Warszawa

Pimi z Krainy Tygrysów - wkrótce w kinach
Warszawa Seans filmowy

Pimi z Krainy Tygrysów - wkrótce w kinach

Pewnej nocy osierocony Balmani ratuje małą tygrysicę przed bezlitosnymi kłusownikami. Udaje im się uciec i wyruszają w długą i niebezpieczną podróż do magicznej świątyni zwanej Tygrysim Gniazdem, gdzie, jak wierzy Balmani, będą bezpieczni.


W trakcie wędrówki między Balmanim i młodą tygrysicą Pimi rodzi się niezwykła więź. Będą musieli wspólnie przebyć setki mil i pokonać wiele niebezpieczeństw, aby dotrzeć do nowego domu wysoko w Himalajach.

 

Razem przeżyją jedną z największych przygód życia: prawdziwą przyjaźń!

 

OD REŻYSERA BRANDO QUILICIEGO


Legenda głosi, że guru przeleciał kiedyś przez Himalaje na grzbiecie tygrysicy. Wylądowali w jaskini prawie 10 000 stóp nad poziomem morza. Klasztor zbudowany na tej samej ścianie klifu stał się znany jako Tygrysie Gniazdo. Mały sierota, Balmani, dorastał, słuchając tej dziwnej historii. Pewnej nocy chłopiec zabiera tygrysiątko złym kłusownikom i ucieka. Kieruje się do Tygrysiego Gniazda, gdzie, jak wierzy, będą bezpieczni.

 

Podczas podróży, która ma swój początek wśród bujnych łąk centralnego Nepalu, przez zgiełk współczesnego Katmandu, aż po spektakularne, acz zabójcze szczyty Himalajów, między chłopcem a tygrysiątkiem rozwija się silna więź emocjonalna. Ich podróż jest jeszcze bardziej niebezpieczna z uwagi na kłusowników, którzy są zdeterminowani, aby odzyskać bezcenne młode. Hannah, kobieta prowadząca sierociniec, również szuka Balmaniego, martwiąc się o jego bezpieczeństwo. Jednak po wielu zwrotach akcji Balmani szczęśliwie spotyka się z Hannah, a tygrysiątko znajduje nieoczekiwany nowy dom.

 

Uwielbiam tę historię. Jest w niej wszystko – dramat rodzinny, gdzie występują dzieci i zwierzęta, zapierające dech w piersiach krajobrazy, przygoda, dramatyczne wydarzenia oraz wspaniała główna rola kobieca, czyli rola dyrektorki sierocińca.

 

To opowieść o dorastaniu oraz o miłości i przyjaźni. W filmie łączą się emocje związane z dzieciństwem i dorastaniem, dramatem sieroty, oraz chwytającą za serce przygodą, w którą wyrusza Balmani. To piękna epicka opowieść, która porusza jedną z najważniejszych kwestii naszych czasów – problem ochrony przyrody i gatunków zagrożonych wyginięciem. Aktualnie populacja tygrysów żyjących na wolności zmniejszyła się do zaledwie 3900. Nie umiem sobie wyobrazić świata bez tygrysów.


„Pimi z Krainy Tygrysów” to film dla CAŁEJ rodziny… zarówno dzieci, jak i dorośli będą zainteresowani historią Balmaniego. Wszyscy będą poruszeni dramatem chłopca i jego determinacją, aby osiągnąć cel i dostarczyć tygrysa do miejsca, gdzie będzie bezpieczny.

 

To wzruszający i pełen napięcia film, który zaintryguje i zapewni rozrywkę całej rodzinie, bez względu na to, skąd pochodzi. To opowieść o chłopcu, tygrysie bengalskim oraz ich niesamowitej podróży na szczyty Himalajów. Aby opowiedzieć tę cudowną historię, musimy przenieść naszych widzów do nadal mało znanych zakątków świata. Widzowie muszą poczuć tamtejsze rozrzedzone powietrze oraz mieć wrażenie, że są bliżej nieba. Musimy zanurzyć naszych widzów w gęstwinie tropikalnej dżungli, gdzie będą mogli obserwować promienie słońca przebijające się przez bujną roślinność. Nepal to jedno z najbardziej dzikich i surowych miejsc na naszej planecie. Nieczęsto jest on pokazywany w filmach.

 

Nie znam nikogo, kto oparłby się urokowi młodego tygryska, kiedy ma zaledwie trzy lub cztery miesiące. Paski na jego gęstym futrze są jeszcze niewyraźne. Zanim tygrysek stanie się silnym i szlachetnym drapieżnikiem, władcą dżungli, jest narażony na wiele niebezpieczeństw. Jeśli młode jest za szybko oddzielone od matki, nie ma zbyt dużych szans na przeżycie. Właśnie to dzieje się w naszej opowieści o przyjaźni i przygodzie: Balmani, czyli ludzkie dziecko, ratuje tygryska, który nigdy nie przeżyłby sam.

 

Realizacja zdjęć do tego filmu była ogromnym wyzwaniem. Na szczęście współpracowaliśmy z najlepszymi specjalistami w tej branży: z kamerzystą Dougiem Allanem i operatorem Nicolą Cattanim.

 

Ekipa potrafiła działać szybko, aby uchwycić naturalność każdej sceny – w naszym przypadku kręcenie tylko jednego ujęcia było kluczowe. Kamera była ustawiona nisko, aby z bliska filmować tygrysiątko. Te ujęcia zostały następnie wmontowane do głównej linii narracyjnej.

 

Innym istotnym elementem naszej pracy było uchwycenie ekstremalnych warunków panujących w rejonie Himalajów. W Nepalu w promieniu 50 kilometrów krajobraz zmienia się z tropikalnych równin Ćitwan po szczyt Annapurny (8100 m n.p.m.). Wszystko w Nepalu jest na ogromną skalę: dystanse równe połowie Europy, najgłębsze doliny, najwyższe góry i najbardziej surowe warunki na świecie.

 

Pierwsza część filmu rozgrywa się w dżungli Ćitwan. Tutaj staraliśmy się podkreślić czyste światło, śpiew ptaków oraz odgłosy dzikich zwierząt, aby uwypuklić nieskazitelność natury przed pojawieniem się człowieka. Druga część podróży rozgrywa się w Katmandu, co stanowi znaczny kontrast. Tutaj bohaterowie poruszają się w zanieczyszczonym miejskim środowisku, wśród zatłoczonych ulic, chaosu i hałasu, otoczeni przez obojętnych gapiów i wszechobecne zagrożenie. Miasto zostało przedstawione w realistyczny sposób, a ludźmi często kieruje małostkowość.

 

W trzeciej odsłonie porzucamy koszmarny krajobraz skorumpowanego miasta i przenosimy się do niemal niebiańskiej oazy Himalajów. Tutaj czas płynie powoli, a przestrzeń ma zupełnie inny wymiar. Tutaj ludzie podróżują głównie pieszo, a podróż zajmuje wiele dni, tygodni, a czasem nawet miesięcy.

 

Aby uchwycić majestatyczną potęgę Himalajów, w starym królestwie Mustang, i móc dotrzeć do trudno dostępnych miejsc, mocno oddalonych od wygód współczesnego świata, pracowaliśmy z małą – maksymalnie 25-osobową – ekipą. Nagrywane na dużych wysokościach sceny z udziałem dublerów zostały następnie uzupełnione o zbliżenia aktora grającego Balmaniego, które nagraliśmy z większą ekipą.

 

Użyliśmy helikoptera, aby przenieść dublera Balmaniego na wysokie przełęcze Himalajów, gdzie spacerował z małym tygrysem. Za nim rozciągały się najwyższe szczyty Himalajów, takie jak Ama Dablam, uważane przez miejscowych za dom bogów. Naszą bazę założyliśmy na małym lotnisku Syangboche na wysokości 3750 m n.p.m. (maleńkie lądowisko wygląda na zawieszone w powietrzu, a nie położone na ziemi). W dżungli można było filmować tylko z grzbietów słoni, aby nie przeszkadzać tygrysom. To pozwoliło nam podejść bardzo blisko.

 

Potężne teleobiektywy pozwoliły nam stworzyć pionowe panoramy, które przenoszą się od pierwotnego krajobrazu i ośnieżonych szczytów do malutkich postaci Balmaniego i tygrysiątka przemieszczających się przez góry. Aby podkreślić znikomość człowieka w porównaniu z majestatem natury, do serii ujęć z góry (ok. 150 m) wykorzystaliśmy drony. Chcieliśmy uwypuklić surowość krajobrazu na dużą, kinową skalę, gdzie nasi mali bohaterowie wydają się bezbronni i przestraszeni.

 

OD EWY ZGRABCZYŃSKIEJ – AZYL DLA TYGRYSÓW PRZY POZNAŃSKIM ZOO

 

Tygrysy są wyjątkowymi zwierzętami, zagrożonymi wyginięciem, a ich populacja cierpi nie tylko z powodu procesów dewastacji środowiska naturalnego przez człowieka i polowań, ale także nielegalnej hodowli i posiadania, przemytu czy wreszcie utrzymywania w menażeriach i cyrkach.


Musimy je chronić! Jedną z dróg ocalenia jest edukacja i rozpowszechnianie wiedzy na temat zagrożeń oraz potrzeby ochrony jednego z najpiękniejszych drapieżników naszej planety. Poznańskie zoo w misję i działania na rzecz tygrysów włączyło się wieloma akcjami ich ratowania, jak również budową Azylu dla Nieumarłych- zwierząt, które człowiek skazał na szczególne cierpienie i które odzyskały możliwość życia w godnych, spełniających ich potrzeby biologiczne warunkach. Zachęcamy do wsparcia naszych działań i jednocześnie obejrzenia niezwykłej opowieści o losach dwójki sierot: chłopca i tygrysicy, których losy splatają się w walce o wolność, bezpieczeństwo i przyjaźń. Część dochodu z biletów wesprze tygrysy ewakuowane przez poznańskie zoo z pożogi wojennej w Ukrainie, które odzyskały spokój w Azylu dla Nieumarłych.

 

Ewa Zgrabczyńska

 

CZĘŚĆ DOCHODÓW ZE SPRZEDAŻY BILETÓW NA FILM „PIMI Z KRAINY TYGRYSÓW” ZOSTANIE PRZEZNACZONA NA DZIAŁALNOŚĆ AZYLU DLA NIEUMARŁYCH, KTÓRYM KIERUJE PANI EWA ZGRABCZYŃSKA.


WYWIAD Z PAWŁEM SZYMAŃSKIM – BALMANI (DUBBING)

 

Czy masz zwierzaka?
Mam dwa koty rasy Maine Coon. Kot ma na imię Polon, ma cztery lata, a kotka ma na imię Enigma i ma trzy lata. Moim marzeniem jest mieć psa rasy husky i mam nadzieję że to marzenie kiedyś się spełni. Tygryska też bardzo bym chciał mieć, ale myślę, że to jest nie do wykonania ????.

 

Co nam daje przyjaźń ze zwierzętami, czego możemy się od nich nauczyć?
Myślę, że zwierzęta naprawdę kochają swoich opiekunów, mają z nimi bardzo wielką więź. W codziennym życiu powinniśmy dzielić się radością z innymi i kochać ludzi bez oceniania.


Od swoich kotów nauczyłem się być sobą, kochać ludzi takimi, jakimi są. Zawsze jak mam zły humor mój kot przychodzi do mnie, próbuje mi go poprawić i ja też staram się teraz poprawiać humor moim kolegom. 

 

Gdybyś mógł zagrać w takim filmie jak „Pimi z Krainy Tygrysów” to z jakim zwierzęciem u boku?
Gdybym mógł zagrać w filmie ze zwierzęciem, myślę ze chciałbym zagrać z tygrysem, ponieważ mam dwa koty, a rasa Maine Coon to właśnie takie małe tygrysy. Są to przecudowne zwierzęta i z pewnością byłaby to wspaniała przygoda. 

Nasi bohaterowie podróżują do pięknej świątyni, nazywanej Tygrysim Gniazdem.

 

Czy masz takie wymarzone miejsce podróży, które wiąże się z dziką przyrodą?
Moim wymarzonym miejscem, do którego chciałbym pojechać, jest Senegambia. Od dziecka zastanawiało mnie, gdzie lecą ptaki na czas zimy. Do ciepłych krajów, to wszyscy wiemy, ale byłem bardzo ciekawy w jakie miejsce, gdzie dokładnie? I dowiedziałem się, że lecą do Senegambii. Dlatego chciałbym tam pojechać, bo są tam miliony gatunków ptaków i chciałbym po prostu to zobaczyć. 

 

Czy miałeś jakąś przygodę, wydarzenie z życia, dzięki któremu poczułeś, tak jak nasz bohater, że osiągnąłeś cel, mimo, że wymagało to wiele wysiłku?
Nasz bohater w filmie zdobywa szczyt ze swoim największym przyjacielem i ja dążę do swojego celu małymi kroczkami. Myślę, że kiedyś wdrapie się na ten szczyt, ale najważniejsza jest ciężka praca, którą teraz wkładam z całej siły, aby dojść do tego wymarzonego celu i spełnić swoje marzenia. Moim marzeniem jest koncertowanie, pisanie swoich piosenek, wydanie płyty i mam nadzieję, że w końcu się to spełni.

 

Co na co dzień mogą robić dobrego dla natury i naszej planety Twoi rówieśnicy?
Najlepsze, co możemy zrobić dla planety jest ekologiczne życie - możemy segregować śmieci, nie wyrzucać ich do lasu, dbać o ich segregacje, używać środków transportu, które nie zanieczyszczają powietrza…

 

Jaka jest twoja ulubiona scena w filmie?
Moimi ulubionymi scenami w filmie są te, w których Balmani razem z tygrysem pokonują wszystkie swoje problemy, pomagając sobie nawzajem, kiedy Balmani stara się za wszelką cenę pomoc tygrysowi, zbiera dla niego jedzenie, robi wszystko, żeby był szczęśliwy i żeby byli razem. 

 

 

WYWIAD Z MAJĄ OSTASZEWSKĄ – MISS HANAH (DUBBING)

Co skłoniło Cię do przyjęcia dubbingowej roli w filmie „Pimi z Krainy Tygrysów”?
Szczerze mówiąc, kiedy tylko usłyszałam o takiej propozycji, żeby podkładać głos do filmu „Pimi z Krainy Tygrysów”, od razu się ogromnie ucieszyłam, nie miałam cienia wątpliwości. Przekaz tego filmu jest mi bardzo bliski, czyli ochrona dzikich zwierząt, empatia dla dzikich zwierząt, w ogóle dla zwierząt, ale też droga do zrozumienia samego siebie. To piękna historia dla dzieci, ale szczerze mówiąc, ja się na niej wzruszyłam do łez i polecam ją całym rodzinom.

 

Czy masz zwierzaka, co daje przyjaźń ze zwierzętami?
Tak, mam zwierzaka i w moim rodzinnym domu zawsze były zwierzęta. Nie wyobrażam sobie domu bez zwierzęcia. Tak jak u moich rodziców, tak i u mnie jest to zwierzę, które potrzebowało pomocy. To jest piesek adoptowany ze schroniska, który jest już z nami ponad trzy lata. Dla nas Fuma jest członkiem rodziny, bardzo go wszyscy kochamy. Zwierzę jest bezinteresowne, jest takim otwieraczem serca. Bardzo często rozśmiesza, rozczula.  A jeśli zastanawiacie się, czy sobie poradzicie ze spacerami, że to może być obciążenie, to przekazuje wam, że jako bardzo zajęta osoba, traktuję spacer z moim psem jako cudowny dar, chwilę dla siebie, na to żeby się zresetować, zebrać myśli.  Poza tym, kiedy pomagamy zwierzętom, to się dużo fajniej czujemy, to jest też wspaniały przykład dla dzieci, które od początku uczą się, że warto się opiekować innymi, w tym wypadku ukochanym pieskiem.

 

Nasi bohaterowie podróżują do pięknej świątyni, nazywanej Tygrysim Gniazdem, czy masz jakieś wspomnienia z podróży związane z dziką przyrodą, które na długo zapamiętasz?
Mam całą masę wspomnień z różnych podróży, ponieważ swego czasu wyprawiałam się w świat z plecakiem i przewodnikiem Lonely Planet po pachą. Byłam trzykrotnie w Indiach i każda z tych wypraw trwała co najmniej półtora miesiąca. Byłam takim typowym backpackersem.


Byłam w Wietnamie, jak również w Kambodży, gdzie dotarłam do Siem Reap i tam spędziłam sporo czasu w świątyniach Angkor Wat. Przywiozłam stamtąd przepiękny posąg Buddy. To było dla mnie bardzo głębokie doświadczenie duchowe. Podróżując i po Indiach, i po krajach Wschodu, również wielokrotnie doświadczyłam spotkań z dziką przyrodą. Któregoś razu w Indiach, w świątyni Hanumana, czyli hinduistycznego boga z głową małpy, w której specjalne prawa miały małpy mieliśmy śmieszną przygodę. Jedna z małp zaczęła nam kraść mały plecaczek i nastąpiła komiczna scena, w której szarpiemy się z małpą, żeby zostawiła ten plecak w spokoju. Takich przygód było wiele.


Mam jeszcze jedną niesamowitą przygodę, bliższą historii z naszego filmu. Mianowicie byłam też swego czasu w Afryce, w Kenii. Byłam świeżo po studiach, nie miałam za wiele pieniędzy. Podróżowałam bardzo skromnie, rozkładaliśmy czasem nawet namioty w buszu, więc zdarzyła się taka noc, kiedy koło naszych namiotów przeszło stado słoni.

 

Kiedy byliśmy w rejonie wioski masajskiej, Masajowie powiedzieli nam, że jeden z młodych mężczyzn zabierze nas na pieszą wycieczkę. Zabrał ze sobą wielki kij, więc zapytaliśmy go po co jest ten kij, a on mówi – „na wypadek, kiedy byśmy musieli przeganiać lwa”. Myśleliśmy oczywiście, że to żart. Tymczasem po ponad godzinnym marszu naprzeciwko nas wyszedł przepiękny lew. I to była chwila grozy, ale też jakiegoś niesamowitego wzruszenia. Ten lew na nas po prostu popatrzył i sobie odszedł. Niesamowita chwila, niesamowite spotkanie. Oczywiście dziś, zwłaszcza jako matka, oceniam to jako bardzo nierozsądne, ale to było coś niezwykłego i bardzo pięknego, ta chwila, kiedy patrzę w oczy lwa.

 

Czy miałaś jako dziecko jakąś przygodę, wydarzenie z życia, dzięki któremu poczułaś, tak jak nasz bohater, że osiągnęłaś cel, mimo, że wymagało to wiele wysiłku?
Kiedy jesteśmy dziećmi, to wszystko co się dzieje na naszej drodze rozwoju jest wielką przygodą i jest dużym wysiłkiem. Potem często jako dorośli nie doceniamy tego, że dla dziecka każdy krok w rozwoju jest ogromną odwagą i łączy się z bardzo silnymi wrażeniami.


Jeśli miałabym powiedzieć o czymś, co było dla mnie szczególnie ważne, to jako dziecko ćwiczyłam razem z moim bratem sztuki walki Hwa Rang Do. Mieszkaliśmy wtedy w górach, moi rodzice przeprowadzili się w Karkonosze, ojciec pracował we Wrocławiu, w ośrodku badań twórczości Jerzego Grotowskiego, a w tychże Karkonoszach powstał ośrodek buddyjski. Jestem wychowana w filozofii buddyjskiej, więc rodzice na trzy lata wynajęli tam dom. Do ośrodka przyjeżdżało dużo niezwykłych osób, między innymi nauczyciel sztuki walki i mieliśmy z nim indywidualne zajęcia, tylko ja i mój brat.

 

To był ciąg niesamowicie pięknych doświadczeń, ale też nauka przekraczania własnego lęku. Mieliśmy na przykład trening, gdzie w nocy szliśmy z zawiązanymi oczami i musieliśmy obdarzyć się wielkim zaufaniem. Stawaliśmy nad skarpą, trzymaliśmy w palcach kadzidełko, które w pewnej chwili troszeczkę zaczynało parzyć, więc to była taka praca ze skupieniem, z przełamywaniem własnych słabości. Dało nam to też fantastyczną sprawność fizyczną. Ale była to oczywiście przede wszystkim praca ze sobą, bo ten trening w ogóle nie był łatwy. Byśmy po tym super wysportowani. To zostało we mnie na zawsze.

 

Co możemy zrobić, aby chronić zagrożone gatunki?
Przede wszystkim, bądźmy świadomi. Nie kupujmy zwierząt egzotycznych niewiadomego pochodzenia. Ja jestem temu bardzo przeciwna i brałam udział w kampaniach (z wieloma fundacjami, z którymi współpracuję na co dzień) przeciwko handlowi egzotycznymi zwierzętami. To cały czas się dzieje na dużą skalę, dotyczy małych i większych zwierząt. Bądźmy świadomi - miejscem dzikich zwierząt jest przyroda, jest wolność. Jestem także całkowicie przeciwna wykorzystywaniu zwierząt w cyrkach. To także poza oczywistym znęcaniem się nad zwierzętami podczas tresury, otwiera duże pole do przemytu, handlu egzotycznymi gatunkami. Nierzadko zagrożonymi.


Natomiast przy „Pimi w Krainie Tygrysów” jestem ogromnie szczęśliwa, bo każdy bilet który kupicie na ten film pomoże dzikim zwierzętom, a mianowicie wspólnie z dystrybutorem filmu zdecydowaliśmy się pomóc w działaniach Ewie Zgrabczyńskiej, z którą współpracuję od bardzo dawna. To jest wspaniała dyrektorka wyjątkowego zoo w Poznaniu, która uratowała między innymi słynne nieumarłe tygrysy - Goha i Khana. Goh dał swoje imię ruchowi ochrony zwierząt GOH. Byłam na inauguracji tego ruchu, poznałam i Goha, i Khana. To jest niezwykłe miejsce, ponieważ powstał w nim jedyny w Polsce azyl dla dzikich zwierząt, który cały czas się rozbudowuje. W tej chwili Ewa Zgrabczyńska razem ze swoją ekipą, we współpracy z Ukrainą ratuje zwierzęta z ukraińskich ogrodów zoologicznych. To są dziesiątki zwierząt. To jest niezbędna w tym czasie pomoc.

 

Zwierzęta, które są w sztucznych hodowlach, już nie maja szansy powrotu do natury, więc znajdują schronienie w różnych miejscach w Europie, z którymi kontaktuje się Ewa, ale część z nich zostaje w Poznaniu To jest wyjątkowe miejsce. Jest w nim również uratowany z cyrku niedźwiedź. Polecam wam odwiedzić to miejsce, polecam wspieranie działań  Ewy Zgrabczyńskiej.

 

Jakie przesłanie niesie film?
To  piękny film, bardzo wzruszający. Ogromnie się cieszę, że w polskiej wersji mogę być jego częścią, mogę go wspierać i o nim opowiadać.
Przesłanie to przede wszystkim szacunek dla zwierząt - przyjaźń międzygatunkowa jest absolutnie możliwa! Ale też droga do samego siebie, odnalezienie siebie, bo tutaj zagubieni są i tygrysica i mały chłopiec, który wiele stracił, ale też potrzebuje dokonać w swoim życiu czegoś ważnego.
To jest też historia o podróży, o niesamowitych przygodach. Pokazuje przepiękne Himalaje i klasztor, do którego zmierzają się nasi bohaterowie. To jest prawdzie miejsce w Butanie, klasztor Tygrysie Gniazdo. Ten film jest od każdym względem bardzo interesujący i warto go zobaczyć całą rodziną. Piękna wzruszającą historia z mądrym, wrażliwym przekazem.

 

Co my sami, w naszym najbliższym otoczeniu, możemy robić dobrego dla natury i naszej planety?
Dzieje się bardzo dużo złego wobec zwierząt i wciąż możemy temu zapobiec. Ja z powodów etycznych nie jem mięsa, jestem weganką, to jest bardzo prosty krok dla tego, żeby nie tylko ograniczyć cierpienie zwierząt, ale też nie przyczyniać się do kryzysu klimatycznego. Dbajmy o przyrodę, bądźmy na nią uważni, dbajmy o zwierzęta i o rośliny. Ekologiczne wskazówki, segregacja śmieci i oszczędzanie wody - to wszystko ma ogromne znaczenie i warto to wprowadzić do swego życia, nawet taki drobiazg, że chodzimy na zakupy z własną torbą. Staram się bardzo do tego stosować, na planach filmowych mam własne pojemniczki, własne kubki i sztućce, nie wymaga to wielkiego wysiłku.
Bądźmy wrażliwi na cierpienia zwierząt. Zachęcam do wspierania fundacji „Otwarte klatki”, międzynarodowego ruchu na rzecz ochrony praw zwierząt „Viva”,

 

Compassion Polska i wielu innych, którzy walczą się o lepszy los dla zwierząt. Jaka jest twoja ulubiona scena w filmie?

Scena która najbardziej mnie poruszyła to ostatnia scena filmu, ale na pewno nie chce wam zdradzać, co to za scena. Jest naprawdę wyjątkowa i warto na nią czekać. Szereg scen, które pokazują relację małego chłopca z tygrysicą. Każdą istota - człowiek i zwierzę, potrzebuje bezpieczeństwa, nie chce cierpieć, zasługuje na szacunek i dobre traktowanie. Bardzo pięknie na przestrzeni całego filmu pokazane jest jak chłopiec pomaga zwierzęciu i jednocześnie jak to dzikie zwierzę pomaga chłopcu zrozumieć siebie, zrozumieć, że robi coś ważnego, że jest po prostu ważny. Piękny film, bardzo mi bliski.

 

WYWIAD Z PIOTREM TOŁOCZKO – JENAN (DUBBING)

Co skłoniło Cię do przyjęcia dubbingowej roli w filmie „Pimi z Krainy Tygrysów”?
Czasami w życiu trafiamy na taki film, który z jakiegoś powodu jest dla nas ważny i wyjątkowy, wzrusza nas. Mam poczucie ze „Pimi z Krainy Tygrysów” jest takim filmem, do którego my, widzowie, będziemy wracać.
To jest film, który mnie oczarował z dwóch powodów. Przede wszystkim, młody chłopiec ratuje z rąk kłusowników osieroconego tygryska i się zaprzyjaźniają. Relacja między nimi staje się wyjątkowa. Przypomina mi to moją własną historię. Kiedy miałem pięć lat w głębi lasu znalazłem przywiązanego do drzewa pieska, przez kolejne 15 lat ten piesek stał się towarzyszem mojego życia, nazywałem go Siostrą.

 

Drugi powód to piękna natura. W tym filmie widzimy piękne ujęcia dzikiej natury. Pozwalają nam one poczuć ją i usłyszeć.  Jenan, którego postać dubbinguję, jest super bohaterem, bo jest niejednoznaczny, ma dobre cechy i złe, czyli jest prawdziwym człowiekiem. To jest mężczyzna, który ma marzenie, ale żyje w takim kraju, że nie na wszystko może sobie pozwolić. Jego marzeniem jest posiadanie motocykla. To marzenie przemawia przez niego i powoduje, że decyduje się zrobić coś złego. Ale ostatecznie przechodzi przemianę. Dopiero w tym momencie, kiedy dotarły do niego konsekwencje jego czynów, postanowił naprawić swoje błędy.

 

Co możemy zrobić by chronić zagrożone gatunki?
Przy okazji pracy nad filmem przeczytałem raport WWF, który wskazuje na niespotykane tempo i skalę wymierania gatunków zagrożonych, co powoduje zaburzenie równowagi Ziemi. Według tego raportu w ciągu ostatnich stu lat liczba tygrysów na świecie zmalała o 95%. W kryzysowym momencie w 2010 roku było ich 3200, obecnie jest 3980. I myślę, że to jest alarm dla ludzi, powinniśmy się poczuć się za to odpowiedzialni.

 

Główną rzeczą, którą możemy zrobić w tym kierunku jest samouświadomienie. Powinniśmy rozmawiać ze sobą i udowadniać, że takie małe rzeczy, które na co dzień robimy, są w stanie naprawdę uratować planetę. Na przykład, nie powinniśmy marnować wody, ograniczyć używanie samochodu, segregować śmieci. Nie powinniśmy również przywozić pamiątek z podróży, które są związane z siedliskami zwierzęcymi. Kiedy każdy z nas zacznie od siebie, to będziemy w stanie uratować ten świat i zachować go takim, jaki jest. 

 

Jakie przesłanie niesie film?
W życiu najważniejsza jest przyjaźń i relacje, i to jest ponad wszystko. Nie ważne czy jest to przyjaźń z człowiekiem, czy ze zwierzęciem. Na koniec dnia najważniejszym okazuje się kogo mamy obok siebie, bo relacje są tym co nas buduje i nadaje sens życiu. 


Nasi bohaterowie podróżują do pięknej świątyni, nazywanej Tygrysim Gniazdem, czy masz jakieś wspomnienia z podróży związane z dziką przyrodą, które na długo zapamiętasz?
Bardzo lubię podróżować, zawsze staram się sam organizować wyjazdy. Miejscem, w którym byłem i gdzie bardzo zachwyciła mnie przyroda były Filipiny. Są tam niezwykle widoki, zwłaszcza wschody i zachody słońca, odpływy i przypływy. Moim ulubionym wspomnieniem jest widok rekina wielorybiego. Największe potrafią mieć nawet 18 m. Widok takiego zwierzęcia, świadomość, że istnieje naprawdę, to było niezwykłe przeżycie. 

 

Bardzo bym chciał polecieć do Nowej Zelandii. Z tego co słyszałem, to jest kraj, w którym w tym samym czasie trwają wszystkie pory roku, są góry, lasy, jeziora. Chciałbym zobaczyć to miejsce na swoich warunkach, ponieważ bardzo bym chciał ją poznać lokalnie, poznać mieszkańców, kulturę i zobaczyć prawdziwe życie.

 

Czy miałeś jako dziecko jakąś przygodę, dzięki której poczułeś, tak jak nasz bohater, że osiągnąłeś cel, mimo, że wymagało to wiele wysiłku?
Od kiedy byłem dzieckiem, zawsze chciałem być aktorem. Moim zdobywaniem szczytu była ta droga i ona wciąż trwa. Jako pięciolatek poszedłem na casting do „Domowego Przedszkola”. Wtedy nie wiedziałem, czym jest casting i byłem przekonany, że po prostu tam się pojawię i od razu dadzą mi tą pracę ????.

 

Drugą rzeczą którą mogę porównać do zdobycia szczytu, był powrót z moimi rodzicami z wakacji, to były lata 90’, jeszcze istniały w Europie granice. Wracaliśmy z Francji i przy granicy z Niemcami okazało się, że moi rodzice zapomnieli mojej ukochanej maskotki. Możecie sobie tylko wyobrazić, co to znaczyło dla dziecka, ale udało mi się ich przekonać i wróciliśmy do Francji po moją maskotkę, która była wtedy moim najlepszym przyjacielem. Miałem wtedy poczucie, że dotknąłem jakiegoś szczytu. 

 

Jaka jest twoja ulubiona scena w filmie?
Mam dwie ulubione sceny w tym filmie. Jestem osobą bardzo sentymentalną i bardzo lubię się wzruszać na filmach. Pierwsza scena jest na początku filmu, kiedy chłopczyk postanawia wypuścić tygryska w lesie i ten do niego szybko wraca. Mam poczucie, że wtedy zawiązała się między nimi wyjątkowa więź i narodziła się prawdziwa przyjaźń.


A druga scena, która skradła moje serce, jest sceną końcową, o której nie mogę za bardzo powiedzieć, ale jest bardzo wzruszająca. Myślę, że będę wracał jeszcze nie raz do tego filmu, żeby móc to przeżywać ponownie.

 

 

WYWIAD Z OTAREM SARALIDZE – SAMCHAI (DUBBING)

Co skłoniło Cię do przyjęcia dubbingowej roli w filmie „Pimi z Krainy Tygrysów”?
Przede wszystkim jest to jest film z przesłaniem. To jest film o przyjaźni, o przygodzie, to mnie przekonało. Myślę, że to jest film dla każdego, dla całej rodziny.
Takie filmy jak „Pimi…” to również  atrakcyjne propozycje, w których aktorzy mogą dużo się nauczyć i dużo też od siebie dać. 


Wiemy, że masz psa, co daje Ci przyjaźń z nim?
Z Pupsem bardzo się przyjaźnimy, czasami mi się wydaje, że za bardzo. Mówi się, że trzeba pewne rzeczy rozdzielać między ludźmi a zwierzętami, ale ja go traktuje jak człowieka, jak członka rodziny. Pan Pupsi śpi ze mną w łóżku, jemy razem przy jednym stole, niektórzy mogą uznać, że to może przesada, ale on miał dosyć ciężkie życie, więc staram się umilić mu tą drugą połowę życia.


Przyjaźń z Pupsem daje mi bardzo dużo ciepła, miłości, uczula mnie na wszystko co mnie otacza. Mam o kogo dbać, mam o kogo się martwić. Organizujemy czas, organizujemy dzień. Muszę wyjść z nim trzy razy  dziennie na spacer, nakarmić go, zabrać do dentysty, do weterynarza, do groomera. Mamy razem bardzo atrakcyjne życie, bez niego byłoby smutniejsze. Gdyby zdarzyłaby się sytuacja, w której miałbym go ratować, oddałbym swoje życie za niego. Jest wspaniały, jest kochany i to nieważne, że nie jest tygrysem, dla mnie jest lwem ???? 

 

Twój bohater jest złym charakterem, co nim kieruje?
Przede wszystkim moja postać jest zaślepiona i nie widzi jak bardzo zły wpływ na otaczający świat ma to, co robi. Że porywa zwierzęta, że je nielegalnie sprzedaje. Przez swoją chciwość nie dostrzega, że bez ekosystemu, bez zwierząt, nasz świat nie ma sensu. Niestety Samchai jest absolutnie negatywną postacią, która niczego się nie uczy.  

 

Nasi bohaterowie podróżują do pięknej świątyni, nazywanej Tygrysim Gniazdem, czy masz jakieś wspomnienia z podróży związane z dziką przyrodą, które na długo zapamiętasz?

 

Niedawno byłem w kanionie Martvili w Gruzji, ta podróż zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Niestety w Gruzji, z której pochodzę, też borykamy się z problemami ekologiczno-przyrodniczymi. Zobaczyć takie miejsce jak ten kanion, które jest absolutnie niedotknięte ludzką ręką, zanurzyć się w jego wodach, to było dla mnie przeżycie, którego nigdy nie zapomnę. To było absolutnie połączenie się z naturą, które czuję do dziś.
Niestety nie byłem w wysokich górach na Kaukazie w Gruzji, które bardzo przypominają Himalaje z filmu „Pimi…”, ale woda w rzece, w której się kąpałem, schodzi z lodowców, które znajdują się w tych górach.
Jeżeli nie zrobimy czegoś by powstrzymać globalne ocieplenie, to nie będzie już tych rzek pięknych i znikną również lodowce.

 

Czy miałeś jako dziecko jakąś przygodę, dzięki której poczułeś, tak jak nasz bohater, że osiągnąłeś cel, mimo, że wymagało to wiele wysiłku?
Nie miałem tak fantastycznej przygody jak bohater naszego filmu, nie zapuszczałem się nigdy w rejony, w których żyją dzikie zwierzęta. W Gruzji żyje dużo bezdomnych psów, jak byłem młodszy zawsze bacznie je obserwowałem i wydawało mi się, że dając im kawałek chleba albo odciągając je od niebezpiecznych sytuacji, ratując je, robię coś dobrego. Nie było to tak niezwykłe, jak w filmie „Pimi…”, ale jako dziecko czułem, że moje małe czyny robią coś wielkiego. 

 

Co możemy zrobić by chronić zagrożone gatunki?
Najpierw możemy zaopiekować się zwierzętami które są blisko nas, takie jak bezdomne psy i koty. Są różne fundacje, dzięki którym można wspierać inicjatywy powiązane z ochrona zwierząt, światowe albo lokalne, zawsze można przeznaczyć niewielką sumę na różne zwierzęta, nie muszą być tygrysy, ale też inne zwierzęta, którym grozi wyginięcie.
Można uczulać znajomych, dzieci, opowiadać różne historie, pokazywać filmy, które uwrażliwiają młodsze pokolenia. Myślę że mamy jeszcze szanse zrobić coś dobrego. Idąc do kina na film „Pimi w Krainie Tygrysów” możemy wesprzeć azyl tygrysów który znajduje się w przy poznańskim zoo, gdyż część dochodów z biletów zostanie przeznaczona właśnie na ten cel.

 

Jakie przesłanie niesie film?
„Pimi z Krainy Tygrysów” daje nam cenną lekcję o przyjaźni i o tym, że możemy więcej niż nam się wydaje. Nie ma takiej sytuacji w życiu, z której nie da się wyjść, zwłaszcza jeśli u swego boku masz przyjaciela.
Są pewne wartości, bez których ten świat nie ma sensu. Jedną z najcenniejszych wartości jest przyjaźń i „Pimi…” świetnie to pokazuje. Z przyjaźnią można zdobywać szczyt, ratować gatunki, wspierać siebie nawzajem. Przyjaźni między ludźmi, również jak i między gatunkami - to są kluczowe hasła tego filmu. 

 

Jaka jest twoja ulubiona scena w filmie?
Sceny w których ten chłopiec budzi się i tygrysek jest zawsze koło niego, kojarzą mi się z tym jak razem budzimy się z Pupsem. Momenty, w których robią wspólnie codzienne rzeczy, jakby byli rodziną. To było dla mnie najbardziej wzruszające. 

Organizator:

Best Film

Wydarzenia w Warszawie

Warto zobaczyć