Warszawa

Relacja piłkarska

Relacja piłkarska

Na pierwsze zajęcia można przyjść bez opłaty. To dość jeszcze chyba wyjątkowa i bardzo dobra forma zachęty i prezentacji. Tak też zrobiłam wysyłając e-mail, a w nim zgłoszenie do Pani Instruktorki. W nim określiłam tylko lokalizację, która sala jest dla nas najbardziej odpowiednia i że tym samym wyrażamy chęci uczestnictwa w zajęciach. Zajęcia odbywały się w sali do ćwiczeń, w jednej ze szkół na Bielanach. Był z nami tata naszego synka, który jak zapewne i inni tatusiowie – najlepiej nadaje się do biegania z synem i piłką.


Sala niewielka, ale już w progu przywitała nas uśmiechnięta Pani Małgosia. Zapytała naszego szkraba, jak ma na imię i czy pogra w piłę. Ten szczerze odpowiedział, że jeszcze nie. I rzeczywiście, podczas pierwszych ćwiczeń siedział u taty na kolanach. Minę miał nie za bardzo zadowolonego z życia. Złożyło się na to parę spraw, a przede wszystkim wielkie zaangażowanie młodych piłkarzy w zajęcia, ich głośno wyrażane emocje, dużo ruchu i niecodzienność całej sytuacji.

 

Instruktorka superenergiczna, cały czas uśmiechnięta, ale i stanowcza (dla mnie bomba!), panowała nad „piłkarskim narybkiem”. Jeśli trzeba było, przywoływała dzieci do porządku. Potrafiła też fantastycznie zachęcać do wykonywania ćwiczeń. Mimo że była nas mała grupka (dzieci z trójką rodziców), to hałas był niemożliwy. A wiadomo że maluchy nie słuchają i trzeba im powtarzać więcej niż trzy razy, to jeszcze każdemu ćwiczeniu towarzyszyła szybka muzyka zagrzewająca do gry.

 

 

Nie mniej - widzieć te maluchy w akcji - to bezcenne spostrzeżenia. Dzieci zapoznawały się z częściami stopy: gdzie jest podbicie, pięta, podeszwa. I zaraz potem były ćwiczenia z użyciem podbicia. Przy rozdawaniu pomocy, takich jak kręgle, kostki czy jeżyki (jeż balansujący wykonany jest z miękkiego, elastycznego tworzywa, które jest przyjemne dla stopy; wypustki masujące poprawiają ukrwienie kończyn) pani mówiła i pokazywała, ile kręgli daje np. 3 – wstęp do nauki liczenia. Była również nauka kolorów. Trzeba było odnaleźć na kostce np. kolor czerwony.

 

A w międzyczasie nauka kopania i trafiania w piłkę leżącą na jednej kostce, na dwóch czy na trzech. Przy kolejnym ćwiczeniu zaś niezbędny był tata, bo polegało ono na bieganiu za piłką lub za tatą z piłką. 


Był też tor przeszkód i próby zatrzymywania stopą toczącego się jeżyka. Wbrew temu, co do tej pory widziałam w domu czy w parku, mój syn radził sobie świetnie. Zazwyczaj łapie ręką uciekającą piłeczkę, tu zaś wykonywał sprawnie wszystkie ćwiczenia z użyciem stóp. Przez 45 minut atrakcji i biegania było tyle, co przez cały dzień. 

 

Na koniec troszkę ćwiczeń wyciszających z chustą KLANZA. Były również nagrody: naklejka, balonik i wielki buziak dla rodziców od dziecka. Po zajęciach synek był mokry, jakby wpadł pod prysznic, a początkowa niechęć do zajęć teraz przerodziła się w rozpacz, że już koniec i trzeba wracać do domu.

 

Zajęcia odbywają się w wielu miastach Polski o różnych godzinach, co jest bardzo wygodne szczególnie dla pracujących rodziców. Są skierowane do dzieci od 6. miesiąca do 6. roku życia. Po opłaceniu 100 zł wpisowego, dziecko otrzymuje stój do ćwiczeń (bluzka, spodenki, skarpetki), worek, poradnik dla rodziców, książeczki umiejętności i miarkę wzrostu. 4 zajęcia w miesiącu kosztują po 39 zł. Świetną pamiątką są oczywiście zdjęcia. Naprawdę warto skorzystać z tej oferty. Poniżej link do strony ze zgłoszeniami.  http://www.socatots.pl/

 

Mama Kacperka

Komentarze

Polecamy

Więcej z działu: Okiem rodzica

Warto zobaczyć