Warszawa

Zmora doktora Melchiora cz. 1
PATRONAT CzasDzieci.pl

Zmora doktora Melchiora cz. 1

od 10 do 12 lat
ISBN: 978-83-7895-985-4

Klub Poszukiwaczy Przygód

 

Przemek, Rodzynek, Bazyl i Muffin chodzą do jednej klasy, ale co ważniejsze są najlepszymi kumplami. Uwielbiają spędzać razem czas i wciąż wpadają w tarapaty… Nauczyciele rwą włosy z głowy, rodzice siwieją… ale cóż poradzić, kiedy ma się tysiące pomysłów na minutę i nie można usiedzieć w miejscu. Tym razem chłopcy w ramach zajęć pozalekcyjnych zakładają Klub Poszukiwaczy Przygód…


Na pierwszą przygodę nie trzeba długo czekać – chłopcy włączają się do poszukiwań skradzionych z muzeum obrazów. Kiedy okazuje się, że szybciej rozwiązują zagadki pozostawione przez złodziei od stróżów prawa i wyprzedzają ich o krok, policja zaczyna mieć na nich oko… Do tego w mieście pojawia się zmora i wszystko wywraca się do góry nogami… Będzie się działo!

 

Format: 145x205
Oprawa: miękka
Liczba stron: 200 

Kup teraz

Recenzje książki (Zmora doktora Melchiora cz. 1)

Recenzja bibliotekarza
Zarażeni przygodami

Agnieszka Stelmaszyk zarażona jest… pasją podróżowania. Tą „chorobą” zaraziła również swoje książki. 

 

Zmora doktora Melchiora to pierwszy tom z serii Klubu Poszukiwaczy Przygód. Narrację prowadzi Tomek Więcławski wywodzący się z pokolenia siedząco - jeżdżącego. Jeśli nie macie skojarzeń, to wszystko wyjaśni wam Tomek w początkowych rozdziałach.

 

Pomysł założenia klubu wywodzi się z niechęci kilku chłopców do uczestniczenia w zajęciach pozalekcyjnych. Zdaniem rodziców to źródło zdobywania wiedzy i rozwoju, zdaniem chłopców wprost przeciwnie – dla nich to dodatkowa praca i zmęczenie. Jedyną zaletą są dodatkowe punkty ze sprawowania. Chłopcy zatem poszukują łatwych zajęć pozalekcyjnych i w efekcie zakładają Klub Poszukiwaczy Przygód, w którym zamierzają  się rozwijać według swoich zasad.

    
Niedługo nadarza się okazja do przeprowadzenia pierwszego śledztwa. Klubowicze odczytują w prasie ogłoszenie o zaginięciu pięciu obrazów Leona Wyczółkowskiego z Okręgowego Muzeum. Następnie czytają tajemniczy list zamieszczony w Internecie przez sprawców kradzieży. Tekst napisany szyfrem zmusza do myślenia i stwarza podstawę do postawienia wielu pytań. Chłopcy angażują się w poszukiwania, a razem z nimi połowa mieszkańców miasta. Taka jest siła Internetu i … zwyczajnej plotki o skarbie. 

 

Książka od pierwszych stron zachęca nas, czytelników, do śledzenia stopniowo wprowadzanych zagadek. Przy okazji razem z Tomkiem, Muffinem, Rodzynkiem i  Bazylim zdobywamy informacje o malarzu i jego skradzionych obrazach. Do tekstu dodano reprodukcje obrazów, wzbogacając tym samym wartość książki. 
Muszę w ty miejscu zaprotestować przeciw mitowi biblioteki szkolnej, jaki pokazano w jednym z rozdziałów. Otóż Muffin biega często do biblioteki, ponieważ tam może grać bez żadnych ograniczeń w gry na komputerze. Również większość uczniów spędza przerwy lekcyjne w pracowni komputerowej biblioteki na komentowaniu fotek zamieszczanych  na portalach społecznościowych. Owszem, biblioteka szkolna jest źródłem informacji, ale przestrzegamy zasady, że uczniowie w szkole korzystają z komputerów w celach edukacyjnych, wykluczone są gry i przeglądanie portali społecznościowych, do których uczniowie mają dostęp w domu.

 

Powieść czyta się z przyjemnością, tym bardziej, że możemy śledzić tok rozumowania chłopców, którzy w końcu osiągają sukcesy, są nawet o krok lepsi w rozwiązywaniu zagadek od policji. Wszyscy będziemy zaskoczeni finałem, a zatem warto sprawdzić kim byli sprawcy kradzieży, dlaczego wywołali skandal  i oczywiście co to za zmora trapiła doktora Melchiora.
Z ostatnich wersów dowiemy się, gdzie odbędzie się kolejna przygoda Klubu i z  pewnością sięgniemy po drugą część.
 

Recenzja rodzica
Elitarny klub na tropie nie tylko obrazów

Kto szuka przygód – zapewne je znajdzie. Potwierdzeniem tego stała się działalność grupy klasowych przyjaciół, którzy (początkową motywacją była chęć zdobycia dodatkowych punktów – niezwykle cennego „nabytku” w szkolnej edukacji) postanowili robić coś wspólnie. Skoro w „emdeku” na nic takiego nie wpadli (ani zajęcia plastyczne, ani kółko teatralne, ani pantomima nie budziły powszechnego entuzjazmu) – chłopcy wzięli sprawy w swoje ręce.


W piwnicy Przemka powstał Klub Poszukiwaczy Przygód – początkowo zrzeszający jedynie wybranych przedstawicieli płci męskiej. Z czasem okazało się, że płeć piękna stała się nie tylko mile widziana, ale i niezmiernie przydatna. Do grona „czterech poszukiwaczy”: Przemka, Rodzynka, Bazyla i Muffina dołączyły, po ogólnej akceptacji, dziewczęta – Miska i Tola. A roboty i główkowania wystarczyło dla całej szóstki! Otóż okazało się, że z muzeum zniknęły dzieła Leona Wyczółkowskiego...


W internecie złodzieje umieszczali „podpowiedzi” dotyczące miejsc ukrycia poszczególnych obrazów. Zaangażowało się całe miasto. Dzieła (dzięki sprytowi i detektywistycznym zdolnościom członków Klubu) znajdowały się kolejno w różnych dziwnych miejscach... Okazało się jednak, że nie tylko o te obrazy, które zresztą okazały się „podróbkami”, chodzi...


A co do tego ma zmora i kto to doktor Melchior? To drugie zdradzić mogę: pan Melchior Migdałek to niezwykle sympatyczny lekarz–pediatra, który w związku z wydarzeniami o charakterze kryminalnym zaczął mieć kłopoty o podłożu... spirytystycznym. I jak tu żyć ze zmorą?!

 

Więcej nie zdradzę, aby nie popsuć zamierzeń autorki i nie ujawnić zaskakującej fabuły tej przygodowo–detektywistyczno–szkolnej opowieści (powiązania z ciałem pedagogicznym też były wyraźne).


Całość czyta się szybko, z uśmiechem na ustach (są zabawne sytuacje, również nawiązania do szkolnej rzeczywistości). Jest tu o tym, że szkolne przyjaźnie dają siły do wspólnych zmagań – nawet detektywistycznych poszukiwań. Sympatyczne okazało się spojrzenie z „przymrużeniem oka” również na rodzinę Przemka – śmieszy chociażby konieczność (to „prośba” rodziców) "wzmacniania pozytywnego” młodszej siostry, która wzmacniała „pozytywnie rodziców, żeby zrobili dokładnie to, czego ona chce”. Z dystansem został przedstawiony system szkolny, który przysparza nieustannych zmartwień takim kreatywnym osobistościom, jak członkowie Klubu...

 

Trzeba dodać, że elitarnego klubu, bo choć po skończonej „akcji” wielu chciało do niego przystąpić – decyzją wspólną nikt nie został przyjęty. Zresztą i tak ani jedna osoba więcej nie zmieściłaby się w piwnicy Przemka. Akcja jest dynamiczna, wartka, wyważony delikatny humor i przyjemne (kolorowe ilustracje) wydanie spodobają się czytelnikom, którzy już zasiadają w szkolnych ławach i o przygodach takich w skrytości ducha marzą.


Z wielką chęcią przeczytam obiecaną i zapowiedzianą drugą część zmagań pomysłowych poszukiwaczy pt. Moneta zagłady. Zanosi się na to, że wszystko zacznie się od wycieczki do Kórnika... Na pewno będzie równie przyjemnie.


Lubisz CzasDzieci.pl?  Polub nas na Facebooku!

Komentarze

Warto zobaczyć