Wrocław

O trudnych sprawach najlepiej opowiadają proste historie

O trudnych sprawach najlepiej opowiadają proste historie

Aktualny sezon we Wrocławskim Teatrze Lalek otwiera premiera w reżyserii Tomasza Maśląkowskiego i Radosława Kasiukiewicza pt. „Prosta Historia”. Wiedząc, że muzykę do przedstawienia stworzył aktor i multiinstrumentalista Grzegorz Mazoń, można się spodziewać, że będzie to bardzo udana premiera.


        Jeśli jesteś widzem, który rośnie razem ze spektaklami Maśląkowskiego i swoje pierwsze teatralne kroki stawiałeś na „Podłogowie” i dotykałeś „Ściany banana” to dobrze wiesz, że twórca opowie ci wszystko bez słów i na tym polega frajda. Będąc rodzicem, dla którego nazwisko współreżysera jest gwarantem tego co najlepsze w teatrze dla najmłodszych, wiesz, że twoje dziecko będzie oswajane z nowym, nieznanym i trudnym do nazwania. Tak jest i tym razem, wystarczy tylko zajrzeć na Scenę na Piętrze.


       „Prosta Historia” to lalki i dekoracje à la planchette oraz dwaj aktorzy w tle, którzy budują przed widzem cudowny świat, piękną rodzinę, gdzie codziennie są urodziny („Juhuuu!”). Jednak ta sielanka nie trwa wiecznie, wkrada się tu powoli coś co zniszczy ten dom a radość zostanie zastąpiona jakże odmiennymi emocjami. Od tej chwili bohater spektaklu pozostaje sam (mistrzowsko animowany ręką Radosława Kasiukiewicza) a jego strach, smutek, przerażenie czy złość towarzyszą nam aż do finału. Burza, podwodne bestie, ogromny las i groźny pies to sposób, by pokazać dziecku ile emocji może nim targać i że ma do nich prawo. Dostaje również receptę jak je wszystkie oswoić – wystarczy tylko spotkać jakąś chmurkę. Przedstawienie kończy się kolorowo i radośnie przy dźwiękach piosenki zaśpiewanej genialnie przez 8letniego Franka Ficonia a widzom nie pozostaje nic innego jak szeroko się uśmiechnąć.


       Niesamowite w tym spektaklu jest to, że z pozoru Prosta Historia oglądana jest równolegle przez dwa światy – dzieci i dorosłych. Kiedy początkowa scena spektaklu powtarza się kilkakrotnie, dorośli czują niepokój czy ich pociechy nie znudzi ten zabieg, one zaś są coraz bardziej zaciekawione co stanie się przy kolejnym powtórzeniu. Kiedy rodzic zaczyna interpretować po swojemu czym jest pojawiający się element scenografii (wielki ukłon dla Mateusza Stępniaka), nadając mu symboliczne znaczenie, widz dziecięcy reaguje głośnym „Wow!”, dzieląc się spostrzeżeniami z kolegą obok. Kiedy w końcu mądrzymy się, że za mało czytelnie pokazano rozwód rodziców okazuje się, że to po prostu burza i tyle, bo tylko tak potrafi nazwać i poradzić sobie z tym dziecko. Bo w tym spektaklu wszystko jest proste; forma, nazwanie emocji i w końcu cała historia.


         I kiedy siedzisz na widowni i czujesz jak zmienia ci się mimika twarzy od uśmiechu do smutku, to tak jakbyś był rodzicu znów dzieckiem. Masz jednak zadanie domowe wynikające z twojej roli bycia rodzicem. Porozmawiaj ze swoją pociechą o emocjach! Po spektaklu może się okazać, że to Prosta Historia!

 

Polecamy

Więcej z działu: Wiadomości lokalne

Warto zobaczyć