Warszawa

5 pytań o Rodzicielstwo Bliskości

5 pytań o Rodzicielstwo Bliskości

Rodzicielstwo Bliskości to idea wychowania oparta na szacunku i miłości. Na zrozumieniu potrzeb dziecka i zapewnieniu mu relacji z rodzicami opartej na bezpiecznym przywiązaniu.  Termin ten utworzony został przez amerykańskiego pediatrę Williama Searsa. Określenie Rodzicielstwa Bliskości oparł na zasadach teorii przywiązania z psychologii rozwojowej, która mówi, że dziecko tworzy z opiekunami silną więź emocjonalną, mającą wpływ na całe jego przyszłe życie.

 

W Polsce przedstawicielką i promotorką takiej filozofii wychowania jest psycholog Agnieszka Stein, która odpowiedziała na 5 pytań o Rodzicielstwo Bliskości.


1. Jakiego przyszłego dorosłego człowieka wychowamy stosując tę metodę?

 

Agnieszka Stein: To są ludzie, którzy umieją sobie radzić w życiu. Którzy znają siebie, rozumieją siebie, potrafią budować trwałe i wartościowe relacje z innymi ludźmi. To raczej są bardziej kompetencje, które nabywają w procesie wychowania, dzięki relacjom w swojej rodzinie, a nie cechy osobowościowe. Jednym z celów wychowania takiego dziecka jest to, żeby lubiło swoich rodziców, zarówno będąc małym brzdącem, nastolatkiem czy dorosłym – tak czasem rodzice żartują.

 

2. Kiedy kończy się Rodzicielstwo Bliskości a zaczyna przewrażliwienie na punkcie dziecka i nadopiekuńczość?

 

A. S: Ponieważ Rodzicielstwo Bliskości opiera się na dobrej znajomości swojego dziecka i na zaufaniu do niego, to nadopiekuńczość i przewrażliwienie występuje raczej u tradycyjnych rodziców. Czyli takich, którzy wychowują autorytarnie, albo mało interesując się przeżyciami dziecka. Bo oni czasami nie wiedzą co dziecko potrafi, albo im się wydaje, że sobie z niczym nie daje rady. Rodzice wychowujący w nurcie Rodzicielstwa Bliskości znają potrzeby dziecka, jego kompetencje, jego umiejętności, wiedzą, do czego dziecko jest gotowe, na co ma ochotę, co umie.


3. Czy da się pogodzić stosowanie Rodzicielstwa Bliskości z metodami dyscyplinującymi dziecko np. z nauką samodzielnego zasypiania?

 

A. S: Zdecydowanie się nie da. Takie metody działają na moment, a udowodnione jest, że są szkodliwe dla dziecka. Nawet twórcy tych metod wycofują się z głoszenia swoich założeń. Poza tym, cokolwiek byśmy nie mówili o dyscyplinie, to nie da się dyscyplinować dziecka, które nie ma aparatu poznawczego, żeby zrozumieć co rodzic robi. Żeby kogoś zdyscyplinować, ta druga osoba musi rozumieć dlaczego my to coś robimy i czego od niego oczekujemy. Niemowlak nie rozumie, nie da mu się tego wytłumaczyć. Mówimy tu raczej o metodzie wygaszania pewnych reakcji. Nauka samodzielnego zasypiania wygasza reakcję proszenia o pomoc. Dziecko woła o pomoc, a dorosły mu mówi, że nie rozumie, nie pomoże, nie przyjdzie. Takich metod się nie stosuje, jest duże ryzyko, ze będą one miały negatywne skutki dla dziecka, że jego organizm sobie z tym nie radzi. Dużo trudniej jest przyjmować takie rzeczy, kiedy mamy wrażenie, że jest to wiedza psychologiczna. Gdyby była to kwestia medyczna, wtedy rodzic łatwiej akceptuje takie suche fakty.  O wpływie wypłakiwania na mózg dużo mogą powiedzieć neurolodzy, więc też właściwie jest to wiedza medyczna, tylko ludziom się kojarzy bardziej z psychologią niż medycyną. Gdy wypowiadają się psycholodzy, często rodzice interpretują to jako hipotezę, teorię. A to jest dość dobrze udokumentowana wiedza, że dziecku to naprawdę nie robi dobrze.


4. Rodzicielstwo Bliskości z małym dzieckiem wydaje się naturalne, instynktowne. A od czego zacząć wprowadzanie tej idei w wychowaniu nastolatka?

 

A. S: Warto robić to metodą małych kroków, bo rodzic wtedy też się uczy stosować założenia rodzicielstwa bliskości. Nie zawsze będzie mu wychodzić, nie raz zapomni jak powinien zareagować, co zrobić. Jest to długotrwały proces. Rodzice siadają i mówią: Słuchaj, nie chcemy więcej na ciebie krzyczeć. I rzeczywiście starają się nie krzyczeć, ale często niestety krzyczą dalej, tylko rzadziej. Najlepiej zacząć od traktowania dziecka jak człowieka, i od tego, żeby słuchać uważnie co ono mówi. Często jest tak, że rodzice nastolatków tylko wydają polecenia, kontrolują i zakładają, z góry, że wiedzą o co dziecku chodzi. Szacunek, zrozumienie i uważne słuchanie dziecka, to są podstawy.


5.: Czy będzie i jeśli tak, to w jakim kierunku, ewaluowała idea Rodzicielstwa Bliskości? Czy niedługo będziemy mogli mówić o zjawisku np. bliskości w edukacji przedszkolnej czy szkolnej?

 

A. S: W relacjach przyjacielskich zawiera się bliskość, równości i wzajemny szacunek, czyli podstawy idei Rodzicielstwa Bliskości. To jest bardzo proste, bo jakby ktoś traktował przyjaciela, tak jak ludzie traktują dzieci, to by tego przyjaciela nie miał. Natomiast w warunkach szkolnych i przedszkolnych, też są już w Polsce takie miejsca, gdzie dzieci traktuje się indywidualnie, z szacunkiem. Także na gruncie zawodowym coraz więcej przedsiębiorstw wprowadza podobne założenia w zarządzaniu firmą, oparte o podobne badania co Rodzicielstwo Bliskości, czyli: podmiotowość, autonomia pracowników, szacunek. Głownie założenia idei Rodzicielstwa Bliskości raczej się nie zmienią, będzie się za to poszerzała nasza wiedza na temat tego stylu wychowania.

 

 Bardzo dziękujemy za rozmowę.

 

Rozmawiała Magdalena Kurowska

 

 

Agnieszka Stein, matka, psycholożka, autorka. Ukończyła psychologię kliniczną na Uniwersytecie Warszawskim, Studium Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie i Studium Poradnictwa i Interwencji Kryzysowej, roczny, intensywny kurs NVC (Porozumienia bez Przemocy), a także Kurs I stopnia Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach. Doradza rodzicom i profesjonalistom, którzy chcą lepiej wspierać dzieci w ich rozwoju. Guru idei Rodzicielstwa Bliskości w Polsce, nie tylko w relacji z maluchami, ale też z nastolatkami. Autorka licznych artykułów, publikacji, książek: „Dziecko z bliska”, „Dziecko z bliska idzie w świat”, „Potrzebna cała wioska”. Prowadzi swoją stronę internetową: http://agnieszkastein.pl

 

Komentarze

Polecamy

Więcej z działu: Artykuły

Warto zobaczyć