Warszawa

Uwspółcześniona wersja legendy o Złotej Kaczce kontra Amelia, Kuba i Spółka

Uwspółcześniona wersja legendy o Złotej Kaczce kontra Amelia, Kuba i Spółka

Jak może skończyć się to starcie? Tylko pełną humoru przygodą, w której nie brakuje zarówno odniesień do panującej wokoło sytuacji, jak i wielu stale aktualnych przestróg. Znajdziecie tu także niemało prawdziwych smaczków dla nieco starszych czytelników, którzy być może w najbliższym czasie będą zatrudnieni jako lektorzy dla swoich dzieci :)


Ale od początku!


Jak wygląda teraźniejsza wersja legendy, czyli o czym jest najnowszy tom Amelii i Kuby?


Wszystko zaczyna się od tajemniczych biletów na koncert…


Amelia i Kuba wraz ze swoim rodzeństwem – Albertem i Mi – udają się na występ artystyczny-niespodziankę. Niestety przedstawienie nie powoduje u nich takiego zachwytu, jak zakładają, więc niepostrzeżenie cała czwórka wymyka się z sali. Wynikiem pomyłki, a także - umówmy się - niepohamowanej dziecięcej ciekawości, udaje im się zawędrować w miejsce, w którym prawdopodobnie nigdy nie powinni się znaleźć. To właśnie tu spotykają złotą kaczkę… albo kaczora? Doprawdy trudno orzec…

 


Nie chcąc zdradzać więcej, dodam tylko, że jest to moment, który stanowi dla nich początek przygody dającej możliwość wydania miliona złotych! Ale zegar tyka –  to zadanie muszą wykonać do końca dnia. Gotowi? – Czas start!


Co za tym wszystkim idzie?


Po pierwsze – niesamowity humor!


To już 8. tom serii o Amelii i Kubie, więc myślę, że wielu z nas zdaje sobie sprawę, ile niebywałych żartów tu znajdziemy! Mało tego – ze śmiechu będzie pękać nie tylko najmłodsza widownia, ale także ta znacznie starsza! Chcecie dowodów? Służę pomocą, oto kilka prawdziwych wisienek:
Powinnaś namalować coś strasznego: czaszkę albo dentystę
Liczy się wnętrze – w sensie żołądek?”
No i największy hit: Miś Duhast, który swoje imię dostał po zasłyszanej przez sześciolatkę piosence Duhast miś…


Z tego oraz wielu innych powodów nie określałabym górnych widełek wiekowych dla tej opowieści. Świetnie sprawdzi się dla każdego!

 


Po drugie - doskonałe dialogi


Rozmowy pomiędzy rodzeństwem i ich tok rozumowania absolutnie podbiły moje serce!


Mimo ich młodego wieku, wymiana zdań jest niesamowicie błyskotliwa. Dzieci doskonale wiedzą, co należy powiedzieć, aby uniknąć kłopotów, a także przekonać młodszego Alberta, który ma chorobę Aspergera, do swoich racji. Świetnie zilustrowane zostały także różnice pomiędzy sposobem patrzenia na świat dziewczynek i chłopców. Mowa oczywiście o trampkach, nad którymi Amelia ogromnie się napracowała, a na które Kuba nawet nie zwrócił uwagi (w przeciwieństwie do Mi).

 

Po trzecie – w ogromnie wciągającą fabułę „przemycone” zostały doskonałe przesłania


Nie zawsze łatwo jest odnaleźć książkę, która swoją historią pochłonie młodego czytelnika i dodatkowo przekaże mu wiele pozytywnych wartości. W tym przypadku – można czerpać garściami. Jeżeli mowa o samej fabule – nie można się od niej oderwać. Jedna akcja zaraz rozpoczyna kolejną – to opowieść, w której absolutnie nie ma nudy. Wszystko przeplata się ze wspomnianymi wcześniej żarcikami i humorem sytuacyjnym. Nie brakuje tu także elementów grozy i ogromnej przygody. A historia ta skrywa w sobie coś jeszcze.... Najważniejszym jej przekazem jest bowiem zgubny wpływ konsumpcjonizmu. Warto pamiętać, że chociaż możemy mieć wiele, to niekoniecznie znaczy, iż tego potrzebujemy.


Nie oszukujmy się – jak wielu różowych, ręcznie robionych poduszek naprawdę nam trzeba? Ile rowerów może zmieścić się w naszym pokoju? A co najważniejsze – czy należycie cieszymy się z rzeczy, które tak łatwo nam przychodzą? Na ile mocno je szanujemy, jeżeli zapracowanie na nie nic nas nie kosztowało? Czy możliwe jest, że będąc po drugiej strony machiny „producent – nabywca”, zupełnie inaczej ocenimy wartość naszych własności? Z tymi i wieloma innymi pytaniami będą musieli zmierzyć się bohaterowie najnowszej powieści Rafała Kosika.

 

Dlaczego jest to uniwersalna opowieść?


Odpowiedź na to pytanie jest prostsza, niż może się wydawać. Z całą pewnością wartości, które przekazuje, nie zmienią się nigdy. Nabywanie dla samego posiadania zawsze będzie bezwartościowe, a brak możliwości dzielenia się szczęściem wciąż pozostanie po prostu samotnością i bezsilnością. W dodatku z całą pewnością wszyscy docenimy sprawnie wplecione w fabułę elementy sytuacji, w której obecnie się znajdujemy – czyli rzeczywistości z koronawirusem. Z utęsknieniem myślę o czasie, kiedy sięgnę po tę książkę raz jeszcze i pomyślę sobie: „Rzeczywiście tak było w czasie kwarantanny”.


Podsumowując: zapewniam wszystkich, że zarówno Wy, jak i Wasze dzieci potrzebujecie tej książki. Dlaczego? Bo wraz z nią otrzymacie w prezencie fantastyczne samopoczucie i mnóstwo powodów do refleksji. Pamiętajcie jednak dwie rzeczy: zawsze warto mieć w paczce mózgowca, który w razie potrzeby szybko wykupi całą fabrykę maseczek, a argument „bo nie” nadal kończy wszelkie dyskusje!

 


Zaintrygowani? Tutaj możecie zakupić zarówno wersję papierową, jak i elektroniczną.


Polecam!

Materiał promocyjny

Polecamy

Więcej z działu: Artykuły

Warto zobaczyć