Strefa rodzica » Artykuły » Autorka Pralinki - Fanny Joly w Polsce!

Autorka Pralinki - Fanny Joly w Polsce!powiększ

Autorka Pralinki - Fanny Joly w Polsce!

Skąd się wzięła Pralinka i jaka była pierwsza o niej historia? Jakie przezwisko miała w dzieciństwie i co lubiła czytać Fanny Joly? Jakie były jej ulubione książki i co teraz poleca dzieciom autorka „Pralinki”? Jakie żarty robili jej bracia oraz skąd zna Polaków? O tym i jeszcze o wielu innych, ciekawych sprawach rozmawiamy z Fanny Joly, autorką „Pralinki”, która po raz pierwszy odwiedziła Polskę.


Redaktorka: Na początku chciałyśmy powiedzieć, że przeczytałyśmy o Pralince, ja i moja córka Ania i bardzo się nam podobało. I miałyśmy taką myśl: czy to jest taka odpowiedź na „Mikołajka” dla dziewczynek?

Fanny Joly: Ja tego nigdy tak nie widziałam. Od zawsze bardzo podziwiam i uwielbiam René Goscinny'ego (autora serii o Mikołajku – przyp. red.). Natomiast nigdy nie wyobrażałam sobie tego, że będę pracować dając dalszy ciąg temu, co on pisał, czy w tym samym duchu.

 

R: Ania i ja lubimy bardzo „Mikołajka” tylko, że to jest postać męska. Tam ciężko było odnaleźć kogoś takiego, z kim można było jako dziewczynka się utożsamiać. I jak córka czytała tę książkę o Pralince, to powiedziała, że to jest „Mikołajek” dla dziewczyn. Są w literaturze postacie takie jak Pippi Långstrump, ale one są zupełnie oderwane od rzeczywistości, a Pralinka ma dom, rodziców. Ona jest dziewczynką z sąsiedztwa, z którą łatwo się utożsamić.

 

FJ: To porównanie sprawia mi przyjemność, ale staram się jednak skromnie podchodzić do siebie. Niemniej faktycznie w świecie Mikołajka dziewczyn za bardzo nie ma. Natomiast w świecie Pralinki chłopcy są. To jest rzeczywiście opowieść o bohaterce, o dziewczynce, ale środowisko, w którym ona żyje, jest bardziej mieszane.

 

R: Tak, dokładnie. Tam jest i Krzyś i bracia. Natomiast „Mikołajek” niby też był dla dziewczynek, ale jak Ania przeczytała „Pralinkę”, to powiedziała bardzo spontanicznie, że to po prostu jest Mikołajek dla dziewczyn. Pralinka nie jest przesłodzona, łobuzuje, ma normalną rodzinę, ma tatę, mamę, braci. To wszystko jest dla dziecka takie naturalne. Mnie i Ani spodobało się właśnie to, że każde dziecko może się z tym utożsamić. Dlatego chciałabym zapytać, czy Pralinka ma jakieś korzenie w rzeczywistości? Czy jest ona postacią wymyśloną przez Panią, czy ma jakieś cechy osób, które pani zna?

 

FJ: W moich lekturach, kiedy byłam dzieckiem lubiłam takie postaci silnych dziewczyn jak Pippi Långstrump, która była jedną z moich ulubionych bohaterek. Natomiast we własnym życiu byłam ósmym, ostatnim dzieckiem, czyli miałam sześciu starszych braci i jedną siostrę. I te relacje między braćmi a siostrami są obecne w historiach, które piszę.

 

R: Czy miała Pani jakieś przezwisko z dzieciństwa, którego Pani nie lubiła, tak jak Pralinka nie lubiła, kiedy bracia nazywali ją „Pralinka Dziecinka”?

 

FJ: Właśnie tak mnie nazywali moi bracia. Po francusku to jest określenie, które oznacza kogoś, kto jest taki trochę mazgajowaty, co chwilę popłakuje, jest bardzo wrażliwy.

 

R: Mam pytanie od mojej córki. Jak przeczytała tę książkę zapytała się, czy będą przetłumaczone kolejne części „Pralinki”, bo chciałaby dowiedzieć się, jak dalej potoczyły się jej losy.

 

FJ: W tej książce zawarte są cztery książeczki takie jak ta, w sumie jest dziewięć takich książeczek. Zostało jeszcze pięć, które nie zostały przetłumaczone na język polski. W tej chwili wydawca się rozważa ich wydanie również w Polsce.

 

R: To jest też pytanie od Ani: którą postać z książki, oprócz Pralinki, lubi Pani najbardziej?

 

FJ: Lubię wszystkie te postacie. Śmieję się razem z nimi, wyśmiewam się też trochę z nich, ale tak właściwie - z siebie samej.

 

R: Skąd w ogóle pomysł na książkę o Pralince?

 

FJ: Jedną z pierwszych książek, którą napisałam była „Zemsta Pralinki” w 1986 roku. Została ona opublikowana we Francji w miesięczniku o nazwie „J'aime lire”, czyli „Lubię czytać”. Tyle że „J'aime lire” to jest czasopismo, którego czas życia to miesiąc. Można go przez miesiąc kupić w kiosku, a potem już go nie ma. Później chyba w 2010 roku inny wydawca, „Gallimard” zwrócił się do mnie mówiąc, że ta postać Cucu la praline, czyli Pralinka była naprawdę zabawna. Zapytał, czy nie chciałabym może napisać jakichś nowych historii o tej bohaterce praktycznie trzydzieści lat później.

 

R: Niesamowite. I ta Pralinka była taka sama, miała też dwóch braci, a jej rodzice mieli kwiaciarnię? Czy to była jakaś inna dziewczynka i Pani troszeczkę ją zmieniła?

 

FJ: Ta historia została trochę zmodyfikowana. Pierwotnie było trzech braci. Przeczytałam to sobie ponownie i postanowiłam trochę uprościć. Jeden brat zniknął, bo dzieci teraz mają naprawdę masę rzeczy na głowie i nie są w stanie ogarnąć. aż tak wielu spraw, więc stwierdziłam, że trzech braci to za dużo. I ta historia się spodobała. W sumie mogę powiedzieć, że sama zrobiłam taki remake własnego dzieła.

 

R: A Pralinka została taka, jaka była - sympatyczna, ale też z pazurem, łobuzująca? Czy była troszeczkę inna?

 

FJ: Była taka sama. W pierwszej historii wzięła swoich braci za zakładników w sklepie z cukierkami i kazała im podpisać list, w którym ją przepraszają i przysięgają, że nie będą już jej dokuczać. Ale na szczęście nie przestali. Czasami ludzie pytają mnie, skąd biorę te pomysły. One pojawiają się codziennie. Dzieci codziennie robią jakieś numery, trochę ze sobą walczą, kłócą się, więc pomysły są codziennie.

 

R: Jakie książki Pani lubiła w dzieciństwie? Czy Pani lubiła czytać?

 

FJ: Czytałam dużo, bardzo dużo książek, między innymi Hrabiny de Segur, która jest francuską autorką pochodzenia rosyjskiego. Pisała bardzo wiele książek umoralniających. W tej chwili dzieci raczej miałyby problem, żeby je czytać, ale wtedy były one popularne. Kiedy byłam mała był mniejszy wybór książek. Ale dużo czytałam i byłam też przede wszystkim obserwatorką, osobą dosyć spokojnego usposobienia. Zresztą u nas w domu było nas zawsze przy stole dziesięcioro podczas obiadu i ja byłam ta najmłodsza i jeszcze dziewczynka, więc siłą rzeczy rzadko dochodziłam do głosu. Pewnie dlatego właśnie piszę.

 

R: Taka duża rodzina była zawsze moim marzeniem. To jest urocze - tylu braci, Pani najmłodsza, naprawdę piękne.

 

FJ: To było wspaniałe. Ogólnie dzieciństwo jest fantastyczne, ta fantazja, radość, poczucie humoru. Na drugim końcu życia, kiedy te najstarsze osoby już powoli umierają, sytuacja jest dużo trudniejsza i w tym momencie śmiech zaczyna być czymś cenionym, wartościowym.

 

R: Gdyby miała Pani polecić kilka książek dla dzieci, które warto przeczytać, jakie by to były?

 

FJ: „Charlie i fabryka czekolady”, „Magiczny napój Georgesa Bouillon'a”, „Les contes du chat perché”, „Mikołajek” wersja Goscinnego. Zawsze szukam jakichś radosnych, zabawnych książek i wcale tak wiele takich książek nie ma. Przynajmniej we Francji jest dużo poważnej literatury młodzieżowej. Także autorzy książek, które tutaj podobałam, to są moi ulubieni.

 

R: Czy razem z braćmi robiła Pani jakieś żarty rodzicom?

 

FJ: Nie za bardzo, bo chłopcy się raczej między sobą bawili. Dużo grali w piłkę nożną, w rugby, w tenisa, więc jakoś tak bardziej w swoim gronie. I nie wydawałam im się za bardzo interesująca.

 

R: A czy oni robili żarty Pani?

 

FJ: Tak, trochę tak mnie męczyli. Generalnie relacje między dziećmi często są dosyć twarde.

 

R: Pamięta Pani jakiś żart zrobiony przez braci, który tak utkwił Pani w pamięci?

 

FJ: Tak, jest taki jeden bardzo okropny. Jako dziecko ssałam kciuk. Miałam taką szmatkę, kładłam ją sobie na twarzy i ssałam kciuk. Najmłodszy z tych sześciu braci robił taki dowcip, że podkradał tą szmatkę, trzymał ją sobie w majtkach przez cały dzień i wieczorem oddawał. Podoba się, fajnie?

 

R: Nie (śmiech).

 

FJ: Oczywiście, kiedy ktoś mi dokuczał, to bracia byli po mojej stronie i mnie bronili. Natomiast na co dzień byłam dla nich uciążliwa.

 

R: Oni mogli dokuczać, nie pozwalali obcym.

 

FJ: Tak, takie trochę maczestowskie (waleczne, bojowe - przyp.red.) podejście.

 

R: Chciałabym zapytać o rysunki, które są w książce. Myślę, że są bardzo dopasowane do treści, do Pralinki. Współpracuje Pani z rysownikiem, czy rysuje Pani sama?

 

FJ: Sama nie umiem absolutnie rysować. Natomiast relacjami między autorem a rysownikiem zajmuje się wydawca. Rysowników jest bardzo wielu i trzeba znać właściwe osoby.  Jestem zachwycona pracą rysowników, natomiast odkrywam to dopiero później.

 

R: Rozumiem, czyli do każdej książki wydawca wybiera innego rysownika?

 

FJ: Napisałam wiele książek i rysownicy się zmieniają za każdym razem. Niektórych znam, niektórych nie znam w ogóle.

 

R: Czy Pani akceptuje te rysunki? Czy zdarza się, że ogląda je Pani i kompletnie się Pani nie podobają? Stwierdza Pani, że to nie jest to. Na przykład w „Pralince” rysunki są świetne, dobrane do książki.

 

FJ: Tu się zupełnie zgadzam, uwielbiam rysunki Ronana Badela. Wybór jest doskonały. Lubię bardzo jego poczucie humoru i oszczędne stosowanie środków wyrazu. W zeszłym roku pojechałam na targi książki. Wieczorem odbyła się wielka kolacja ze wszystkimi zaproszonymi gośćmi. I ktoś przedstawił mi Ronana Badela. Mieliśmy okazję sobie zrobić zdjęcie razem. Powiedziałam mu wtedy, że uwielbiam jego rysunki. Wcześniej też się gdzieś spotkaliśmy, na jakichś targach książek. Natomiast na co dzień on mieszka w Bretanii i odnosi tam duże sukcesy.

 

R: Bardzo fajne są te rysunki, pobudzają wyobraźnię. Nie są takie narzucające, tylko po prostu są obok książki. I to mi się właśnie w nich podobało, że to jest dodatek do książki, a każdy ma własne wyobrażenie bohaterów. Czy pierwsza „Pralinka”, ta wydana trzydzieści lat temu miała ilustracje?

 

FJ: Były rysunki, zresztą mogę je pokazać. Rysownik nazywał się Michel Guiré-Vaka. Dużo spokojniejszy, łagodny styl rysowania w stylu lat trzydziestych, ale chyba mniej zabawny niż to, co mamy tutaj. Ton tych rysunków jest dobrze dopasowany do stylu historii. (zdjęcia rysunków w naszej galerii).

 

R:  Mam jeszcze jedno pytanie. Wydała Pani różne książki, nie tylko o Pralince. Czy jest książka, którą lubi Pani najbardziej?

 

FJ: Za każdym razem, kiedy piszę jakąś książkę, to maksymalnie się angażuję. A potem te książki żyją tak, jak ludzie. Niektórych nakład jest wyczerpany i już nie ma ich w druku. Niektóre z kolei po dziesięciu, piętnastu latach odżywają i są drukowane na nowo. Jestem szczera i uczciwa w tym, co robię.

 

R: Czy była już Pani kiedyś w Polsce czy to jest pierwszy raz?

 

FJ: Jestem po raz pierwszy.

 

R: Czyli nie mogę zapytać, czy się podoba, bo to za krótko.

 

FJ: Nie, a z drugiej strony jest to dla mnie bardzo wzruszające, że tu jestem, bo znam dużo Polaków we Francji. Wielu Polaków pomagało mi przy dzieciach, ponieważ ja pracowałam i w związku z tym dziewczyny au pair przyjeżdżały z Polski i zajmowały się dziećmi. Znałam też pewną panią z Polski, która bardzo nam pomagała pod koniec życia mojej matki. Była naprawdę niesamowita dla mamy i dla mnie. Poza tym od dziesięciu lat uczę dorosłych ludzi języka francuskiego jako wolontariuszka i między innymi mam wielu uczniów Polaków. To jest niesamowite, że jest tak wielu Polaków we Francji. Widzę, że w Polsce też jest wielu Francuzów, przynajmniej w Warszawie.

 

R: Dziękuję bardzo.

 

 

 

Fanny Joly – mama Pralinki i setek innych postaci uwielbianych przez dzieci na całym świecie. Autorka blisko 300 książek wydawanych w 20 krajach. Obsypana nagrodami przyznawanymi przez najmłodszych czytelników. Uwielbia jazdę na rowerze i jazz, a czas najchętniej spędza z rodziną. Mieszka w Paryżu.

 

 

Wywiad przeprowadziła: Agata Zasztow-Mroczek

Redakcja: Magdalena Kurowska

Agatak Zasztowt-Mroczek

Agatak Zasztowt-Mroczek

Mama 11 letniej Ani
Uwielbia fotografować,robi dobre zupy, współwłaścicielka dwóch morskich świnek Enoli i Luny. Wraz z córką recenzuje wydarzenia kulturalne dla portalu czasdzieci.pl


Lubisz CzasDzieci.pl?
KOMENTARZE:

Napisz komentarz, pomóż innym, opiniuj treści
Treść:
Maksimum 1500 znaków.
Imię:
Kod z obrazka:
Zobacz także: Tata w depresji więcej » x
Zobacz » Artykuły
Tata w depresji

Tata w depresji

To miał być najszczęśliwszy moment mojego życia, a stał się dla mnie koszmarem. Tak, mężczyźni też cierpią na depresję poporodową. I to nie tak rzadko jak się wydaje. Badania pokazują, że dotyka ona ponad połowę mężczyzn. więcej »
Majówka z Żubrem Pompikiem
Patronat CzasDzieci.pl

Majówka z Żubrem Pompikiem

Startuje ogólnopolski projekt edukacyjny dla przedszkolaków. Majówka z Żubrem Pompikiem to wyróżniający się pod względem zasięgu i tematyki projekt, którego podstawowym celem jest promowanie wśród dzieci w wieku przedszkolnym wiedzy dotyczącej przyrody, a także edukacja w zakresie ochrony środowiska.

więcej »
Smok przez płot, czyli nowa powieść Marcina Mortki już w sprzedaży!

Smok przez płot, czyli nowa powieść Marcina Mortki już w sprzedaży!

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami żył sobie najsympatyczniejszy smok pod słońcem? Zaraz, zaraz? Czy to na pewno bajka dla dzieci? Smok? Sympatyczny? Czy to możliwe? Tak! W najnowszej powieści Marcina Mortki pt. ?Smocze opowieści. Smok przez płot? mali czytelnicy poznają zakręcony świat widziany z perspektywy smoków. więcej »
Pozwól swojemu dziecku nie dzielić się

Pozwól swojemu dziecku nie dzielić się

Dzielenie się to temat wywołujący wiele kontrowersji. W Internecie i profesjonalnych źródłach coraz częściej możemy napotkać informacje o tym, że nie zawsze jest to konieczność i coś, co przynosi dobre skutki. więcej »
Obudzić śmiechem. Czyli co robi klown w szpitalu?

Obudzić śmiechem. Czyli co robi klown w szpitalu?

18 kwietnia przypada Dzień Pacjenta w Śpiączce. Co robią artyści klowni w szpitalu? W jaki sposób artterapia wpływa na dobrostan pacjentów w śpiączce? I jakie są tego efekty? Przeczytajcie naszą rozmowę z Fundacją Czerwone Noski Klown w Szpitalu. więcej »
Kameralny obiekt miażdży molochy: najszybciej rozwijający się hotel w Polsce - Bacówka Radawa & SPA****

Kameralny obiekt miażdży molochy: najszybciej rozwijający się hotel w Polsce - Bacówka Radawa & SPA****

Hotel Bacówka Radawa & SPA****można śmiało nazwać najszybszej rozwijającym się hotelem w Polsce. Obiekt pojawił się na rynku polskiego Hotelarstwa w maju 2017 roku, otrzymując po kolei kilka nagród i wyróżnień w ubiegłym roku, docierając do najbardziej wymagającego klienta więcej »
Kolonie i obozy letnie dla dzieci

Kolonie i obozy letnie dla dzieci

Kwiecień to najwyższy czas na rezerwację kolonii i obozów. Letnie wakacje powinny być dla dzieci czasem radosnego wypoczynku, rozwijających zajęć i poznawania ciekawych ludzi, dlatego należy je starannie zaplanować. Oto propozycje KOGIS na tegoroczne lato! więcej »
Scooby-Doo! i Batman: Odważniaki i straszaki - już na DVD!
Patronat CzasDzieci.pl

Scooby-Doo! i Batman: Odważniaki i straszaki - już na DVD!

Najnowszy pełnometrażowy film z udziałem najsłynniejszego psiego detektywa wszech czasów i samego Batmana już na DVD! więcej »
50 sposobów na to jak zapewnić dziecku dobrą zabawę... prawie za darmo!

50 sposobów na to jak zapewnić dziecku dobrą zabawę... prawie za darmo!

Czy dobra zabawa dziecka zależy wyłącznie od zasobności naszego portfela? Niekoniecznie! Wiele aktywności dla maluchów można przygotować bez dużego nakładu kosztów lub całkiem za darmo! więcej »
Dzień Wolnej Sztuki. Zwiedzaj powoli

Dzień Wolnej Sztuki. Zwiedzaj powoli

Dzień Wolnej Sztuki organizowany jest od 2011 roku. Przez te pięć lat w prawie 60 muzeach w całej Polsce inicjatorzy akcji starają się przekonywać zwiedzających, że wchodząc do muzeum, warto postawić na jakość zwiedzania, nie na ilość. więcej »
Interesują mnie terminy:
Wiek dziecka:
Interesują mnie wydarzenia z kategorii »

Newsletter

Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami? Skorzystaj z naszego newslettera

Zobacz co zyskujesz

Miejsce na Czasie

 Energetyczny "Park Rozrywki Ogrodzieniec"

Energetyczny "Park Rozrywki Ogrodzieniec"

Kilka godzin minęło nie wiadomo kiedy. Myślę, że będziemy tu wracać po kolejną dawkę wrażeń i dobrej zabawy. Już tęsknię za żyroskopem :)  

Miejsce na Czasie!

Kameralny obiekt miażdży molochy

Kameralny obiekt miażdży molochy

Hotel Bacówka Radawa & SPA****można śmiało nazwać najszybszej rozwijającym się hotelem w Polsce. Obiekt pojawił się na rynku polskiego Hotelarstwa w maju 2017 roku, otrzymując po kolei kilka...  
Rozmowa z panią Monika Zajączkowską - aktorką Teatru Atofri

Rozmowa z panią Monika Zajączkowską - aktorką Teatru Atofri

"Pokazujemy, że wszystko zależy od naszej wyobraźni i przede wszystkim, że spotkanie z teatrem to wielka przyjemność"  

W domu z dzieckiem

Na dziecięce pomysły1 Gry Nasza Księgarnia1 Pamiętnik Zuzy Łobuzy1 Pierwsze Książeczki1 Niezapominajka1 Domowa Akademia1
Kraków | Warszawa | Wrocław | Śląsk | Łódź | Poznań | Lublin | Trójmiasto | Bydgoszcz | Rzeszów | Szczecin

© Copyright by Czas Dzieci - Portal informacyjno-rozrywkowy 2006-2018