CzasDzieci.pl - portal informacyjno rozrywkowy

Książki dla dzieci » Projekt: Matka

Projekt: Matka

Projekt: Matka

Ocena: 1.0/5 od 1 os.
tagi: dla rodziców  mama 

Opowieść o metamorfozie z kobiety w matkę. I z matki w kobietę.

Najpierw strategiczne inwestycje: studia, staże, kursy. Praca. Ślub. Kredyt. Kalkulacje, analizy. Kolejne, coraz bardziej ambitne projekty. A projekt „dziecko”? Nie teraz, może później, nie w tym kwartale. I tak bez kwalifikacji? „Święty Mikołaju, daj mi na próbę trzylatkę. Od osiemnastej do dwudziestej, w dni robocze. Przymierzę się”. Aż któregoś dnia budzisz się i masz dzieci, dom, pracę. Za krótką dobę. Tylko dwie ręce. Tylko jedną głowę. I coraz mniej siebie.

Książka Małgorzaty Łukowiak nie jest zapisem wyidealizowanego macierzyństwa, ale i nie martyrologii pieluchowo-smoczkowo-słoiczkowej. To reportaż o (r)ewolucji od bezdzietności do wielodzietności, rejestracja stanów ducha i ciała kobiety, z której wykluwa się matka. Ze wzrostem liczby dzieci rośnie nie tylko zmęczenie narratorki, ale i jej samoświadomość; zmienia się postrzeganie świata.

Niestereotypowa i bardzo prawdziwa opowieść wielomatki o macierzyństwie i ocalaniu siebie każdego dnia.
Książka dla mężczyzn i dla kobiet. Dla singli i matek.

Dla tych, które Nigdy Nie Mogą Odpuścić, Matek Mnie Nikt Nie Zastąpi, Matek Zaraz Oszaleję, Matek Po Co Mi To Było, Matek Dziergaczek Rzeczywistości, Matek Polek i zbuntowanych Superbohaterek Dnia Codziennego.
Dla wszystkich.

KUP TERAZ

Recenzje książki (Projekt: Matka)

Recenzja rodzica
Zaintrygował mnie styl

Kilka lat temu wyszłam – myślami i czynem – gdzieś w okolice pragnień ziszczenia Projektu "Matka". Niby z lękiem, wahaniem, niepewnością… ale już nie wróciłam. Zatrzasnęłam ostatnie drzwi. Bezpowrotnie. Wsiąkłam na amen.
Z tym większą satysfakcją sięgnęłam po książkę Projekt Matka: Niepowieść Małgorzaty Łukowiak. Z ciekawością czy dowiem się czegoś nowego, czego jeszcze nie wiem, nie doświadczyłam, nie odczułam na własnych sutkach, brzuchu, ramionach, w sercu i umyśle. I okazuje się, że owszem. Choć nas, matki, łączy tak wiele, to ciągle zaskakuje mnie mnogość odcieni, blasków i cieni tworu zwanego macierzyństwem.
Nieomal natychmiast poczułam tę solidarność jajników, dobrze mi znany osobliwy smak luteiny i deskę nadziei pod postacią Clostilbegytu. Przedmacierzyńską niechęć do różowych bobo i nierozpływanie się na widok wózków – i dzisiejsze ogromne zdumienie i niedowierzanie, że kiedyś tam, w zamierzchłej chyba przeszłości (bo wspomnienia jakieś mgliste i zakurzone) istniał stan "przedmacierzyński". Dziwne. Musiałam tkwić w ogromnej pustce. Teraz to jam matka pełną gębą. I pustą też. I półgębkiem.
Wiele mnie jednak różni od Autorki. Nie przeszkadza mi to jednak w utożsamianiu się z tym, co napisała, w spijaniu tego łapczywie ze stron.
Zaintrygował mnie styl, dawno nie wsiąkłam tak mocno w żadną lekturę. Wspaniały język (aż robi się żal, że "ja tak nigdy nie będę potrafiła"). Zupełnie nie wiem dlaczego, ale skojarzyło mi się z Barbarą Rosiek (może dlatego, że w młodzieńczych latach niezwykle mnie pasjonowało to JAK pisze – i teraz odczułam podobną fascynację?) – choć tematyka zgoła odmienna. Poczułam też klimaty bliskie Manueli Gretkowskiej, ale jakby w nieco "ugrzecznionej formie" – a może to jeno moja nadinterpretacja?
Bądź co bądź – bardzo raduje mnie fakt, że zdobyłam się na tę odrobinę egoizmu i egocentryzmu i – niczym sroka - wykradałam z rodzinnego gniazda kilka bezcennych godzin tylko dla siebie (i książki). Prawdziwa błyskotka.
Dawno już nie zapuszczałam się w taką siną dal, dryfując samotnie głębiej w morze. Póki co zadowalam się ciągle przybrzeżnymi nurtami literatury dziecięcej: poezja, fantastyka, klasyka, encyklopedie. Piękny to był stan, tego mi trzeba było. Dziękuję Ci, Autorko!

Recenzja rodzica
Szczęśliwa matka - szczęśliwe dziecko

Moje pierwsze spojrzenie i książka mi się spodobała. Może ten modnie brzmiący tytuł mnie przyciągnął, może okładka z ekskluzywnym wózkiem w starym stylu dla dziecka, a może dlatego, że sama jestem podwójną mamą. Poczytać o innej matce, która zmaga się z podobnymi rozterkami, radościami, lękami, frustracjami to musi się dać przeczytać. Takie myśli pojawiły się w mojej głowie.
A potem już analiza określenia – co to jest projekt? Często odnosi się to do prac, jakie wykonujemy zawodowo bądź do zadań, które były narzucane na studiach. Coś, co musimy zainicjować, zaplanować, zrealizować i ocenić. Autorka w książce zabrała się za opisanie swojego macierzyńskiego projektu. Rzeczywiście w jej słowach to projekt, pierw pomysł, później zaplanowanie powiększenia rodziny i oczekiwania na realizację. Zapis jej emocji jest swego rodzaju oceną jej macierzyństwa. A jakie ono jest, trzeba koniecznie przeczytać książkę w całości.
Kobietom, które myślą, że zajście w ciążę kiedy "już się chce" zawsze się udaje, w tej książce przeczytają, że się nie udaje. Na ten cud trzeba postarać się dłużej. Być cierpliwym i przygotowanym na niespodzianki. Małgorzata Łukowiak, zaczynając od urodzenia Nowego Człowieka, poprzez Ernę, a następnie Silnego doświadcza prawdziwego macierzyństwa. Prawdziwego to dla mnie nie tylko słodkiego, spokojnego, szczęśliwego czasu częściej okupionego nieprzespanymi nocami, wysysającego do ostatniej kropli sił (i mleka) z naszego organizmu. Łukowiak identyfikuje się ze wszystkimi matkami, żądając nadania społecznej wartości temu, co robimy w domu, czego nie widać.
W książce przeczytamy o próbach pogodzenia pracy zawodowej z życiem rodzinnym tak, aby czerpać pełnymi garściami każdą chwilę, aby czuć satysfakcję na wszystkich płaszczyznach, nie zatracając siebie. Czy to jest możliwe, czy autorce się to udaje? Czy nowoczesnej kobiecie, pracującej wielomatce w Polsce może się udać. Ja sobie zadaję to pytanie i szukam w swoim życiu odpowiedzi.
Książka ma niezliczoną ilość krótkich rozdziałów. Autorka dużą jej część poświęciła opisom "około ciążowym". Mnie najbardziej podoba się forma listów pisanych do przyjaciółki Judyty. W tych listach pojawiają się ważne pytania, które każda kobieta sobie zadaje.
Po lekturze tego tytułu podpiszę się pod zdaniem JAK SZCZĘŚLIWA MATKA, TO SZCZĘŚLIWE DZIECKO i tego w swoim macierzyństwie będę się trzymać. Gorąco polecam nie tylko matkom, nie tylko kobietom – wszystkim.

Recenzja rodzica
O tym "pomiędzy"

Nigdy nie musiałam specjalnie definiować siebie, manifestować tego jaka jestem. I nagle stałam się matką. Weszłam do klanu i konieczne było wejście do jakiegoś obozu: Matek Idealnych, Matek Eko, Matek Wyrodnych. Jednak do żadnego z nich nie pasowałam, ponieważ ani specjalnie idealna nie jestem, maksymalnie wyrodna też nie, z Eko różnie bywa. Myślałam, że jestem normalna i do tego mam dziecko, no i męża też… Czułam się zagubiona, wyrzucona poza nawias społeczności jakoś tam określających się matek. Wśród jednych wszystko było różowe i słodkie, inne macierzyństwo traktowały jako nieustanną przygodę, dla kolejnych była to religia, dla jeszcze innych właśnie projekt.
W głowie miałam mętlik. Gdzie w takim razie jest ta normalność? W stuprocentowym poświęceniu dziecku, w znoszeniu ze stoickim spokojem kolejnego ryku, bo to ubranie uwiera? A może normalność to życie jak kiedyś… powrót do pracy, do ludzi, do rozmów o czymś innym niż ząbkowanie? I przez ten etap też musiałam przejść, podejmując decyzję o pozostaniu w domu i pracy zdalnej. Przechodziłam przez to samo, co każda matka, ale z wielkim odczuciem, że matki kłamią, nie mówią prawdy o swoich uczuciach, przyjmują jeden front i bronią go jak Westerplatte. Te, które zostały w domu, nagle uwielbiały wyłącznie w nim siedzieć. Te, które spędzały czas w pracy, z pogardą patrzyły na te siedzące w domu. Nie było żadnego "pomiędzy".  Nie było odcieni szarości w macierzyństwie. Nie mogło być zachwytu przeplatanego z rozpaczą, niechęcią. Ekstazy przemieszanej z nienawiścią.
I nagle zaczęły pojawiać się książki, w moim odczuciu, prawdziwe. Właśnie o tym "pomiędzy". O tym, co czułam przez cały czas macierzyństwa tego początkowego i tego, co czuję nadal, chociaż moim dzieciom daleko już do różowych niemowlaków.
Teraz przeczytałam Projekt: Matka. Dowcipną książkę, prawdziwą, nie bez ironii opisującą cały proces stawania się matką. I choć bliższy jest mi bardziej emocjonalny sposób pisania Joanny Woźniczko-Czeczot w Macierzyństwie non-fiction niż wycyzelowany, kombinowany, choć niezwykle sprawny, język Łukowiak, to książkę pochłonęłam w jeden dzień. Tak, to był cudowny dzień, kiedy byłam chora i w końcu po 6 latach miałam czas pochorować tak naprawdę, pod kocem i z książką. Niech żyją instytucje: szkoły i przedszkola!
Nie wiem, czy jest to książka dla wszystkich. Pewnie nawet macierzyństwo nie jest tu wyznacznikiem. Nie dla każdej matki będzie to lektura, w którą wsiąknie. Nie każdy ojciec pewnie zrozumie opisaną tutaj gamę uczuć. Singielka? Może powinna przeczytać. Matka, która nie zastanawia się nad istotą bytu a nad tym, co ma jutro do garnka włożyć, raczej też się nie zachwyci. O co oczywiście nie można autorki winić. Wszak nie pisała biblii dla matek i ojców. Zapisała po prostu swoje odczucia, opisała swój świat i swoją wielką zmianę.

I opisała tę zmianę wprost, nazywając rzeczy po imieniu, przyznała się do swoich słabości, nie tłumacząc ich niczym, nie waląc się w piersi ze skruszenia. Po prostu je nazwała, bo one są w każdej z nas. I w tej "złej" matce, spełniającej się zawodowo, i w tej "złej" matce, piastunce domowego ogniska. Bo w Polsce bardzo ciężko być dobrą matką. I trochę nie dziwię się, że tak długo czekałyśmy, by nazwać pewne rzeczy i o nich mówić. O tym nieustannym staniu w rozkroku nad dzieckiem, domem, mężem, własnym "ja". O tej rodzicielskiej ekwilibrystyce, którą na każdy sposób uprawia każda rodzina. Niezależnie od dochodów, liczby dzieci i wybranej filozofii wychowywania.

To również książka o egoizmie. A to słowo w kontekście macierzyństwa nie pojawiało się przez wieki. Z pojawianiem się dziecka znikała kobieta, a pojawiała się matka i tak miało być. Dobrze, że zaczynamy krzyczeć, że to nieprawda i każda na swój sposób powinna próbować ocalić siebie. I może dzięki takim tekstom powoli przestaniemy sobie i światu tłumaczyć się ze swojego sposobu przeżywania macierzyństwa, tłumaczyć, jak mi ciężko albo za wszelką cenę udowadniać, że nad wszystkim panuję. Że mamy dzieci, kochamy je i możemy iść z nimi przez życie jako matki, tak jak chcemy. Po swojemu!



Lubisz CzasDzieci.pl?
KOMENTARZE:

Napisz komentarz, pomóż innym, opiniuj treści
Treść:
Maksimum 1500 znaków.
Imię:
Kod z obrazka:

Książki dla dzieci

Recenzje książek

Kreowanie własnej rzeczywistości... jest proste!
Recenzja rodzica (Beata Dziąbek)

Kreowanie własnej rzeczywistości... jest proste!

Książka: Tworzenie i obróbka filmów dla dzieci
Pociągi pod specjalną obserwacją
Recenzja rodzica

Pociągi pod specjalną obserwacją

Książka: Opowiem ci, mamo, co robią pociągi
Udany debiut
Recenzja rodzica

Udany debiut

Książka: Central Park. Kraina Koe
Dobrze widzi się tylko sercem, bo Kraina Koe jest niewidoczna dla oczu
Recenzja rodzica

Dobrze widzi się tylko sercem, bo Kraina Koe jest niewidoczna dla oczu

Książka: Central Park. Kraina Koe
Gorąco polecam!
Recenzja rodzica (Beata Dziąbek)

Gorąco polecam!

Książka: Zdumiewające Przyjaźnie
więcej recenzji

Książki nagrodzone

Czarne jeziora

Czarne jeziora

Nagroda DOBRE STRONY
Nagroda DOBRE STRONY »
Nominacja
Rok przyznania: 2017
Klasy społeczne istnieją

Klasy społeczne istnieją

Nagroda DOBRE STRONY
Nagroda DOBRE STRONY »
Nagroda w kategorii książki dla dzieci
Rok przyznania: 2017
Oto jest dyktatura

Oto jest dyktatura

Nagroda DOBRE STRONY
Nagroda DOBRE STRONY »
Nagroda w kategorii książki dla dzieci
Rok przyznania: 2017
Koniec świata nr 13

Koniec świata nr 13

Nagroda im. Kornela Makuszyńskiego
Nagroda im. Kornela Makuszyńskiego »
Nominacja
Rok przyznania: 2017
Teatr niewidzialnych dzieci

Teatr niewidzialnych dzieci

Nagroda im. Kornela Makuszyńskiego
Nagroda im. Kornela Makuszyńskiego »
Nominacja
Rok przyznania: 2017
więcej nagrodzonych książek
Prezenty1 Robico1 Dolce Gusto1 Niezapominajka1 Gry Nasza Księgarnia1 Kapitan Nauka1 Boże Narodzenie1 Domowa Akademia1 Doktor Misia1
Ranking

Książ z duchami, których nie trzeba się bać :)

Książ z duchami, których nie trzeba się bać :)Czyli co warto czytać dla przyjemności.
  • Niedokończony eliksir nieśmiertelności
    1.
  • Willa Trzech Łotrów
    2.
  • Czarownica piętro niżej
    3.
  • Elf i dom strachów
    4.
  • Duch z butelki
    5.
cały ranking »inne rankingi »

Sonda – Czas Dzieci

Jaki jest wiek Twojego Dziecka?
Twój głos pomoże nam lepiej wyprofilować nasze informacje.
do 3 latek
od 3 do 7 lat
od 7 do 10 lat
od 10 do 14 lat
powyżej 14 lat


Kraków | Warszawa | Wrocław | Śląsk | Łódź | Poznań | Lublin | Trójmiasto | Bydgoszcz | Rzeszów | Szczecin

© Copyright by Czas Dzieci - Portal informacyjno-rozrywkowy 2006-2017