Warszawa

Wyspa skarbów

Wyspa skarbów

od 4 do 10 lat
ISBN: 978-83-7878-050-2

Czyta Stanisław Biczysko

 

Gdzieś daleko na morzu leży zagubiona wyspa, na której legendarny kapitan Flint ukrył swój piracki łup. Istnieje mapa, która wskazuje drogę do skarbu, jednak niewielu wie o jej istnieniu. Pewnego dnia niespodziewanie wpada ona w ręce młodego chłopaka o imieniu Jim, który postanawia wyruszyć na poszukiwanie tajemniczej wyspy. Nie zdaje sobie sprawy, że wśród marynarzy, którzy zaciągnęli się na statek są również byli kamraci słynnego pirata, którzy zrobią wszystko, aby odzyskać swój łup…

 

Czas nagrania: 8 godz. 42 min
Nośnik: 1 CD mp3

Kup teraz

Recenzje książki (Wyspa skarbów)

Recenzja rodzica
Klasyka książki przygodowej

Wpadła mi ostatnio w ręce wydana w formie audiobooka książka Roberta Louisa Stevensona Wyspa skarbów. Książka ta reprezentuje dział klasyki, klasyki książki przygodowej. Wydana w zamierzchłych czasach, bo w 1878 roku. Podkreślam ten fakt, bo dla mojego pięciolatka to, jak przypuszczam, prehistoria. Zainteresowałam się tą pozycją między innymi z tego powodu. Byłam ciekawa, czy taka klasyka może być w dzisiejszych czasach interesującą propozycją dla młodych ludzi. A jeśli tak, to czy nadaje się właśnie dla pięciolatków, słuchających z szeroko otwartymi oczami wszelkich wzmianek o piratach. W dzieciństwie nie czytałam tej książki, pewnie ze względu na tematykę. A może po prostu nie było jej w pobliskiej bibliotece, bo w mojej domowej na pewno nie. Podchodziłam do tematu z oporem, bo wyrosłam już z książek dla dzieci, czytam dużo synowi, ale rzadko kiedy wciągam się w fabułę, bardziej oceniam wartość literacką, artystyczną, wychowawczą itp. i muszę przyznać, że niepotrzebnie zwlekałam.

 

Książka od pierwszych rozdziałów bardzo mnie wciągnęła. Przygody młodego Jima Hawkinsa, chłopaka, który trafia, jako członek załogi, na statek wyruszający na wyspę w poszukiwaniu skarbu legendarnego kapitana piratów Flinta, są wystarczająco niebezpieczne, żeby trzymać w napięciu i ciekawe, żeby chcieć wiedzieć, co się wydarzy dalej. "Klasyczność" tej książki jest jej atutem. Dobrze skomponowana opowieść, bez udziwnień, czarów i magii. Niemałą rolę w tak dobrym odbiorze odegrała interpretacja Stanisława Biczysko. Fantastycznie przeczytana książka. Stanisław Biczysko robi dla słuchaczy mały teatr. Modeluje głos, charakteryzuje bohaterów, gra tym głosem, jak w najprawdziwszym teatrze, a to niesamowicie działa na wyobraźnię. Za tę interpretację - brawo! Nie często zdarzają się takie perełki. Moim zdaniem, książka zainteresuje 7- i 8-latków. Pięciolatki muszą jeszcze poczekać. Napięcie jest miejscami zbyt duże, a i trupów na pokładzie nie mało. Ale warto poczekać i przeczytać, a potem posłuchać. Przenieść się w te zamierzchłe czasy i przeżywać tę przygodę strona po stronie.

Strzał w dziesiątkę!

Niezwykłe przygody, które przeżywa chłopiec o imieniu Jim, dostarczą niesamowicie wiele emocji. Obok tego, co spotyka bohatera nie można przejść obojętnie. Historie są tak barwne i nietuzinkowe, że zaspokoją wymagania nawet wytrawnego słuchacza. Młodzieniec doświadcza wielu przyjemnych chwil, są tam piękne opisy wypraw morskich, poszukiwania ukrytego skarbu, egzotyczna przyroda... Jednak nie wszystko jest takie piękne. Los nie pozbawia Jima przykrych zdarzeń. Śmierć, choroba, strach również będą w tym słuchowisku obecne. Dzięki tak rozmaitym przygodom i przeżyciom słuchacz będzie mógł odczuwać skrajne emocje.


Głos lektora - Stanisława Biczysko jest świetnym wyborem. Potrafi on tak modulować głosem tak, że słuchanie staje się przyjemnością i nie jest monotonne, a trzeba powiedzieć, że opowieść jest długa. Strzał w dziesiątkę, szczególnie dla osób, których interesują wyprawy morskie, poszukiwanie skarbów, wojny z piratami i szybka akcja -powinni być zachwyceni.

Recenzja rodzica
Nie lada gratka dla żądnych przygód czytelników

Audiobook Wyspa Skarbów, klasyka literatury anglojęzycznej, to nie lada gratka dla wszystkich młodych, żądnych przygód, czytelników. Jej pełna dramaturgii i niespodziewanych zwrotów akcji fabuła wciąga od samego początku i sprawia, że nawet brzmiące miejscami nieco archaicznie słownictwo nie zniechęca do słuchania. Wprost przeciwnie nietuzinkowe postaci i wartka akcja zachęcają, by nie przerywać lektury. Wyspa Skarbów to zatem godna polecenia pozycja do wspólnego słuchania z dzieckiem, zwłaszcza obecnie, gdy coraz trudniej zachęcić młodych do czytania obszernych dzieł literackich.

 

Choć książkowa wersja Wyspy Skarbów liczy już sobie 130 lat, nic nie straciła na swej atrakcyjności. Sama się o tym przekonałam, gdy wraz z moim siedmiolatkiem sięgnęłam po audiobook. Wcześniej perypetie młodzieńca, Jima Hawkinsa, który nagle z tawerny prowadzonej przez ojca trafia na statek i płynie, by odzyskać owiany legendą skarb kapitana piratów Flinta, nie były w kręgu mych czytelniczych zainteresowań. Z tym większą przyjemnością i wiedziona ciekawością wsłuchiwałam się w owe morskie opowieści. Podobnie jak mój siedmiolatek z wypiekami na twarzy śledziłam losy bohaterów Wyspy Skarbów, fragment po fragmencie. A jest czego słuchać. Audiobook bowiem zawiera blisko 50 plików o czasie nagrania ok.8-10 minut, co łącznie daje blisko 9 godzin słuchania. Czas jednak, dzięki wspaniale zbudowanej fabule, mija szybko. To także zasługa lektora, Stanisława Biczysko, który świetnie moduluje głosem i oddaje nastrój całej opowieści. Wprost trudno się oderwać od lektury.

 

Nie jest to jednak w pełni pozycja łatwa, lekka i przyjemna. Język bowiem odbiega miejscami od współczesnej polszczyzny oraz obfituje w żargonową terminologię z dziedziny żeglarstwa, morskich podbojów i pirackich łupieżczych wypraw. Z tego względu audiobook Wyspa Skarbów stanowi ciekawą propozycję do rodzinnego słuchania, podczas którego rodzic (tu wspaniała okazja dla tatusiów – prawdziwych wilków morskich, by podzielić się swą wiedzą z dziećmi!) może objaśniać trudne słownictwo, sam za sprawą nagrania przenosząc się w czasy własnego dzieciństwa.

 

Proponując Wyspę Skarbów swoim pociechom należy jednak wziąć także pod uwagę ich wrażliwość, gdyż na kartach powieści pojawiają się sceny drastyczne (dramatyczny pojedynek na kordelasy, upuszczanie krwi itp.). Wartka akcja znajduje także odzwierciedlenie w użytym słownictwie, z którym wcześniej, zwłaszcza mało oczytany odbiorca, mógł jeszcze się nie zetknąć (szubrawiec, dyndający na szubienicy wisielec, zamroczony trunkiem itp.). Należy zatem rozważyć wszelkie za i przeciw, bo oddziaływanie na wyobraźnię młodego czytelnika to niepodważalny walor Wyspy Skarbów. Zachęcam zatem do słuchania jej w rodzinnym gronie. Może po wysłuchaniu wersji audio młodzi czytelnicy, wcześniej stroniący od książek, staną się prawdziwymi miłośnikami literatury przygodowej w stylu Wyspy Skarbów… i nie tylko.


Lubisz CzasDzieci.pl?  Polub nas na Facebooku!

Komentarze

Warto zobaczyć