Warszawa

Strasznie fajna rodzinka

Strasznie fajna rodzinka

Rodzina Addamsów. Jedna z najbardziej kultowych familii w amerykańskiej popkulturze bawi i straszy już od ponad osiemdziesięciu lat. Film, który właśnie wchodzi do kin to nowe otwarcie, świetny punkt startu dla tych, którzy jeszcze nie mieli okazji zetknąć się z tą gromadką charakterystycznych postaci.

 

Ich życie to ciąg żartów prezentujących czarny humor najwyższej jakości. Niemal każde amerykańskie dziecko zna Addamsów, tak samo jak zna święto Halloween – są to bardzo bliskie sobie dwa oblicza ujarzmionego strachu, dobra zabawa w straszenie, w której każde zagrożenie szybko kwitowane jest wybuchem śmiechu, a wszelkie mroczne skojarzenia są tylko sympatyczną lekcją dystansu do poważnej rzeczywistości.

 

 

W Polsce rodzinę Addamsów i ich twórcę Charlesa Addamsa znamy znacznie słabiej. Kiedyś, dekady temu, oryginalne rysunki Addamsa, przedstawiające jego bohaterów, można było czasem napotkać w „Przekroju”. Dwa słynne aktorskie filmy w reż. Barry’ego Sonnenfelda, z Raulem Julią, Anjeliką Huston i młodziutką Christiną Ricci w roli Wednesday były obecne w polskich kinach na początku lat dziewięćdziesiątych; seriale i filmy telewizyjne trafiały u nas do kanałów tematycznych, głównie dziecięcych, ale mało kto był świadomy, jak mocno te postaci wpłynęły na amerykańską popkulturę i jak ich znajomość dobrze robi milionom amerykańskich dzieci.

 

Dziś oczywiście popularniejsi są bohaterowie Disneya, Marvela, Gwiezdnych wojen, ale małżonkowie Morticia i Gomez Addamsowie, ich dzieci Pugsley i Wednesday, wujek Fester, babcia, lokaj Lurch i Rączka to też gromadka, której nie sposób zapomnieć. Po raz pierwszy wyjrzeli na świat ze stron „The New Yorkera”, w którym pracował rysownik Charles Addams i gdzie publikował swoje żarty rysunkowe. Tam (nienazwana jeszcze wtedy) rodzinka postaci niczym z powieści grozy pojawiła się w 1938 i systematycznie „straszyła” w kolejnych latach. Rysunki Addamsa zdobyły wielką popularność, a z czasem ich bohaterów (niewątpliwie rodzinę) zaczęto nazywać Rodziną Addamsów – od nazwiska rysownika – i tak już zostało.

 

Ekscentryczny czarny humor na pograniczu makabry szybko zdobył wielu fanów, ale prawdziwie wielką popularność przyniosła tym postaciom dopiero telewizja.

W latach sześćdziesiątych bohaterowie Addamsa trafili do serialu. Czarno-biała produkcja z lat 1964-66 do dziś uważana jest za jeden z najbardziej kultowych seriali tamtego okresu. To tu zbudowano całą opowieść, stworzono większość relacji między postaciami, złagodzono ciut humor (mniej makabry, wszak mówimy o ogólnodostępnej telewizji). To wtedy Addamsów pokochały dzieci i wtedy też nastąpiło nierozerwalne połączenie klimatu serialu ze świętem Halloween. Tysiące dzieci przebierało się za członków rodziny Addamsów w halloweenowy wieczór i ta tradycja istnieje do dziś. Paradoksalnie serial spowodował też rozstanie Charlesa Addamsa z „The New Yorkerem”. Jego redaktor William Shawn stwierdził, że pismo nie chce być kojarzone z serialem telewizyjnym, bo jego czytelnicy są na znacznie wyższym poziomie. I konsekwentnie nie drukował dalszych żartów z Addamsami. Rysunki Addamsa wróciły do „The New Yorkera” w 1987, po odejściu Shawna na emeryturę.

 

Po zakończeniu serialu rodzinka odżywała na ekranie właściwie co kilka lat, w kolejnych odsłonach, a to animowanych, a to aktorskich, a to w ramach gościnnych występów (jak w serialu o Scooby-Doo w latach siedemdziesiątych), czy wreszcie we wspomnianych wyżej wysokobudżetowych produkcjach Hollywood.

 

Starsi widzowie zapewne pamiętają słynne „pstryk, pstryk”, młodsi poznają je z najnowszego filmu. Bo oto, po ćwierć wieku przerwy, rodzinka wraca na duży ekran i to w naprawdę niezłym stylu. Nowy, pełnometrażowy, animowany film o Addamsach to z pewnością z jednej strony efekt popularności, jaką w ostatnich latach zdobyły inne familijne animowane komedie (jak chociażby cykl „Hotel Transylwania”), ale też tęsknota za Morticią i jej gromadką. To film stworzony zarówno z wielkim szacunkiem dla oryginału – projekty graficzne postaci w dużej mierze bazują na rysunkach Addamsa, a rytm wyznaczają dialogowe riposty i bon-moty, tak jak w żartach rysunkowych – jak i z pełną świadomością, że od poprzedniego dużego filmu wyrosło kilka pokoleń młodych ludzi i trzeba im porządnie zarysować tło wydarzeń, pokazać rodzinne relacje, wytłumaczyć, kto jest kim i dlaczego. Fabuła rozpoczyna się więc od ślubu Gomeza i Morticii, a dopiero po chwili przenosi do współczesności, gdzie – zgodnie z oryginałem – para ta posiada już dwójkę, nazwijmy to subtelnie, niesfornych potomków.

 

Tegoroczna „Rodzina Addamsów” to film pełen dyskretnych odniesień do rysunkowego pierwowzoru, ale i na wskroś współczesny. Wiele żartów nawiązuje do dzisiejszego świata, współczesnej popkultury i grozy (jak chociażby czerwony balonik zaczerpnięty wprost z filmowego „To”). Przede wszystkim jednak bardzo współczesna jest główna oś fabularna i przesłanie. To opowieść o zagrożeniach, jakie niesie cywilizacja „fake newsów” i permanentna inwigilacja, której się poddajemy (świadomie czy nie) i o strachu przed odmiennością. Tytułowi bohaterowie to przecież wręcz wzorzec odmienności – ich wygląd, zachowanie, obyczaje, czy rodzinne uroczystości są przeciwieństwem tego, czym jest normalna, pastelowa amerykańska prowincja. I na tym właśnie żeruje Margaux Needler, telewizyjna gwiazdka i liderka lokalnej społeczności, której wielka grzywa wyraźnie kojarzy się z fryzurą aktualnego amerykańskiego prezydenta.

 

W oryginalnej wersji językowej w postać Needler wciela się Alisson Janney, laureatka Oscara, Złotego Globu i wielu nagród Emmy. Taka jest zresztą cała obsada „Rodziny Addamsów”. Morticię gra również nagrodzona Oscarem Charlize Theron, Gomezowi głosu użycza zdobywca Złotego Globu, znany z najnowszych części Gwiezdnych wojen Oscar Isaac, a młodej Wednesday – jedna z największych obecnie gwiazd Hollywood, Chloe Grace Moretz.

 

Usłyszeć ich głosy będzie można w polskich kinach podczas seansów z napisami, ale oczywiście „Rodzina Addamsów” to film skierowany przede wszystkim do młodszych odbiorców, tak więc powstała także wersja z polskim dubbingiem. I tu również jest się czym pochwalić. Humor oryginału udało się świetnie przenieść do polskiej wersji (dialogi – Bartek Fukiet), a pomogli w tym równie wyśmienici aktorzy, wśród nich Agnieszka Grochowska jako Morticia, Jarosław Boberek w roli Gomeza, czy Danuta Stenka w świetnym epizodzie cioteczki Sloom. Aktorzy, pytani w trakcie nagrań do polskiej wersji językowej, czy lubią straszyć dzieci, zgodnie odpowiadali, że sami jako dzieci lubili się bać, więc teraz chętnie pomogą przy straszeniu kolejnych pokoleń, wiedząc, jaką frajdę sprawiają młodym widzom tego rodzaju ekranowe strachy.

 

Kamil Śmiałkowski

1/8
1/8

Agnieszka Grochowska - 'Rodzina Addamsow', fot. Michal Dyjuk - Forum Film Poland

2/8
2/8

'Rodzina Addamsow' - Danuta Stenka, fot. Michal Dyjuk - Forum Film Poland

3/8
3/8

'Rodzina Addamsow' - Jaroslaw Boberek, fot. Michal Dyjuk - Forum Film Poland

4/8
4/8
5/8
5/8
6/8
6/8
7/8
7/8
8/8
8/8

Komentarze

Więcej

Warto zobaczyć