma już tylko jeden róg, ale i tak jest fajny. Dziwię się, że dzieciaki zostawiają miśki i lalki na podłodze, ja wolę jak są ułożone w łóżeczkach, wtedy może się im wiele przyśnić i jest im miło.
W innej bajce pan Rożek opowiadał o bardzo śmiesznej księżniczce, która przeglądała się ciągle w lusterku i uważała, że jest strasznie brzydka! Dziewczyny są dziwne! Ale ta bajka to była pewnie po to, aby główny bohater mógł się lepiej zaprzyjaźnić ze swoją nową sąsiadką Elą, zanim pójdą razem do szkoły. Albo dlatego żeby wszyscy wiedzieli, że jest lekarstwo na samotność – towarzystwo!

Recenzja rodzica
Porusza najważniejsze problemy

Co zrobić, gdy dzieci są smutne lub nabzdyczone? Opowiedzieć im bajkę, najlepiej o innym dziecku w podobnym wieku. Tak właśnie czyni pan Rożek, sprzedawca lodów. Bohaterowie książki mają po 5 lat, ale przygody można przecież przeżywać w każdym wieku, nawet w ciągu krótkiej chwilki potrzebnej na zjedzenie loda. Tym bardziej, że książka porusza najważniejsze problemy, które mogą spotkać dziecko w wieku przedszkolnym: nowe rodzeństwo, przeprowadzka czy poszukiwanie towarzystwa do zabawy. Autorka rozprawia się z tymi problemami, w sposób łagodny i delikatny, tak że dziecko nie poczuje się zaniedbane.
Książeczka jest schludna i estetycznie wydana. Właśnie słowo schludna było moim pierwszym skojarzeniem i pomimo że na obrazku narysowany jest pan, mnie kojarzyła się z babcią w żabocie czytającą bajki dla gromady wnucząt.  Może to wpływ Cukierni pod Amorem?
Rysunki w książce przypominają ilustracje z "Płomyczka" z mojego dzieciństwa, czyli zmuszają wyobraźnię do pracy, bo po prostu SĄ ŁADNE.


Lubisz CzasDzieci.pl?  Polub nas na Facebooku!

Komentarze

Warto zobaczyć