Warszawa

Recenzja książki:

Misia i jej mali pacjenci. Milusi uciekinier

Misia i jej mali pacjenci. Milusi uciekinier

Aniela Cholewińska-Szkolik
od 4 do 5 lat
PATRONAT

Niekłamana radość

Mała, ognistowłosa pani weterynarz znów zawitała w naszym domu. Dzieci z niekłamaną radością rzuciły się, by obejrzeć pięknie ilustrowaną książeczkę - wyrywając ją sobie nawzajem z dłoni (całe szczęście, że ktoś to przewidział i oprawił książkę w solidną okładkę!). Starsza córka próbowała co nieco podczytywać w nielicznych chwilach, gdy młodszy synek książki nie oglądał.
Mamy taki rytuał, że każdego wieczora czytamy przynajmniej jedną historyjkę bądź wierszyk, czasem coś dłuższego. W chwili, gdy w naszym mieszkaniu zagościła czwarta część przygód o małej Misi, było wiadome, czyje przygody będą nas zajmować przez kolejne trzy wieczory.


Jako mama powiem: mnie samej trudno było dotrzymać słowa i nie sięgnąć po książkę wcześniej niż umówionego wieczora. Dni są piękne, więc czas spędzamy na zewnątrz i na czytanie poświęcamy teraz tylko wieczory, a na opowiastkę przed snem nadają się one idealnie. Wyciszają dzieci (zarówno starszą córkę, jak młodszego syna), zaciekawiają, a dodatkowo barwny język używany przez autorkę wzbogaca słownictwo. Bohaterka jest sympatyczna i trudno było twardo odmawiać dzieciom, które po zakończeniu wieczornego czytania słodkimi głosikami prosiły o więcej...


Krótko podsumowując słowami córki: „Mamuś, to teraz musisz nam dokupić brakujące dwie części, bo co my będziemy czytać przed snem?”. Cóż, to chyba dobry pomysł na zbliżający się Dzień Dziecka :)

 

Urszula Lachiewicz

 

 

 

Przeczytaj również

Polecamy

Warto zobaczyć