Warszawa

Kim jest prawdziwy mieszczuch?

Recenzja książki:

Dzikusy. Witajcie w malinowym domu

Dzikusy. Witajcie w malinowym domu

Joanna Jagiełło
Katarzyna Nowowiejska (Ilustr.)
od 4 do 5 lat
PATRONAT
NOWOŚĆ

Kim jest prawdziwy mieszczuch?

Wyobraźcie sobie sielankowy obraz: piątka wesołych dzieci, wprowadzająca w domu wesoły rozgardiasz. Wszyscy śmieją się i dokazują w najlepsze. W powietrzu wręcz unosi się emanująca od nich radość.

 

Brzmi jak piękna scena z filmu? Nic z tych rzeczy – tak kreuje historie Joanna Jagiełło. Jej pióro sprawia, że możemy się w nie wczuć, jakbyśmy stali obok. Co znajdziemy w jej nowej opowieści dla nieco młodszych czytelników? Mnóstwo dobra, ciepła, humoru i szczęścia.

 

 

To historia, w której nikt się nie obraża

 

Poznajcie wspaniałe rodzeństwo: bliźniaków Franka i Filipa, Zuzkę, Julkę oraz najmłodszą spośród nich – Kruszynkę Gabrysię. Cała piątka doskonale potrafi się sobą zająć, razem tworzą rodzeństwo, o którym marzyłby każdy z nas.

Dlaczego więc książka nosi tytuł „Dzikusy”? Do przedstawionego obrazu przecież ta nazwa nie pasuje. Otóż nic bardziej mylnego! W ten sposób mama pieszczotliwie określa tę wesołą, rozbrykaną gromadkę.

 

Bo najlepsze decyzje podejmuje się naprędce

 

Cała historia rozkręca się na dobre, gdy wesoły mir domowy na chwilę rozbija ekscentryczna ciotka. Proponuje ona, aby cała gromadka Dzikusów wraz z rodzicami przez rok zamieszkała na jej farmie, w Malinowym Domu, gdzie z dala od miejskiej dżungli znajduje się mnóstwo miejsca do „najdzikszych” rodzinnych harców.

Nie wiem, jak mogliśmy podjąć taką decyzję w pięć minut” – mówi tata, kiedy klamka zapada i rozpoczyna się najpiękniejszy rok w życiu tej nietuzinkowej familii.

 

Przygoda kryje się wszędzie

 

Wydawać by się mogło, że wieś nie będzie kryła w sobie nic ciekawego dla dzieci wychowanych w mieście. Jakież zaskoczenie czeka na „Dzikusy”, gdy odkryją uroki wiejskiego życia i odnajdą w sobie jeszcze więcej wzajemnej miłości niż dotychczas.

Opowieść doskonale ukazuje, że niemożliwe jest tylko w naszych głowach, a przygodę możemy znaleźć wszędzie, jeżeli tylko tego zechcemy.

 

 

To wspaniała, naturalna lekcja odpowiedzialności

 

Czy jako dorośli jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, ile dla dzieci, które od zawsze mieszkały w ciasnym bloku, znaczy posiadanie kozy? W takim przypadku dojenie staje się czymś abstrakcyjnym, nie mówiąc o pięciu uroczych królikach, które należy wziąć pod opiekę. Nagle okazuje się, że mleko wcale nie jest z kartonu, a dzieci tym samym uświadamiają sobie, że produkty, które znajdują się w sklepach, nie pojawiają się tam magicznie.

 

Okazuje się też, że rzecz, o której młodzi bohaterowie marzyli do tej pory, nie jest tak wspaniała, jak myśleli. Mieszkając dotychczas w bloku, każdy z nich chciał mieć swój kąt, własny pokój. Jakim zaskoczeniem okazała się dla nich wszechogarniająca, uciążliwa wręcz cisza, kiedy w końcu udaje im się ten cel zrealizować. „Dzikusy” bardzo szybko uświadamiają sobie, jak bardzo potrzebują siebie nawzajem, oraz  że posiadanie wspólnego pokoju nie jest jednak takie złe, jak sądzili.

 

Siła rodzeństwa

 

„Dzikusy” to tak naprawdę cudowna opowieść o tym, jak dużo można osiągnąć w grupie. Szczególnie polecam ją tym, którzy w domu mają więcej niż jedną pociechę. Podczas lektury będą miały szansę dostrzec, jak wiele może znaczyć wsparcie rodzeństwa. Dodatkowo, jest to też doskonała historia dla rodziców, którzy z pewnością odnajdą w niej sporo wspomnień z własnego dzieciństwa.

 

 

 

Magia ilustracji

 

W całej opowieści nie należy pominąć ilustracji. Swoim klimatem tak znakomicie pasują do opowieści, że trudno uwierzyć, że nie powstały równocześnie. Oddają całą sielankę i miłość zamkniętą w historii. Tak zjawiskowo uroczych zwierząt dawno nie widzieliście!

 

Wszystkich czytelników zapraszam do Malinowego Domu! Swoje miejsce znajdą tu zarówno najmłodsi, jak i starsi fani literatury. To książka, nad którą się rozpłyniecie i nie będziecie chcieli jej odłożyć. Wprowadzi Was w nostalgiczny nastrój i z pewnością poprawi humor!

 

Polecamy

Warto zobaczyć