Warszawa

Wieloryb
PATRONAT CzasDzieci.pl

Wieloryb

Nagrody

Nagroda im. Kornela Makuszyńskiego
Nagroda im. Kornela Makuszyńskiego »
Laureat
Rok przyznania: 2012
ISBN: 978-83-7672-063-0

Czy w szkolnej ławce może siedzieć wieloryb? Okazuje się, że tak. Czy wiecie, jak to jest nosić takie przezwisko, a do tego mieć wielką ciotkę z małym wąsem i grać na flecie? Julka wie i chętnie wam o tym opowie. A ja gwarantuję, że nie będzie to nudna opowieść.

Renata Piątkowska

 

 

Historia Julki uczy empatii i tolerancji wobec osób odmiennych. Pokazuje ważną rzecz: że można siebie lubić i akceptować, nawet borykając się z poczuciem inności, z odrzuceniem, ze złośliwością.

Alicja Lipska-Piątek, psycholog

 

 

Format: 16.0 x 22.0 cm
Ilość stron: 90
Oprawa: Twarda

Kup teraz

Recenzje książki (Wieloryb)

Recenzja rodzica

Bohaterka opowieści – Julka – jest sympatyczną, wesołą i niezwykle inteligentną dziewczynką, obdarzoną wspaniałą wyobraźnią. Niestety ma nadwagę i z tego powodu jeden z kolegów nadał jej niechlubne przezwisko: wieloryb. Sama Julka doskonale wie, że mogłaby być szczuplejsza, ale zbyt trudno jej zrezygnować z sycących śniadań i pysznych obiadów, przygotowywanych przez babcię, ze słodkich pączków, cukierków, chipsów i wszelkich innych przekąsek.
Julka bardzo chce tańczyć, jeździć konno, wspinać się po linach, tak jak jej koledzy, ale wciąż spotyka się z upokorzeniami związanymi z jej wagą i, co najgorsze, nie tylko ze strony rówieśników… Całe szczęście, że dziewczynka może liczyć na wsparcie ze strony rodziców, dziadków, ukochanej cioci Zyty, sympatycznej nauczycielki w szkole i najlepszej przyjaciółki – Agaty. Julka powoli zaczyna akceptować siebie, złośliwe przezwisko przestaje jej tak bardzo dokuczać, a przewrotny los pokaże niemiłemu koledze, że z niego również może się ktoś śmiać…
Książka w humorystyczny i lekki sposób pokazuje, że każdy z nas jest inny i dzięki temu niezwykły, jedyny w swoim rodzaju. Ważne, aby zaakceptować siebie, nie zamykać się przed światem i z podniesionym czołem starać się realizować swoje marzenia. Jeśli jednak nadal pragniemy coś w sobie zmienić, spróbujmy znaleźć na to najlepszy sposób. Na przykład na nadwagę pomogą długie spacery i zabawy z psem oraz kurs tańca. A możliwość zapięcia wszystkich guzików w ulubionym sweterku będzie najlepszą nagrodą.

Recenzja rodzica
Wieloryb – może brzmieć dumnie!

Uwaga, to nie jest książka przyrodnicza! To pełna ciepła, humoru opowieść o Julce - dziewczynce, która borykała się z własną tuszą. Dzięki przyjaźnie nastawionym do niej osobom – chociażby rodzinie (w tym wcale nie atrakcyjnej cioci o imieniu Zyta, będącej jednocześnie uosobieniem zadowolenia z siebie, dobrego humoru i pogody ducha), przyjaciółce Agacie (wymyślony przez nią wierszyk w pamiętniku zrobił na Julce duże wrażenie - „Na górze róże, na dole dęby, kto ci dokuczy, dostanie w zęby”), również nauczycielce - nabierała powoli dystansu do własnego wyglądu. Często jednak napotykała na ograniczenia i drwiny, bądź „ciche komentarze”, które wyraźnie słyszała (np. trenera w stadninie). I wcale nie było jej do śmiechu! W wyzwiskach przodował Witek, kolega z klasy – to on używał nazwy „wieloryb”, by ośmieszyć koleżankę, to on ranił ją niewybrednymi żartami na temat jej wyglądu.

Dziewczynka nie mogła też realizować swych marzeń – nie przyjęto jej do zespołu Jarzębinki, bo tam potrzebowano „małych i chudych jak komary”... Julcia dokładnie wiedziała (i słyszała nieustannie) jak wygląda, a jednak słodycze, smakołyki, obiadki podsuwane pod babcię kusiły bardzo... Nawet wymarzonego psa, którego dostała na urodziny nazwała ... Baton.
Okazało się, że właściwie można by się śmiać z każdego – Witek, gdy stracił 2 zęby seplenił jak dzidziuś, a obiekt westchnień Julci - Filip, poznany na basenie – przekręcał literki w słowach. Czyż jednak chodzi o to, by piętnować inność, słabości, pomyłki, by wytykać sarkastycznie niedoskonałości?!
Bo przecież Julka sama dorosła do decyzji o zrzuceniu kilku kilogramów, z radością mogła dopinać na ostatni guzik ulubiony pomarańczowy sweter i robić fikołki (o czym wcześniej nie mogło być mowy). Pomógł jej w tym kurs tańca zaproponowany przez ciocię Zytę – co prawda w parze z Jankiem wyglądała jak „miotła oparta o beczkę”, ale jakie to ma znaczenie, skoro wielka ciocia Zyta z wąsem nad wargą obtańcowywała zasuszonego pana Tadeusza i wszyscy świetnie się bawili.
Książka porusza jakże powszechny w grupach rówieśniczych „zwyczaj” wyśmiewania się z tych, którzy są inni, może grubsi, może mniej sprawni. I chociaż Julka wydawała się być z zewnątrz odporna, miewała niesamowite pomysły (uwielbiała, na przykład, z Agatą sypać cukier z balkonu na przechodniów) i czasem nawet udawało jej się skierować celną ripostę – słowa i rysunki Witka bardzo ją dotykały, a własne doświadczenia ograniczeń – powodowały, że nie mogła zrealizować marzeń. Bo kto chciałby być wielorybem? Chociaż, przecież wieloryby ... potrafią pięknie śpiewać, to im syreny zawdzięczają swe legendy – to właściwie przesłanie, które mówi o tym, że w każdym jest coś pięknego, niezależnie od wyglądu. I że można siebie polubić i dokonać zmiany!
To książka, którą czyta się jednym tchem – mądra, dowcipna, celna w spostrzeganiu świata „innych”. Ucząca tolerancji i również lubienia siebie. Dla tych „innych” ku „pokrzepieniu serc”, a dla szydzących z „inności” - ku zastanowieniu. Dla wszystkich pozostałych – do przyjemnego przeczytania.
 


Lubisz CzasDzieci.pl?  Polub nas na Facebooku!

Komentarze

Lubię Piątkowską, kolejna książka zapowiada się fajnie :)

dodany: 2011-03-22 09:36:44, przez: Magda

Warto zobaczyć