Warszawa

Pan Widmowej Wyspy. Smocza Straż. Tom 3

Pan Widmowej Wyspy. Smocza Straż. Tom 3

Wydawnictwo: Wilga
od 9 do 12 lat
PATRONAT
ISBN: 9788328075788

Opis książki

Seth Sorenson został pozbawiony pamięci i wszelkich wspomnień. Nie wie, kim jest, kim są istoty i ludzie, z którymi się spotyka, i kto mówi mu prawdę, a kto kłamie po to, by wykorzystać go do swoich celów. Nie pamięta, kim był.

 

Chłopiec trafia do Podziemnej Dziedziny. Jego opiekunem staje się mroczny jednorożec Ronodin, który stara się przekonać Setha do wykorzystywania swoich mocy, ale w celach, które ostatecznie szkodzą tym, których chłopiec kochał najbardziej.

 

Kendra robi wszystko, by odnaleźć brata. Zadanie to nie jest łatwe - musi walczyć o kolejny smoczy azyl, jednocześnie walcząc o brata i jego tożsamość. Zadanie wydaje się niezwykle trudne, ale czy niemożliwe? Czy zgodnie z życzeniem Celebranta, Króla Smoków, nastąpi nowa, wieczna era smoków? Czy Seth i Kendra zdołają się odnaleźć i wspólnie pokonać mroczne moce?

 

To nie będzie trudne. Wasza teleportacja do świata magii uda się natychmiast. Wiecie dlaczego? Ponieważ jesteście w posiadaniu najwspanialszej wyobraźni jaką znam. Podobną ma On, Brandon, który czeka na Was za plecami Smoczej Straży. To właśnie tam, na styku światów, rozegra się interesująca historia, której ważną częścią staniesz się Ty. Odwagi! I pamiętaj, byś nie musiał poświęcić własnej tożsamości. Tak jak Seth. Polubisz go na pewno. Bo to on pierwszy odnalazł odpowiedź na pytanie: Dlaczego ktoś kto niesie światło, zaczyna szukać cienia?
Katarzyna Stoparczyk

Kup teraz

Szukamy najtańszych księgarni internetowych...

Recenzja książki Pan Widmowej Wyspy. Smocza Straż. Tom 3

Kiedy tracisz pamięć i nie wiesz, kto jest pomocnikiem, a kto wrogiem

Utrata pamięci, niezrozumiała teleportacja i tajemniczy opiekun-mroczny jednorożec, który, nie wiadomo, czy chce pomóc, czy też zaszkodzić - z tymi problemami musi zmierzyć się Seth Sorenson. ... czytaj więcej »

Fragmenty książki Pan Widmowej Wyspy. Smocza Straż. Tom 3

Brandon Mull "Smocza Straż 3. Pan Widmowej Wyspy", wyd. Wilga, tłum. Rafał Lisowski Fragment 1

– Nawet więcej niż polubi. Będzie cię łaknął. Jest głodny wszystkich żywych istot, a
szczególnie tych z mrocznymi mo cami.
– To król podziemia?
– Król Podziemnej Dziedziny – wyjaśnił Ronodin poważ nym tonem. – Włada wszystkimi
nieumarłymi.
– Takimi jak zombi? I widma? – Seth znowu zerknął na czarną księgę. – Może trzeba
było więcej poczytać...
– Jeśli coś powinno być martwe, ale nie jest, Podkról za zwyczaj ma nad tym władzę.
Przebywanie   w   jego   obecności   jest   niezwykle   niebezpieczne.   Ja   byłem   do   tego
zmuszony tyl ko pięć razy, a znam go od wieków.
– To dlaczego ja mam ryzykować?
– Prosił o ciebie.
– A gdybym po prostu się wymknął?
Ronodin westchnął.
– Przede wszystkim, to by się nam nie udało. Tu, w swojej domenie, Podkról ma
olbrzymią moc. I już zwrócił  na ciebie uwagę. Poza tym, potrzebujemy dostępu  do
jego tuneli. Pod ziemna Dziedzina łączy się z twoim światem w wielu zaskaku jących
miejscach, a to ułatwia podróżowanie.
Seth   wpatrywał   się   w   Ronodina.   Jak   zareagować?   Od   czego   w   ogóle   zacząć?
Wyglądało   na   to,   że   jest   zakładnikiem   króla   podziemi.   A   Ronodin?   Czy   był
sprzymierzeńcem   Setha,   czy   raczej   porywaczem?   Chłopiec   westchnął.   Może   sam
sobie   za służył   na   taki   los.   Nie   mógł   mieć   pewności.   Kimkolwiek   był   w   czasach,
których nie pamiętał, najwyraźniej wiódł intere sujące życie.
–   Nie   patrz   tak   na   mnie   –   powiedział   Ronodin.   –   Czasami   trzeba   znieść   trochę
nieprzyjemności, żeby przetrwać. Bywa łeś już w gorszych sytuacjach.
– Nie przypominam sobie.
–   Nie   pamiętać...   Dla   mnie   to   byłaby   prawdziwa   ulga.   Za cząć   życie   od   nowa   z
czystym kontem, bez ciężaru dawnych pomyłek.
      – Przecież mogę być kimkolwiek.
–   Nie   kimkolwiek   –   poprawił   go   Ronodin.   –   Jesteś   zaklina czem   cieni.   Władasz
tajemną mocą. Umiesz rozmawiać z wid mami i dławić ogień.
Seth   wiedział,   że   naprawdę   posiada   te   moce,   ponieważ   na wet   w   tym   krótkim
czasie, który razem spędzili, Ronodin dał mu możliwość ich użycia. Podobno potrafiłby
też mu pomóc w ich rozwinięciu.
– A ty jesteś jednorożcem? – spytał chłopiec.
–   Pod   ludzką   postacią   –   odpowiedział   Ronodin.   –   Nie   każ   Podkrólowi   na   siebie
czekać. To mogłoby ci tylko zaszkodzić.
Seth   próbował   się   uspokoić.   Bez   wspomnień   trudno   mu   było   zrozumieć   swoje
położenie. To, że musi się mierzyć z konsekwencjami, których nie rozumie, wydawało
mu się nieuczciwe. Jak on się w to wszystko wpakował? Miał wraże nie, że znalazł się
w sytuacji bez wyjścia. W tym momencie najlepsze rozwiązanie to chyba dowiedzieć
się jak najwięcej i spróbować przeżyć.
– Nie mam wyboru – stwierdził.
– W tej kwestii nie masz – przyznał Ronodin.
– Ja nie jestem złą osobą.
– Skąd wiesz?
– Po prostu to wiem.
– Ja też nie jestem. Ale obaj pochodzimy z zewnątrz.
– I mieszkamy w podziemnym siedlisku króla zombi?
– Jesteśmy tutaj gośćmi. Chodź za mną.
Ronodin wyszedł, nie oglądając się za siebie. Seth się zawahał, a potem ruszył za
nim. Musiał podbiec, żeby go dogonić. Skoro spotkanie było nieuniknione, lepiej iść za
radami jednorożca.
      – Nie wolno ci patrzeć na Podkróla – poinstruował go Ro nodin. – Spojrzeć na niego
to dołączyć do nieumarłych.
– Zostałbym zombi??
– Albo i gorzej. Wejdziesz do komnaty plecami do króla. Będziesz miał zamknięte
oczy. Nie otworzysz ich nawet na chwilę ani się do niego nie odwrócisz. Choćby nie
wiem co. Zrozumiano?
– A jeśli mnie podejdzie?
– Przebywamy w jego domenie. Jeśli Podkról zapragnie twojej śmierci, to zginiesz.
Jeśli zechce, abyś dołączył do nie umarłych, niewiele będzie mogło go powstrzymać.
Twoim za daniem jest nie zrobić sobie niepotrzebnie krzywdy. Pamiętaj, nie patrz na
niego.
– A jeśli użyję lustra?
– To zadziała co najwyżej w przypadku gorgony, ale nie Podkróla. Zamykasz oczy i
stajesz tyłem.
– Nigdy go nie widziałeś?
– Gdybym go zobaczył, byłbym teraz nieumarły.
– A jeśli jego tam wcale nie ma? Może to same głośniki?
– Równie dobrze może być chomikiem. Albo potworem wielkim jak góra. Domyślam
się, że z wyglądu przypomina swoich poddanych. Rządzi nimi, bo jest jednym z nich.
– Dlaczego chce mnie widzieć?
– Jesteś  u niego gościem. I zaklinaczem cieni w  czasach, kiedy taki  dar  stał  się
niezwykle rzadki. Ale poza tym nie umiem odgadnąć jego intencji.
– Czy jeśli wejdę tyłem, to nie wypadnę niegrzecznie?
– On wie, co trzeba zrobić, żeby z nim rozmawiać i pozostać przy życiu.
Skręcili za róg i ruszyli następnym podziemnym koryta rzem. Seth próbował sobie
wyobrazić, jak by to było stać się zombi albo widmem. Niedawno razem z Ronodinem
spotkał
kilka widm – wydawały się nieszczęsnymi istotami, zimnymi i pustymi.
– Czy ja już kiedyś rozmawiałem z Podkrólem? – zapytał Seth.
– Nigdy – odparł Ronodin. – Niewielu miało tę okazję.
– Szkoda, że nie pamiętam, kim jestem.
–   Może   tak   jest   lepiej,   przynajmniej   z   perspektywy   naszych   aktualnych   celów.
Będziesz   dla   niego   większą   zagadką.   Zaufaj   instynktowi.   Nie   jesteś   taki,   jak   inni
śmiertelnicy. Znasz pod stawowe zasady rządzące światem magicznym.
– Wiem, że magiczne stworzenia istnieją naprawdę. Spo tkanie  z widmami wcale
mnie   nie   zdziwiło.   Tak   ogólnie   to   pamiętam   widma.   To   znaczy   teoretycznie.   Nie
przypominam sobie tylko żadnych konkretnych wydarzeń. Nie mam w sto sunku do
nich żadnych uczuć. Mam trochę informacji, ale żadnych opinii na ich temat. Żadnych
skojarzeń,   na   których   mógłbym   się   oprzeć.   Jak   mogłem   dożyć   tego   wieku,   nic   nie
kojarząc?
–   Seth,   straciłeś   pamięć.   Jeśli   wymazaniu   uległy   przy   tym   twoje   opinie,   zobacz,
jakie to ma zalety. Z powodu założeń, ja kie czynimy, często bywamy ślepi. Teraz masz
szansę doświad czyć świata nowymi oczami.
– Może i tak. Co jeszcze powinienem wiedzieć o Podkrólu?
– Im mniej wiesz,  tym lepiej, zaufaj mi. Okaż szacunek.  Bądź  skromny.  Bądź  do
bólu uczciwy. Nie idź na żadne nie rozsądne układy. Gódź się na to, co konieczne. Nie
patrz na niego.
– To trochę dziwaczne. Tak rozmawiać bez patrzenia.
– Podkról byłby ostatnim widokiem, który ujrzałbyś oczami śmiertelnika – ostrzegł
Ronodin. – Troje spośród wielkich mo narchów afiszuje się ze swoją potęgą: Król
Smoków, Królowa Olbrzymów i Król Demonów. Królowa Wróżek i Podkról są
subtelniejsi, a przez to bardziej niebezpieczni. Jeśli mogę ci do radzić jakąś strategię,
to bądź zadowolony. Niczego nie pragnij. O nic nie proś. Nieumarli są pełni
nienasyconych pragnień. Podkrólowi jak mało komu zadowolenie wydaje się siłą.
– Czy pomoże mi odzyskać pamięć? – zapytał Seth.
Ronodin się zatrzymał.
– Co ci właśnie powiedziałem? Niczego nie pragnij.
– I właśnie dlatego zacząłem się zastanawiać, czego chcę.
– Odłóż te łaknienia na bok. Zamknij wszystkie swoje pragnienia na klucz i wyrzuć
go. Zaprezentuj się jako młody zaklinacz cieni, któremu zaoferowałem nauki. Jesteś?
tutaj,   żeby   się   u   mnie   szkolić.   Nie   pragniesz  przyśpieszenia   tej   nauki.   Ni czego   nie
pragniesz. Jesteś najprostszym, najbardziej zadowo lonym chłopcem na świecie.
– Spróbuję.
–   Jeśli   on   się   dowie,   czego   chcesz,   znajdzie   sposób,   żeby   cię   skusić.   Omamić.
Usidlić. Zniszczyć.
– Chcę sobie przypomnieć, kim jestem – powiedział Seth – bez względu na to, czy
to przed nim przyznam, czy nie.
– Postaraj się zmienić swoje myślenie na ten temat – pora dził Ronodin i ruszył dalej
korytarzem. – Od tego może zależeć twoje życie.
– Czy Podkról umie czytać w myślach?
–   Prawdopodobnie.   Ale   wypowiedzenie   myśli   na   głos   do daje   im   mocy.   Czyni   je
bardziej rzeczywistymi. Wyrzeknij się w jego obecności wszystkich swoich pragnień, a
może przeżyjesz.
   – Myślisz, że dam radę?

Brandon Mull "Smocza Straż 3. Pan Widmowej Wyspy", wyd. Wilga, tłum. Rafał Lisowski Fragment 2

Mimo   że   zza   grubych   zasłon   w   jej   sypialni   w  Twierdzy   Czarnodół   prześwitywało   słońce,   Kendra   powinna

jeszcze spać. Wszyscy byli zgodni, że potrzebny jej odpoczynek. Przez całą noc walczyła  o życie w zamku
Burzowa   Stanica,   aż   w   końcu   zdołała   złamać   zaklęcie   krasnala   Humbugla   i   nie   dopuściła   do   tego,   żeby
Czarkamień   dostał   się   w   ręce   smoków.   Bardzo   długo   nie   zanosiło   się   na   to,   że   tę   bitwę   da   się   wygrać.
Zwycięstwo wydawało się cudem. Udało się powstrzymać ogromne zagrożenie dla świata.
A brat Kendry zniknął.
Seth  poświęcił  swoją  tożsamość,   by  otworzyć   magiczne  drzwi. W  komnacie  po  drugiej   stronie   Kendra
użyła   magicznej   laski,   żeby   odesłać   gdzieś   Czarkamień.   Gdyby   zdobył   go   Celebrant   wraz   z   towarzyszami,
smoki stałyby się zbyt potężne, by je powstrzymać. Wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu Kendra i Seth
stanęli na wysokości zadania jako opiekunowie i obronili Gadzią Opokę.
Ale jej brat zniknął.
Po powrocie  do Twierdzy Czarnodół,  gdy wydawało  się,  że bitwa  dobiegła końca,  Mendigo,  ożywiona
kukła, porwał Setha i zniknął z nim w beczce. Dawniej ta beczka była  połączona z drugą, znajdującą się w
Baśnioborze. Razem służyły jako portal umożliwiający powrót do domu. Niestety beczka z Baśnioboru zniknęła.
To oznaczało, że Seth mógł być teraz niemal wszędzie.
Kendra   zrzuciła   kołdrę.   Jej   ciało   było   zmęczone,   ale   umysł   odmawiał   odpoczynku.   Opowiedziała   już
dziadkom Sorensonom o wszystkim, co przychodziło jej do głowy. Kazali jej iść spać i obiecali, że zbadają
wszelkie tropy mogące prowadzić do Setha.
Dziewczyna wyszła z pokoju. Korytarz z szarych kamieni był chłodny i ponury. Nie bardzo wiedząc, dokąd
iść, ruszyła w kierunku drzwi na drugim końcu. Kiedy wyszła na światło dnia, otaczające ją masywne budowle i
wieże   wyglądały   w   jej   oczach   jak   ruiny.   Może   lepiej   porzucić   to   miejsce?   Czy   naprawdę   ludzie   powinni
poświęcać życie, żeby chronić te zakurzone dziedzińce? Czy warto było dla nich stracić brata?
Powłócząc nogami, zeszła po schodach na podwórzec. Zastanawiała się, dokąd powinna się udać. Może w
najdalszy kąt najciemniejszego lochu. Albo nad Czarnodół – głęboka czeluść pełna nieumarłych pasowałaby do
jej nastroju.
Nieopodal na szczycie muru przechadzał się minotaur Brunwin z toporem wspartym na kudłatym ramieniu.
Kendra   odwróciła   wzrok   –   na   pewno   nie   mogła   liczyć   na   prawdziwe   zrozumienie   z   jego   strony.   Przed   nią
dziedzińcem szedł Nowel. Widok satyra nieco poprawił jej humor. Nowel uwielbiał Setha. Co prawda rzadko
kiedy traktował cokolwiek poważnie, ale chyba rozumiał, co straciła.
Przyśpieszyła kroku i zawołała:
– Nowel!
Satyr spojrzał w jej stronę i przystanął.
– Cześć!
– Dziadkowie chcą, żebym spała, ale muszę pogadać.
– Nigdy nie byłem  zwolennikiem drzemek  na siłę. Kiedy nie  możesz  zasnąć, wykorzystaj ten czas jak
najlepiej: jedz, baw się z przyjaciółmi, oglądaj seriale.
– Możemy pójść do twojego pokoju??
– Żeby zapanować nad snem, ważne jest znalezienie odpowiedniej kryjówki. – Nowel gestem dał znak
Kendrze, żeby poszła za nim. – Nawet wyczerpujące popołudnie można przekimać, zwijając się w kłębek gdzieś
na ustroniu w stogu siana.
– Ale ja nie chcę spać.
– Nikt nie chce tkwić w łóżku i gapić się w sufit tylko dlatego, że ktoś inny mu kazał – odparł Nowel, kiedy
dotarli pod jego próg. Włożył klucz do zamka. – Ukryję cię.
Kendra weszła do środka, a satyr zamknął za nimi drzwi. Dziewczyna podeszła do kanapy i usiadła.
– Jesteś głodna? – zapytał.
– Cały czas martwię się o Setha – powiedziała ze łzami w oczach.
– Ja też, Kendro – przyznał Nowel z troską. – Stracił pamięć?
– Patrzył na mnie jak na kogoś obcego. Jakby widział mnie po raz pierwszy w życiu.
– To straszne.
– Jego po prostu... nie było. Wystarczył ułamek sekundy. Jeszcze chwilę wcześniej był taki dzielny.  A
zaraz potem mnie nie poznawał. Dokądś go zabrali. Nie wiemy dokąd. A jeśli porwał go Ronodin? Albo jakaś
inna zła osoba? Co będzie, jeśli nafaszerują mu głowę kłamstwami? W tej chwili mój brat jest jak czysta kartka.
Jest pusty w środku. Skąd ma wiedzieć, w co wierzyć?
Nowel przykucnął przed dziewczyną.
– Seth już raz stał się tym, kim jest. Czy nie możemy zaufać, że zrobi to znowu?
– Oby. I mam nadzieję, że znajdziemy sposób na cofnięcie tej utraty pamięci. Ale co będzie, jeżeli to się nie
uda, a nowy początek pełen złych przykładów i fałszywych informacji sprawi, że Seth odrodzi się skrzywiony? –
Kendra   bała   się   wymówić   kolejne   słowa,   bo   nawet   niewypowiedziane   budziły   przerażenie.   Nie   umiała   się
jednak powstrzymać. – Co będzie, jeśli naprawdę go straciliśmy?
Nowel położył dłoń na jej dłoni.
– Co, jeśli go nie odzyskamy? – mówiła dalej, nie mogąc przestać. – Jeśli go znajdziemy, ale nie będzie
chciał wrócić?
Ta myśl była tak straszna, że Kendrze brakowało nawet łez. Czuła się odrętwiała i bezsilna.
– Nie pozwolimy na to – powiedział Nowel. – Czy mamy jakieś poszlaki wskazujące, gdzie może być
Seth?
–   Dziadek   mówi,   że   czarodziej   Vernaz,   który   pomógł   ponownie   ożywić   Mendiga,   ma   powiązania   ze
Sfinksem.   Mendigo   został   odtworzony   z   drzazg,   a   potem   parę   razy   trzeba   było   nad   nim   pracować,   kiedy
pojawiały się problemy. Dziadek skontaktował się z Agadem, który szuka wskazówek. Ale tak naprawdę Seth
może   być   wszędzie.   Możliwe,   że   w   sprawę   zamieszany   jest   Sfinks.   Albo   Ronodin   czy   Humbugiel.   Lub
ktokolwiek inny.
– Czy Sfinks nie jest teraz po naszej stronie? – spytał Nowel.
–   Uczynili   go   Wiecznym.   Podobno   od   tamtej   pory   był   spokojny.   Musiałby   zginąć,   żeby   więzienie
demonów zostało otwarte, więc raczej przestał knuć, tak jak kiedyś. Ale to jeszcze nie znaczy, że nie mógł się
zbratać ze smokami. Albo że nie wspiera potajemnie innych spraw. Wiemy, że zdarzało mu się już działać z
ukrycia.
– Sfinks zawsze był podstępny – podsumował Nowel. – Czy dobrze słyszałem, że Celebrant nie jest już
opiekunem??

Komentarze

Warto zobaczyć