Strefa rodzica » Okiem rodzica » Albo superkobieta, albo supermama...
Rodzice recenzują (18) | |
Rodzice relacjonują (36) | Rodzice piszą (128) |
powiększAlbo superkobieta, albo supermama...
Albo superkobieta, albo supermama...
Na początku był chaos... Mój świat stanął na głowie, a ja, zatwardziała superkobieta, co to nawet do warzywniaka lata w pełnym makijażu, zdradziłam w jednej chwili babskie ideały.
Przeszłam błyskawiczną metamorfozę i stałam się supermamą, bohaterką jednej roli. Superkobieta poszła w odstawkę... Czasem, kiedy ubrana w rozciągnięte dresy karmiłam piersią swoje superdziecko, Ona wychodziła z kąta i dyskretnie wskazywała palcem moje superodrosty. Prychałam pogardliwie i pędziłam prasować stosy śpioszków. Innym razem dawała mi rozpaczliwie znaki, bym zamiast rozczłapanych mokasynów założyła zgrabne czółenka. Pukałam się w czoło – a niby jak a tych obcasach wciągnę wózek po schodach? Raz pokazywała ukradkiem mojego męża, co tęsknym wzrokiem zerkał na zmysłowe koszulki, które kiedyś, w poprzedniej epoce, zakładałam na noc. Z wściekłością zatrzaskiwałam szufladę komody z "lepszą" bielizną, a Jej dawałam pstryczka w nos, i - wystrojona we flanelową koszulinę do karmienia - leciałam śpiewać synkowi kołysanki...
Widywałam Ją coraz rzadziej, aż w końcu zniknęła, rozpłynęła się we mgle codzienności. Supermama triumfowała – bo teraz sprawowała nade mną władzę absolutną. Mniej więcej do pierwszych urodzin synka. W końcu przyszło opamiętanie. Zaczęłam chorować, stres zabijał powoli moją odporność. Musiałam poluzować zbyt ciasny krawat uszyty z obowiązków, które z upodobaniem ładowałam sobie na głowę.
Wreszcie zrozumiałam: od dawna nie byłam supermamą, bo zmęczona mama nie może być super. Nie byłam nawet kobietą, tylko robotem do zadań specjalnych. Nie umiałam pogodzić dwóch ról... Uratowała mnie rodzina, której pomoc do tej pory odrzucałam (supermamie przecież nie wypada prosić kogokolwiek o wsparcie). Nagle zaczęłam mieć czas dla siebie, dla męża – a dla dziecka zdecydowanie więcej cierpliwości. Przeprosiłam się nawet z superkobietą. Wybaczyła i znów nam dobrze razem.Ale egzamin z przedmiotu „supermama to także superkobieta” popisowo... oblałam!
(Czytelniczka Czasdzieci.pl - Anna Książek)
| KOMENTARZE: |
Na majówkę nawet w zimie!
Ferie w mieście
Pięć lat i wolontariat
Symfonia na fasolę, małe stopy i didgeridoo
Dzień Dobry, Świnko!
Pierwsze dni z noworodkiem, czyli jak nie zwariować po powrocie ze szpitala
Czas na nocnik!
Sylwester na sportowo
Urządzamy rodzinne bale w karnawale
Zima zła! - krótki przewodnik dla niepoprawnych pedagogicznie
Święta bez komputera i TV?
Magiczny czas
W poszukiwaniu magii i sensu świąt...
Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
Na dworze u króla
Zima lubi dzieci najbardziej na świecie
Nasze świąteczne dekorowanie
Kiedy piszę ten tekst, sypie śnieg...
Blisko, coraz bliżej...
Zimowe zabawy



















