Warszawa

W labiryncie dźwięków

Muzyka współczesna daje swobodę i dowolność poruszania się w krainie dźwięków. Uczy, że muzykę może tworzyć każdy mając do dyspozycji przedmioty codziennego użytku.

 

Tylko od naszej fantazji zależy jak je wykorzystamy. Również instrumenty muzyczne nie są wykorzystywane w typowy sposób. Twórcy odrywają ich nową jakość, łącząc umiejętności z kreatywnością i nieszablonowym performansem.

 

Tej swobody i dowolności uczy, jak co roku, Mała Warszawska Jesień. 

 

fot. Antonina Dróżdż

1/5
1/5

Tak było między innymi podczas performansu „Pianoiluzje” w Centrum Ujazdowskim podczas „Małej Warszawskiej Jesieni”. Dwie instrumentalistki wykonywały fragmenty utworów na dwóch fortepianach. Całość była widoczna na scenie, a dodatkowo na szczegóły zwracał uwagę rzut kamery. Detale pokazywane na żywo na ekranie pozwalały zobaczyć technikę gry oraz być „bliżej” wykonawców. Artysta był tutaj nie tylko muzykiem, ale także aktorem. Grał całym swoim ciałem oraz mimiką. Wykorzystywał zwykłe przedmioty, by lepiej oddać dźwięki natury. Tutaj tematy poszczególnych utworów były meteorologiczno-kosmiczne, tak więc wykorzystano na przykład nadmuchany balon, by lepiej odwzorować burzę. Artystki grały także na strunach fortepianu, nie tylko na jego klawiszach.

 

Na zdjęciu instalacja interaktywna "Wyspa syren"

2/5
2/5

Oprócz performansów (zarówno tego, jak i niezwykle udanego wydarzenia „Głosy”) Przez cały czas trwania festiwalu, można było poszukać dźwięków w zakamarkach Muzeum Warszawy. Dwie świetne instalacje autorstwa Joanny Mazur i Wojciecha Kiwera) kusiły dźwiękami oraz możliwością samodzielnego ich tworzenia. Pierwsza z nich, „Kryjówka dźwięków”została umieszczona w siedemnastowiecznym piecu. Historia spotkała się ze współczesnością. Na pierwszy rzut oka instalacja wyglądała niepozornie, ale gdy chętne do odkrywania dzieci (i nie tylko one) postanowiły włożyć ręce do skrzynki, można było usłyszeć całą gamę dźwięków. Dowolność ich powstawania i interpretacji była ciekawym i pouczającym elementem. W skrzynce znajdowały się przedmioty codziennego użytku, które poruszone w odpowiedni sposób wydawały dźwięk. W tej instalacji połączono więc użycie dotyku i słuchu. W kolejnej, jak się zaraz przekonamy, słuchowi towarzyszył wzrok.

 

Na zdjęciu instalacja interaktywna "Kryjówka dźwięków".

3/5
3/5

„Wyspa syren” to naprawdę miejsce, które mamiło dźwiękami, pozwalało zgubić się w przestrzeni i zatrzymać na chwilę. Tak jak zwabieni w legendach i mitach żeglarze, znajdowaliśmy się w labiryncie, a nawoływania syren dochodziły za każdym razem z innej strony. 

 

Na zdjęciu instalacja interaktywna "Wyspa syren"

4/5
4/5

W labiryncie mogliśmy znaleźć także instrumenty, sami mogliśmy stać się syrenami. Instalacja stała się ciekawym miejscem do rodzinnej zabawy, w której każdy z jej uczestników mógł być zarówno twórcą, jak i odbiorcą dźwięków. My naprawdę poczuliśmy się, jakby mamiła nas (warszawska?) syrena.

 

Na zdjęciu instalacja interaktywna "Wyspa syren"

5/5
5/5

Nie zaniedbując oczywiście całego bogactwa i piękna muzyki klasycznej, pokażcie dzieciom także wielowymiarowość muzyki współczesnej. Mała Warszawska Jesień jest do tego świetną okazją. Organizatorzy zapraszają za rok!

 

Na zdjęciu instalacja interaktywna "Wyspa syren"

Komentarze

Więcej

Warto zobaczyć