Łódź

Baśniowa Łódź

Baśniowa Łódź

Z wielką ciekawością przeczytaliśmy informację o tym, że w Łodzi są organizowane spacery, podczas których dzieci bawią się i poznają łódzkie legendy. Przyznam szczerze, że pomysł jest bardzo trafiony, choć tytuł "Baśniowa Łódź" może kogoś zmylić.


W niedzielę ok. 11.00 spotkaliśmy się w Parku Źródliska, było nas kilkanaście osób, i ruszyliśmy na zwiedzanie. Pani opowiadała nam i grupce dzieci wraz z opiekunami  o powstaniu naszego miasta, czyli legendę o Januszu, który przypłynął tutaj łódką, osiedlił i założył osadę. To właśnie od jego łódki wzięła nazwę Łódź. Później usiedliśmy na ławeczkach i maluchy malowały herb.


Przyznam szczerze, że do tego momentu byłam zachwycona pomysłem oprowadzania dzieci i opowiadania o łódzkich legendach. Uważam, że zabrakło tutaj trochę nadania temu pomysłowi jakiegoś kształtu, zabrakło kreatywności czy choćby ciekawych materiałów…


Prowadząca opowiadała dalej bardzo interesująco np. legendę o pannie Piotrkowskiej czy o diable Borucie… Ba, nawet o poszukiwaniu skarbów pana Karola Scheiblera. Ale zabrało nam np. schowania np. czekoladowych monet w grocie i zachęcenia, by dzieci je odnalazły.


Historie były opowiadane w sposób ciekawy, ale dzieci znużyły się bieganiną po parku, przystawaniem i słuchaniem. Trzeba to wszystko jakoś urozmaicić i skrócić, bo w trakcie półtoragodzinnego spaceru odłączyło się kilkoro opiekunów z dziećmi. Moja córka, przyzwyczajona do długich spacerów, trzymała się, choć trochę marudziła.


Ci, którzy dotrwali otrzymali zasłużony dyplom dla „Dzielnego Odkrywcy Baśniowej Łodzi”. Zajęcia odbywają się w niedzielę i są podzielone dla dwóch grup wiekowych – 3-6 lat oraz 7-12.


Prowadząca jest sympatyczna, życzliwa, sam pomysł prowadzenia takich wycieczek rewelacyjny. Myślę tylko, że w tej młodszej kategorii wiekowej przydałoby się trochę urozmaicić opowiadanie np. wspólnym rysowaniem na wielkiej mapie panny Piotrkowskiej, wspomnianym poszukiwaniem czekoladowego skarbu czy jakaś zabawą w diabła Borutę ( Teatrzyk? Pantomima? Jakiś berek Borutowy zamiast zwykłej bieganiny po łące).


Maluchy były zachwycone figurkami kota Filemona i Bonifacego oraz wróbla Ćwirka. To może być powód do zorganizowania kolejnych spacerów , tym razem filmowych. Do zobaczenia na kolejnej wyprawie!

Komentarze

Polecamy

Więcej z działu: Wiadomości lokalne

Warto zobaczyć