Strefa rodzica » Okiem rodzica » Na trudne przedszkolaka początki, sposobów kilka!
Rodzice recenzują (18) | |
Rodzice relacjonują (36) | Rodzice piszą (128) |
powiększNa trudne przedszkolaka początki, sposobów kilka!
Dzień pierwszy
Kubuś jako 4-latek idzie po raz pierwszy do przedszkola. Wcześniej oczywiście opowiadamy o tym, czytamy bajeczki na temat przedszkola. Nastawiony jest pozytywnie. Maszeruje dzielnie z uśmiechem na twarzy.
Dzień drugi
Już nie jest tak optymistycznie. Po przebudzeniu Kuba od razu mówi, ze nie chce iść do przedszkola. Ubieramy się ( niestety to ja ubieram) i wychodzimy, a raczej wyciągam Kubę z domu.
W przedszkolu płacz, mnie gorąco Kubie pewnie jeszcze bardziej, a tu trzeba się spieszyć do pracy i wydaje się, że wszyscy na nas patrzą. Pożegnanie, buziak i przekazanie dziecka w ręce pani, która musi go ze mnie zdejmować i trzymać na siłę. Wiem, że muszę wyjść i absolutnie nie próbować podglądać, co będzie dalej ( chociaż bardzo chcę ) żeby przypadkiem Kubuś mnie nie zobaczył, bo byłaby to dla niego informacja , że w każdej chwili mogę zajrzeć, więc warto czekać przy drzwiach, nawet cały dzień.
Wychodzę z przyśpieszonym biciem serca, sama buczę w drodze do pracy. Odbiorę go dziś wcześniej.
I tak przez kilka dni a wkoło wszystkie dzieci takie radosne. O super, dzisiaj Antoś też beczy ( wiem, że to okrutne , ale jakoś mi raźniej). Pani twierdzi, że po moim wyjściu Kubuś się uspokaja, co też działa na mnie pocieszająco.
Coś z tym jednak trzeba zrobić!
Minął tydzień a sytuacja się nie zmienia. W drodze do przedszkola cały czas słyszę, że Kubuś NIE CHCE IŚĆ DO PRZEDSZKOLA.
Pytamy zatem dlaczego? Jednak w przypadku Kuby na niewiele się to zdaje, gdyż wciąż odpowiada tylko, że nie wie.
Wobec tego podsuwamy propozycje : może jakieś dziecko Tobie dokucza, może martwisz się, że mama po Ciebie nie przyjdzie , może się czegoś wstydzisz…?
Wreszcie posunęliśmy się krok do przodu, gdyż Kubuś stwierdził, że po prostu bardzo tęskni za nami – czyli dokonał w tym momencie bardzo ważnej rzeczy, mianowicie oswoił lęk poprzez wypowiedzenie go. Trzeba czasem coś nazwać, żeby przestać się tego bać.
Wpadłam też na pomysł, żeby wobec swoich obaw zabrał ze sobą „ kawałek domu”, czegoś bliskiego. Narysowaliśmy zatem mamę i tatę na małej karteczce, którą Kubuś nosił od tej pory w kieszonce swojego fartuszka. Pokusiłam się jeszcze o lekkie spryskanie karteczki moim perfumom.
I nagle jakby czary mary, chętniej zaczął chodzić do przedszkola, oczywiście nie pałał super radością, ale nie było już większych problemów. Natomiast kiedy ma chwile wahania przed wejściem na salę( nie mając żadnego innego pomysłu spiesząc się do pracy) wyjmuję z torby niewidzialną odwagę i pakuję mu ją do kieszonki. Wtedy głęboki oddech i wejście na salę przebiega gładko.
Kamień z serca!
Agnieszka - mama Kubusia
| KOMENTARZE: |
Na majówkę nawet w zimie!
Ferie w mieście
Pięć lat i wolontariat
Symfonia na fasolę, małe stopy i didgeridoo
Dzień Dobry, Świnko!
Pierwsze dni z noworodkiem, czyli jak nie zwariować po powrocie ze szpitala
Czas na nocnik!
Sylwester na sportowo
Urządzamy rodzinne bale w karnawale
Zima zła! - krótki przewodnik dla niepoprawnych pedagogicznie
Święta bez komputera i TV?
Magiczny czas
W poszukiwaniu magii i sensu świąt...
Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
Na dworze u króla
Zima lubi dzieci najbardziej na świecie
Nasze świąteczne dekorowanie
Kiedy piszę ten tekst, sypie śnieg...
Blisko, coraz bliżej...
Zimowe zabawy



















