Książki dla dzieci » O kurze, która opuściła podwórze
O kurze, która opuściła podwórzeWydawnictwo: Wydawnictwo Kwiaty Orientu Zobacz gdzie kupić Wiek dziecka: od 5 do 9 lat |
„Żyjąc marzeniami można wypięknieć, nabrać majestatu i wspaniałości”
Książka O kurze, która opuściła podwórze to opowieść o kurze, która realizuje swoje wielkie pragnienie.
Ipsak - bohaterka książki - kura mieszkająca w kurniku, której zadaniem było znoszenie podbieranych codziennie jaj, chce choć raz wysiedzieć jajo i zobaczyć narodziny pisklęcia. Wyglądając na zewnątrz z klatki umieszczonej w kurniku, marzy o tym, by żyć jak kura mieszkająca z kogutem na podwórzu i jak ona wychowywać tam pisklęta. Ale spełnienie tego marzenia nie jest możliwe.
Pewnego dnia mocno osłabiona Ipsak zostaje wyrzucona z kurnika, jako bezużyteczna nienioska i wywieziona do dołu na martwe kury. Udaje się jej wydostać z wykopu i dzięki pomocy kaczora – samotnika należącego do gatunku kaczek krzyżówek - umknąć przed polującą na nią łasicą. Powraca na podwórze, jednak tylko po to, żeby je znowu za chwilę opuścić. Podwórzowa rodzina nie chce mieć z nią nic wspólnego.
Żyjąc na polu, Ipsak musi głodować, cierpieć samotność i wytrzymywać odrzucenie ze strony innych oraz ryzykować życie w obliczu zagrożenia łasicy. Wysiaduje nienależące do niej, kacze jajo, i wychowuje kacze pisklę, które dorasta i opuszcza ją, odlatując ze stadem dzikich kaczek. Ostatecznie, stara, wychudzona, pozbawiona piór Ipsak zostaje złapana i zjedzona przez śledzącą ją od bardzo dawna łasicę.
Tuż przed śmiercią Ipsak mówi: „Miałam jedno pragnienie. Wysiedzieć jajo i zobaczyć narodziny pisklęcia! Spełniło się. Żyłam intensywnie, ale bardzo szczęśliwie. To dzięki marzeniu dożyłam dzisiaj”.
O kurze, która opuściła podwórze nie jest po prostu historią ekscentrycznej kury wychowującej kacze pisklę. To książka pełna miłości i nadziei; opowieść o wolności i marzeniach, stawiająca pytania o to, kim jesteśmy, jaki jest cel naszego życia, wypełniona refleksjami. W książce mamy trzy rodzaje kur. Kury w kurniku, kury na podwórzu i Ipsak. Na świecie jest wiele stylów życia. Książka rodzi w czytelniku przemyślenia: Jak żyję? Jak chciałbym żyć? Jakie mam pragnienia? Czy mogę je spełniać? Czytelnik zaczyna myśleć o człowieku, co żyje jak kura w kurniku, o człowieku, co żyje jak kura na podwórzu, o człowieku, co żyje jak Ipsak…
![]() | ![]() | ![]() |
Recenzje książki (O kurze, która opuściła podwórze)
Barwna opowieść o przyjaźni
Na początku książki poznajemy kurę o imieniu Ipsak, która siedzi w drucianej klatce i z tęsknotą spogląda na podwórko. Ipsak jest kurą nioską i od roku mieszka na farmie w klatce, z której nigdy nie wyszła. Właśnie zniosła jajko, jednak jest ono małe i nie ma mocnej skorupki. Ipsak marzyła o tym, żeby wysiedzieć jajo i zobaczyć narodziny pisklęcia. Jednak gospodyni zabierała każde jajko, które kura zniosła. Ipsak z każdym dniem traciła apetyt i dlatego nie mogła już znosić dużych jajek. Gospodarze uznali, że kura jest ciężko chora i musi opuścić kurnik. Ipsak myślała, że trafi na podwórze, gdzie inne kury i kaczki cały dzień chodzą na wolności. Jakże się myliła… Trafiła do dużego dołu, w którym leżał stos martwych ptaków. Nie wiedziała, co się dzieje. Była osłabiona i cała mokra od padającego deszczu. Z oddali słyszała głos, który kazał jej natychmiast uciekać z dołu, gdyż czai się na nią łasica. Tajemniczy głos, który uratował Ipsak życie, należał do kaczora z zielono-brązowym kuprem. Zaliczał się on do grupy zwierząt zamieszkujących podwórze, jednak ponieważ był inny od reszty kaczek, trzymał się zawsze na uboczu. Kura poprosiła kaczora, aby zabrał ją do szopy, gdzie nocowali mieszkańcy podwórza. Po długich namowach kaczor Włóczęga zabrał Ipsak ze sobą.
Dlaczego podwórzowa brać nie przyjęła kury do swojego grona? Jak Ipsak poradzi sobie po opuszczeniu podwórza? Jak skończyło się kolejne spotkanie z łasicą? Do kogo należy znalezione przez kurę jajko i czy uda jej się spełnić swoje marzenie i zobaczy narodziny pisklęcia? O tym możecie przeczytać w książce pt. O kurze, która opuściła podwórze.
Pozycja ta to nie tylko historia Ipsak. To przede wszystkim barwna opowieść o przyjaźni, bezinteresownej miłości, odwadze w walce z przeciwnościami oraz o spełnianiu marzeń. Zawarta w książce historia uczy nas, że nie wolno się poddawać, bo siła, która w nas jest, pomoże nam osiągnąć wszystko to, o czym marzymy.
Przeżyjcie to, co my...
Wydawałoby się, że wolność, szczęście, realizacja planów i marzeń są wartościami samymi w sobie. Niektóre z nich są większości z nas dane, np. wolność, i nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak wyglądałoby życie w niewoli, zamknięciu, odosobnieniu. Niektóre zaś zależą od nas: wystarczy tylko nieco pracy, chęci i możemy dokonać cudów, bo są w zasięgu ręki. Żyjemy, czujemy, realizujemy swoje potrzeby. Lecz w tym pędzie dzisiejszych czasów, czy zastanawiamy się, jak żyjemy? Co naprawdę chcemy w tym życiu osiągnąć, co jest dla nas ważne, kto jest dla nas ważny? Przedkładamy nieraz wartości materialne nad to, co i kto powinno mieć największe znaczenie - my, nasi bliscy i nasze życie. Do przemyśleń tego rodzaju na pewno skłoni nas lektura książki O kurze, która opuściła podwórze.
Już sam tytuł zastanawia - o kurze? Która w dodatku opuściła podwórze? Jednak w tej kurze każdy odnajdzie cząstkę siebie, ba - nawet więcej, bowiem Ipsak (sama nadała sobie to imię i to nie bez racji) jest taka ludzka. W tej kurze odnajdujemy całe człowieczeństwo z jego blaskami i cieniami, marzeniami i pragnieniami. Kura, która marzy o wolności, czy to nie jest nam bliskie? Najpierw jest to ta wolność najbliższa, bo inna jest jeszcze nieznana - zatem z klatki na podwórze. Potem coraz dalej - na trzcinowisko, wreszcie do nieba. To bardzo ważny aspekt, bowiem zmiana miejsca czyni Ipsak coraz bardziej niezależną i silniejszą. Dzięki temu kura realizuje również swoje najważniejsze marzenie i potrzebę - macierzyństwo.
Wysiedzenie jaja jest dla niej celem samym w sobie, a narodziny okazują się cudem. I cóż z tego, że jajo nie było jej? Więź, jaką potrafiła wytworzyć ze swoim dzieckiem - tak! właśnie dzieckiem - jest godna podziwu, ale też jest dla nas naturalna. Tak jak oczywiste jest zrozumienie i poświęcenie Ipsak dla odwiecznego wroga - łasicy, gdy ta została matką. Piękna historia, zarówno dla dzieci i dorosłych. Właściwie to ta recenzja jest niepotrzebna, od razu przeczytajcie książkę! Przeżyjcie to, co my...
Marzenia się spełniają
Książka koreańskiej pisarki Hwang Sun-mi O kurze, która opuściła podwórze wzruszyła moje dzieci, a mnie najpierw wprowadziła w stan głębokiej refleksji, potem smutku, aż wreszcie osiągnęłam stan harmonii. Co takiego niezwykłego kryje się w opowieści o ptaku, który nie godzi się na swe dotychczasowe życie, obmyśla cel w życiu, dąży do niego, realizuje swe marzenia, nie zważa na komentarze otoczenia… Według mnie ta historia uczy dzieci, że warto być innym, mieć odmienne zdanie, że dobrze jest marzyć i spełniać swe pragnienia, nawet gdy nie pokrywają się z tym, co modne i powszechne. Ale to, co wstrząsające i ukryte między wersami i na wymownym ilustracjach, to przekaz dla dorosłych, by nie usidlali swych dzieci, nie wtłaczali je w schematy, nie obcinali skrzydeł, gdy ich pociechy fruwają z głową pełną ciekawości świata i chęci jego doświadczania wszystkimi zmysłami. To piękna opowieść o wolności, jaką każdy rodzic powinien otaczać swe dziecko, pozwalając, na ile to możliwe, na samodzielność i niezależność i, na ile to konieczne, ingerując w życie małego człowieka.
Kurzy upór w spełnianiu marzeń
Książkę O kurze, która opuściła podwórze przeczytałam z zapartym tchem. Wiem, że jest to teoretycznie lektura dla starszych dzieci (rzec by można nawet, że dla młodszej młodzieży). Po szybkim dotarciu do końca mogę jednak zapewnić, że nie tylko dla nich. Mnie – dorosłą już osobę – wciągnęła i zafascynowała. Powiem więcej: odnalazłam w niej kawałek siebie!
Przeciętność, może nawet nijakość. Wyobcowanie, ba! – odrzucenie. Siła marzeń, nawet tych – wydawać by się mogło – nierealnych, a do tego – wytrwałość w dążeniu do celu. Wszystko to, a nawet więcej, znajdziemy w tej książce. Książce, która choć opowiada o zwierzętach, to jest piękną alegorią życia ludzkiego, bo czy większość z nas nie żyje w podobny do siebie sposób? Jednak każdy z nas ma swoje marzenia i tylko od nas zależy, czy uda nam się je spełnić. Pozycja to z jednej strony smutna, z drugiej – napełniająca nadzieją, bo nawet napotykając po drodze wiele trudności życiowych, możemy dotrzeć tam, gdzie chcemy!
W swej recenzji mogłabym napisać jeszcze wiele. Może nawet drugą taką książkę. Boję się jednak, że nawet nieskończona ilość słów nie odda wrażeń po lekturze w pełni. To po prostu książka z gatunku tych, które warto – nie, nie warto, lecz TRZEBA – przeczytać!
| KOMENTARZE: |






























