Strefa rodzica » Okiem rodzica » Wpływ rodzeństwa - pomoc przy poskramianiu niejadka...
Rodzice recenzują (18) | |
Rodzice relacjonują (36) | Rodzice piszą (128) |
powiększWpływ rodzeństwa - pomoc przy poskramianiu niejadka...
Jestem mamą 1,5 rocznego Pawełka i 7 letniej Magdy. Być może moje rady nie posłużą każdej mamie, ponieważ mój plan żywieniowy dzieci angażuje do tego podniosłego wydarzenia jakim jest zjedzenie posiłku i Magdę i Pawełka. Różnica wieku między moimi pociechami to 6 lat. Z jednej strony to sporo ale jeśli chodzi o jedzenie akurat wspaniale to wykorzystałam. A mianowicie posiłki dzieci jedzą wspólnie.
Pawełek, mimo że jest jeszcze malutki ma swój talerz i sztućce (oczywiście, kolorowe i plastikowe). Starsza siostra Magda jest dla niego niekwestionowanym autorytetem. Paweł patrzy na siostrę i "papuguje" po niej wszystko. Obserwując to zjawisko, postanowiłam to wykorzystać w jedzeniu - sprawdziło się. Pawełek świetnie naśladuje Magdę i wcina tak jak ona. Ja tylko nadzoruję bezpieczeństwo posiłków a poza tym mają wolną rękę. Magda natomiast czuje się ważna i odpowiedzialna za brata. Zachęca go swoimi sposobami ( dzieci mają swój język porozumiewania). Podczas posiłku w tle słychać ich ulubione przeboje dla dzieci. Nic ich nie rozprasza. Pięknie sobie radzą. Talerze mają jednakowe i na talerzach to samo. Żeby Paweł nie domagał się tego co u Madzi na talerzu. To sprawia, że skupiają się na swoich posiłkach. Pawełek próbuje sam jeść, ale nie protestuje gdy Madzia chce go podkarmiać. Ja oczywiście nie szczędzę pochwał typu jak pięknie dzieci jedzą, chwalę je często.Nie ukrywam, że Paweł się pobrudzi, część wyląduje na blacie stolika (siedzą przy wspólnym, małym stoliczku). Nie zwracam na to uwagi, nie mam im tego za złe - podstawowy cel jest spełniony - dzieci pięknie jedzą. Bez tupania nóżkami, bez grymasów i płaczu. Paweł nie chce zawieść swojej ukochanej siostry, chce jej dorównać, to naprawdę widać jak on ją naśladuje. Natomiast Magda jest dumna, że może pomóc mamie.
Obserwuję moje dzieciaki i serce rośnie z każdym zjedzonym kęsem. Moja sytuacja nie jest zapewne żadnym odkryciem. Chciałam jednak podzielić się swoimi sposobami, bo najważniejsze, że są skuteczne.
Lucyna Bogusz
| KOMENTARZE: |
Na majówkę nawet w zimie!
Ferie w mieście
Pięć lat i wolontariat
Symfonia na fasolę, małe stopy i didgeridoo
Dzień Dobry, Świnko!
Pierwsze dni z noworodkiem, czyli jak nie zwariować po powrocie ze szpitala
Czas na nocnik!
Sylwester na sportowo
Urządzamy rodzinne bale w karnawale
Zima zła! - krótki przewodnik dla niepoprawnych pedagogicznie
Święta bez komputera i TV?
Magiczny czas
W poszukiwaniu magii i sensu świąt...
Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
Na dworze u króla
Zima lubi dzieci najbardziej na świecie
Nasze świąteczne dekorowanie
Kiedy piszę ten tekst, sypie śnieg...
Blisko, coraz bliżej...
Zimowe zabawy



















