Książki dla dzieci » Wywiady » Zanim spotkałam Mariannę, poznałam jej rysunkową Basię... Wywiad z autorkami Basi - Zofią Stanecką i Marianną Oklejak.

Zanim spotkałam Mariannę, poznałam jej rysunkową Basię... Wywiad z autorkami Basi - Zofią Stanecką i Marianną Oklejak. powiększ

Zanim spotkałam Mariannę, poznałam jej rysunkową Basię... Wywiad z autorkami Basi - Zofią Stanecką i Marianną Oklejak.

  • Ewelina Trzaskowska: Jak Panie się poznały?

 

Marianna Oklejak: Poznałyśmy się przy pracy nad „Basią”, na spotkaniu w kawiarni Kolonia. Teksty były już wtedy gotowe, ale jeszcze nie w postaci książki. Ilustracje powstały później.


Zofia Stanecka: Zanim spotkałam Mariannę, poznałam jej rysunkową Basię. Od razu pomyślałam, jak fantastycznie pasuje do tego, co sobie wymyśliłam. Szczególnie zachwyciła mnie ilustracja, której nie ma w książce: Basia siedząca na ławce obok pajączka.

 

  • Ewelina Trzaskowska: Dlaczego ta ilustracja nie znalazła się w książce?

 

Marianna Oklejak: Chciałam, na podstawie całego tekstu, stworzyć postać wyrazistą i rozpoznawalną od początku, żeby nie było pokusy zmieniania jej przy pracy nad kolejnymi tomami . Tak powstawały Basie leżące na podłodze, przytulające się do nogi taty i siedzące na ławce obok pajączka.


Zofia Stanecka: : Tamten rysunek pokazywał bardzo żywą relację między Basią i pajączkiem. Była w nim fantazja i poczucie humoru. W rysunkach Marianny zachwyciły mnie też od samego początku zabawne szczegóły, doskonale podpatrzone gesty: to, jak Basia patrzy boczkiem, dłubie w czymś palcem czy kręci nóżką, i detale jej wyglądu: opadające rajstopki , nałożone niedbale skarpetki i bluzki w paski opinające wystający brzuszek. A więc wszystko, co sprawia, że Basia jest Basią. Bardzo lubię, gdy autor ilustracji lub rysunków w filmie animowanym umie, nie rezygnując z fantazji, tak pokazać dziecko, żeby było ono naprawdę dziecięce i prawdziwe. W rysunkach Marianny jest taka prawda o dziecku.

 

  • Ewelina Trzaskowska: Mnie się bardzo podoba rysunek, na którym bohaterka w „Basi i mamie w pracy” stoi za plecami pracującej przy komputerze mamy ze śmiesznie zaplecionymi nóżkami. A czy we wspomnianej animacji filmowej jest coś, co panie chętnie oglądają?

 

Zofia Stanecka: Niezwykłe plastycznie są filmy Miyazakiego. Uwielbiam na przykład „Mojego sąsiada Totoro”. Mimo charakterystycznej japońskiej maniery rysowania, bohaterowie jego filmów są bardzo prawdziwi. Reżyser zanurza ich w całkowicie fantastycznym świecie leśnych duszków i istot mitycznych, a jednocześnie pokazuje to, co robią w życiu codziennym: przygotowują jedzenie, wspinają się na schody, wchodzą do morza, ostrożnie stawiając stopy tak, żeby nie nadepnąć na ostry kamyk. W filmach Miyazakiego zachwyca mnie połączenie nieskrępowanej niczym siły wyobraźni z niezwykłą zdolnością obserwowania codzienności.


Marianna Oklejak: Mnie się nadal podobają czeskie filmy rysunkowe: „Żwirek i Muchomorek”, „Rumcajs”. Moim mistrzem animacji jest Jurij Norsztein. Jako dziecko lubiłam czarno białego Butenkę, Sempego, a nieco później odkryłam Saula Steinberga. Staram się ostrożnie i uważnie oglądać to, co mnie otacza, a z notatek pamięci, obrazków przechowywanych na ścinkach i w komputerze tworzy się własny świat obrazu. Myślę jednak, że tylko wtedy jest się w stanie powiedzieć coś dobrego, jeśli się mówi od siebie, a nie kogoś naśladuje.

 

  • Ewelina Trzaskowska: Gdyby panie miały opowiedzieć komuś o „Basi” znając wszystkie tomy, a nie będąc ich autorkami to jak by panie przedstawiły ten świat, jaki on jest?

 

Zofia Stanecka: Powiedziałabym, że jest to w miarę zwyczajny świat polskiej rodziny, w której dzieci są czasem zadowolone, czasem nie, czasem grzeczne, czasem nie, a rodzice starają się wobec nich dobrze postępować, co nie zawsze jest łatwe. Jest to świat przyjazny, bo członkowie tej rodziny kochają się i starają się wspólnie rozwiązywać problemy, jednak nie jest idealny. Zdarza się, że ktoś jest w nim nieszczęśliwy, zmartwiony, że złości się, że czegoś mu brakuje…

 

  • Ewelina Trzaskowska: Zatem jak pani rozwiązuje nieidealności tego świata?

 

Zofia Stanecka: Kiedy piszę „Basie” przede wszystkim chcę, żeby były zabawne i prawdziwe. Gdy jednak pojawia się w książce problem lub konflikt, staram się tak pokierować bohaterami, żeby dorośli, zanim zaczną dzieci „wychowywać”, najpierw spróbowali zrozumieć ich emocje, nawet te trudne czy niewygodne.

 

  • Ewelina Trzaskowska: To się sprawdza w wychowaniu?

 

Zofia Stanecka: Nie jestem ekspertem od wychowania. Fakt, że piszę dla dzieci i o dzieciach, nie sprawia, że jestem w tej kwestii w jakikolwiek sposób mądrzejsza od innych matek. Choć na pewno w czasie pisania towarzyszy mi poczucie odpowiedzialności za to, co przekazuję swoim czytelnikom. Wierzę, że, próba zrozumienia emocji dziecka jest bardzo ważna i konieczna do tego, żeby czuło się ono bezpieczne i kochane. Myślę, że dziecko, które czuje, że jest rozumiane, chętniej zaakceptuje to, co w wychowaniu konieczne, nawet, jeśli będzie to dla niego niewygodne. Taka próba zrozumienia nie zawsze jest dla rodziców łatwa. My, dorośli, też przecież mamy swoje emocje…

 

  • Ewelina Trzaskowska: „Basię i mamę w pracy” kończy zdanie „Są sprawy, których dzieci nie powinny omawiać z dorosłymi, nie są przeznaczone dla ich uszu”. Czy są takie sprawy?

 

Zofia Stanecka: Basia kombinuje, że gdy będzie miała dyżur w kuchni, może uda jej się podjeść cukier puder lub pobawić się przelewaniem soku z butelki do zakrętki. Takie pomysły lepiej najpierw zrealizować, a dopiero potem zastanawiać się, co powiedziałaby o nich Mama. A tak już na poważnie, to myślę, że każdy ma prawo do swoich mini sekretów. Idealna sytuacja jest wtedy, gdy dziecko ma tyle zaufania do rodziców, że jeżeli chce, to może im powiedzieć wszystko.

 

  • Ewelina Trzaskowska: A czy odwróciłaby pani to zdanie i powiedziała, że są sprawy, o których rodzice nie powinni rozmawiać z dziećmi?

 

Zofia Stanecka: Na pewno tak. Przy czym jestem przekonana, że dzieci wiedzą o wiele więcej, niż my, dorośli, sądzimy. Nie da się przed nimi ukryć tego, że się czymś martwimy. Dzieci wyczuwają nasz niepokój i boją się, bo nie wiedzą, co się dzieje. Myślę, że powinniśmy z nimi rozmawiać o naszych uczuciach otwarcie. O tym, że rodzice też mogą być czasem smutni lub zdenerwowani. Moim zdaniem nie powinniśmy jednak obarczać dzieci, zwłaszcza małych, naszymi kłopotami i wykorzystywać ich jako konsultantów przy rozwiązywaniu naszych dorosłych problemów. Dzieci muszą mieć poczucie bezpieczeństwa. A żeby tak się czuły, nie możemy im kłamać, ale też nie musimy zapoznawać ich ze wszystkimi szczegółami naszych własnych spraw.

 

  • Ewelina Trzaskowska: A propos trudnych sytuacji, to zaintrygowało mnie umieszczenie w tomie „Basia i Mama w pracy” sceny kłótni rodziców.

 

Zofia Stanecka: Każde dziecko przynajmniej raz w życiu zetknęło się z kłótnią rodziców. To nie musi być od razu wielka awantura, ale czasem nawet niewielka różnica zdań bywa przez dzieci przeżywana jako coś dramatycznego. Opisywanie rodziny, w której nigdy nie występują konflikty byłoby fałszywe. W tej książkowej kłótni rodzice starają się dokończyć spór, gdy dzieci już śpią, ale ja celowo obudziłam Basię. Chciałam, żeby doszło do konfrontacji. Myślę, że nie ma takiej kłótni między rodzicami, o której dziecko w jakiś sposób by nie wiedziało. Każda jest poprzedzona napięciem w głosie, zmarszczeniem brwi… Może być tak, że dziecko obudzi się w nocy i słyszy podniesione głosy, choć nie musi rozumieć, o czym mowa. Wydaje mi się, że taka sytuacja jest dla niego jeszcze bardziej frustrująca. Kłótnia, choć nie jest czymś dobrym, bywa częścią życia rodziny i pokazanie jej to pewnego rodzaju oswojenie. Syn mojej przyjaciółki powiedział z ulgą, że najbardziej lubi „Mamę w pracy”, bo u niego w domu też tak bywa. A ponieważ kłótnia książkowa kończy się pogodzeniem i rozwiązaniem problemu, czytające dziecko może mieć nadzieję, że tak właśnie kończą się nieporozumienia między rodzicami. Bywają, ale mijają.

 

  • Ewelina Trzaskowska: To prawda, dzieci mogą się odnajdować w wielu sytuacjach przedstawionych w serii o Basi. Czy rodzice także znajdą w niej coś dla siebie?

 

Zofia Stanecka: Mam nadzieję, że rodzice będą mieli szansę pośmiać się sami z siebie i zobaczyć, że nie tylko ich dzieci zachowują się czasem skandalicznie.

 

  • Ewelina Trzaskowska: Na przykład ojcowie… W „Basi i nowym braciszku” jest sytuacja, w której tata ma odebrać żonę i dziecko ze szpitala, ale myli piętro i wjeżdża windą za wysoko…

 

Zofia Stanecka: Tata Basi pod wieloma względami jest tatą niemal idealnym. Umie śpiewać i rozstawiać namiot, gra na gitarze, zna się na grzybach… Nawet, jeśli bywa śpiący po dyżurze w szpitalu, ma czas dla dzieci – kąpie noworodka, robi zakupy i chodzi z Basią na spacery. Zależało mi jednak na tym, żeby Basiowy Tata, choć niemal idealny, nie był nieprawdziwy. Jak każdy tata ma więc normalne, ludzkie cechy i rozmaite słabości. Na przykład, niby jest rozumiejący, ale gdy Mama wraca do pracy, a do domu zakrada się bałagan, zachowuje się w sposób bardzo odbiegający od idealnego. Najważniejsze jest jednak to, że jest obecny w życiu rodziny. Moim zdaniem tatusiowie są dzieciom bardzo potrzebni.

 

  • Ewelina Trzaskowska: A co panie czytały w dzieciństwie?


Marianna Oklejak: Czytałam sporo. Zawsze bardzo lubiłam baśnie. Do dziś wracam do lektur uznawanych za typowo dziecięce i odnajduję radość w ponownym ich czytaniu. Właśnie mam na tapecie pierwszy tom z serii „Mary Poppins”. Myślę, że dla kogoś takiego jak ja, zajmującego się książką dla dzieci i obrazem ważne, żeby się od dziecięcego świata nie odcinać, żeby zachować nitki powiązań i hołubić w sobie jego okruchy.


Zofia Stanecka: Do dziś moim mistrzem jest Bolesław Leśmian. Uwielbiam jego baśnie, przede wszystkim „Sindbada żeglarza” i „Klechdy sezamowe”. U Leśmiana zachwyca mnie jego podejście do słowa. Do każdego słowa. Dzięki temu, jak pisał, jak traktował język, świat przez niego opisywany namacalnie pachnie i smakuje - i to w sposób niepowtarzalny i z niczym nieporównywalny. Leśmian każdą, nawet najprostszą czynność potrafił opisać w sposób całkowicie magiczny. A już to, co zrobił z opisem zawartości Sezamu w „Ali Babie”, to czysta poezja, w najlepszym tego słowa znaczeniu. W dzieciństwie wielokrotnie wracałam do „O czym szumią wierzby” Kennetha Grahama i do „Kubusia Puchatka”. Czytałam książki o wilkach Curwooda i Londona, rozmaite baśnie i w ogóle wszystko, co wpadło mi w ręce. Z zapartym tchem przeczytałam wszystkie książki Dickensa. Zaczytywałam się „Opowieściami z Narnii” C.S. Lewisa i nawet poświęciłam im pracę magisterską. Miłość do twórczości Tolkiena została mi do dziś. Do dziś też fascynuje mnie niemal cała dawna literatura angielska, nie tylko ta dla dzieci. Miłość do tych wszystkich książek zawdzięczam rodzicom, a przede wszystkim Mamie, która pracowała jako bibliotekarka i podsuwała mi różne lektury. Dużo czytałam sama, ale codziennie wieczorem, prawie do końca liceum czytałyśmy też razem na głos.

 

  • Ewelina Trzaskowska: Jak takie wspólne czytanie wpływa na kontakt dziecka z rodzicem?


Zofia Stanecka: W moich wspomnieniach te chwile wspólnego czytania są momentami absolutnego szczęścia i, bez względu na to, jakie burze przetaczały się nad rodziną, spokoju, bliskości i bezpieczeństwa. Dziś, kiedy czytam z moimi dziećmi, jest to dla nas czas pokoju, wyciszenia, czas bardzo wspólny. Gdy czytam jako mama, odkrywam na nowo, czym jest dzieciństwo, ale też dostrzegam w czytanych książkach wiele zawartych w nich prawd o dorosłych. Dla dziecka przedstawiony w książkach świat dorosłych jest tylko tłem opowieści, często nieistotnym, ale czytający rodzic może dostrzec w nim odbicie własnych zmagań. Jestem przekonana, że na wspólnym czytaniu korzystają nie tylko dzieci. W książkach dziecięcych można znaleźć wiele inspirujących rzeczy na każdym etapie życia.

 

  • Ewelina Trzaskowska: Dziękuję za rozmowę i życzę „Basi” kolejnych wiernych czytelników wśród Małych i Dużych.

 

 



Lubisz CzasDzieci.pl?
KOMENTARZE:

Napisz komentarz, pomóż innym, opiniuj treści
Treść:
Maksimum 1500 znaków.
Imię:
Kod z obrazka:
Zobacz także: Być kimś. O tym, jak osiągnąć cele w czasach,... więcej » x
Zobacz » Wywiady
Być kimś. O tym, jak osiągnąć cele w czasach, kiedy wszyscy mają wywalone, opowiada Michał Zawadka

Być kimś. O tym, jak osiągnąć cele w czasach, kiedy wszyscy mają wywalone, opowiada Michał Zawadka

Chcę być kimś” to książka – pomost. Łączy pokolenia. Inspiruje. Motywuje. Nazywa rzeczy po imieniu. Wysłuchuje i reaguje. Po co? Po to, by młodym chciało się być kimś.

O tym, jak mówić do młodych, by nie chcieli mieć wywalone, opowiada Michał Zawadka. Pyta Ania Hacuś – Krawczyk
więcej »
Szymon Radzimierski. To jest podróżnik! Oto rozmowa Borneo inspirowana
Patronat CzasDzieci.pl

Szymon Radzimierski. To jest podróżnik! Oto rozmowa Borneo inspirowana

"Dziennik łowcy przygód" to nie tylko moc wspomnień z pięknego Borneo. To także garść inspiracji tak dla dzieci, jak i dorosłych. Wszak to o pasji podróżowania jest rzecz! I to świetna!
Dziś rozmawiamy z autorem "Dziennika łowcy przygód" - Szymonem Radzimierskim. więcej »
Semantyka dla smyka. O tym, że słowa mają moc rozmawiamy z Profesorem Grzegorzem Leszczyńskim
Patronat CzasDzieci.pl

Semantyka dla smyka. O tym, że słowa mają moc rozmawiamy z Profesorem Grzegorzem Leszczyńskim

„Daję słowo. Wędrówki po języku i literaturze” miała swoją premierę na 20. Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie, stając się inspiracją do rozmowy tak o samej publikacji, jak i o języku w ogóle. więcej »
Sto wierszyków - wywiad czytelników

Sto wierszyków - wywiad czytelników

Drodzy czytelnicy, mieliście okazję zadać pytania autorom książki "Sto wierszyków do ćwiczenia głosek w trudnych zestawieniach" - Państwu Elżbiecie i Witoldowi Szwajkowskim. Z radością odpowiedzieli na wszystkie Wasze pytania - Sprawdźcie! więcej »
Bajki z mojej bajki. Olek Klepacz

Bajki z mojej bajki. Olek Klepacz

Dziś o ulubionych książkach z dzieciństwa opowiada lider Formacji Nieżywych Schabuff - Olek Klepacz! więcej »
Bajki z mojej bajki. O ukochanych książkach swojego dzieciństwa opowiadają znani, cenieni i lubiani

Bajki z mojej bajki. O ukochanych książkach swojego dzieciństwa opowiadają znani, cenieni i lubiani

Ma ją każdy z nas. Tę ulubioną, najlepszą z najlepszych, niezapomnianą. Od niej wszystko się zaczyna. O czym mowa? O ukochanej książce z dzieciństwa.

Specjalnie dla Was o ulubione tytuły z dziecinnych lat pytamy znanych, cenionych i lubianych!
więcej »
Idę trochę pod prąd

Idę trochę pod prąd

Rozmowa z Rafałem Kosikiem – „niedokończonym” architektem, właścicielem agencji reklamowej, autorem cyklu powieści science fiction dla młodzieży „Felix, Net i Nika” oraz serii „Amelia i Kuba”. Rafał Kosik pisze to, co sam chciałby przeczytać. więcej »
Mukowanie do Podłóżkolandii

Mukowanie do Podłóżkolandii

Rozmowa z Anetą Todorczuk – Perchuć - mamą Zosi i Stasia, aktorką filmową, teatralną , telewizyjną oraz blogerką i Niką Jaworowską - Duchlińską – mamą Weroniki, Zosi i Mikołaja, ilustratorem, scenografem. Autorki „Potworaków usypiaków” oprowadzają czytelników po Podłóżkolandii. więcej »
Księgarnia – pierwszy kontakt dziecka z książką?

Księgarnia – pierwszy kontakt dziecka z książką?

Rozmowa z Ewą Malec – historykiem sztuki, redaktorką, właścicielką Księgarni Hiszpańskich w Warszawie i Wrocławiu. więcej »
Książka powinna przede wszystkim rozwijać

Książka powinna przede wszystkim rozwijać

Rozmowa z Dorotą Hartwich – filozofem, romanistką, dziennikarką, redaktorką, tłumaczem, właścicielką Wydawnictwa Format i Cocofli – books art cafe wine bar. więcej »

Książki dla dzieci

Recenzje książek

Dlaczego warto chodzić do biblioteki
Recenzja rodzica (Anna Kowalska)

Dlaczego warto chodzić do biblioteki

Książka: Basia i biblioteka
O czym myśli tytułowa bohaterka
Recenzja rodzica (Anna Tomaszewska)

O czym myśli tytułowa bohaterka

Książka: Dziękujemy Ci, Amelio Bedelio
"Zanurkujecie” w zachwycający świat oceanu
Recenzja bibliotekarza (Beata Dziąbek)

"Zanurkujecie” w zachwycający świat oceanu

Książka: Tajemnice oceanu
Każdy ma swoją wartość
Recenzja nauczyciela (Eliza Idczak)

Każdy ma swoją wartość

Książka: Wyspa mojej siostry
Kryminalna perełka

Kryminalna perełka

Książka: Ignacy i Mela na tropie złodzieja Zagadka dębów rogalińskich
więcej recenzji

Książki nagrodzone

Stary Noe

Stary Noe

Nagroda im. Kornela Makuszyńskiego
Nagroda im. Kornela Makuszyńskiego »
Laureat
Rok przyznania: 2016
Bruno. Chłopiec, który nauczył się latać

Bruno. Chłopiec, który nauczył się latać

Nagroda DOBRE STRONY
Nagroda DOBRE STRONY »
Nagroda w kategorii książki dla młodzieży
Rok przyznania: 2017
Wytwórnik kulinarny

Wytwórnik kulinarny

Bologna Ragazzi Award
Bologna Ragazzi Award »
Wyróżnienie w kategorii Book&Seeds
Rok przyznania: 2015
Syberyjskie przygody Chmurki

Syberyjskie przygody Chmurki

Nagroda im. Kornela Makuszyńskiego
Nagroda im. Kornela Makuszyńskiego »
Wyróżnienie
Rok przyznania: 2015
Teatr niewidzialnych dzieci

Teatr niewidzialnych dzieci

Nagroda im. Kornela Makuszyńskiego
Nagroda im. Kornela Makuszyńskiego »
Nominacja
Rok przyznania: 2017
więcej nagrodzonych książek

Sonda – Czas Dzieci

Czy poleciłbyś portal CzasDzieci.pl znajomym rodzicom?
zdecydowanie nie
raczej nie
nie mam zdania
raczej tak
zdecydowanie tak


Kraków | Warszawa | Wrocław | Śląsk | Łódź | Poznań | Lublin | Trójmiasto | Bydgoszcz | Rzeszów | Szczecin

© Copyright by Czas Dzieci - Portal informacyjno-rozrywkowy 2006-2017