Trójmiasto

Kosmiczny Experyment w Noc Naukowców

Kosmiczny Experyment w Noc Naukowców

Wizyta w Experymencie zawsze jest udana. Poza ekspozycjami czasowymi, to stanowisk nie przybywa, ani nie ubywa. To taki constans, na którym zawsze można polegać.
Jestem tu z synem może dwa razy w roku, więc nie ma możliwości, aby wystawa nam się znudziła. Doszedłem do wniosku, że takie zwiedzanie jest dowodem na to, że nasze dzieci rosną i się rozwijają. Nagle stwierdzam, że syn potrafi samodzielnie zadziałać na jakimś stanowisku albo skupia się  na eksponacie, który jeszcze kilka miesięcy temu nie wzbudzał w nim żadnego zainteresowania.

Czas jest mniej łaskawy dla rodzica. Czasem trudno dotrzymać tempa temu małemu człowiekowi, który przeskakuje z eksponatu na eksponat.

Wreszcie udało mi się namówić syna do odkrycia atrakcji Nocy Naukowców i zdecydowaliśmy się na odwiedzenie mobilnego planetarium. Wyjście na ostatnią chwilę z domu, może wiązać się z małym nieprzygotowaniem. Tak też stało się teraz, kiedy to okazało się, że na seans obowiązywały wcześniejsze zapisy. Czarne iglo kusiło. Była to raczej moja decyzja, aby dostać się do jego wnętrza, ale...Wow! - udało nam się. Przelecieliśmy nad Układem Słonecznym. W ciemnym wnętrzu podziwialiśmy zakrzywiony obraz nieba i wysłuchaliśmy opowieści o planetach i Słońcu. Chętnie zobaczyłbym to jeszcze raz.


W związku z wyjątkowym wydarzeniem były dostępne obydwie sale z eksperymentami.

W pierwszej z nich syn zaczął nasłuchiwać opowieści o czarnych dziurach. Nie była to byle jaka historia, czuć było pasję i chęć podzielenia się posiadana wiedzą.
W drugiej sali odbywał się wykład o niebie w czasie rzeczywistym. Profesor przeprowadzał nas po sklepieniu niebieskim i opowiadał co konkretnie teraz dzieje się nad Gdynią.
Syn usiadł i słuchał. Od małego przygląda się ze mną gwiazdom i śledzi niebo na monitorze komputera.



Co chwilę słyszałem komunikaty o nadchodzących atrakcjach.  Niestety nie mogłem sprawdzić tego co się dzieje w sali kinowej, gdyż kontynuowaliśmy nasz wspólny bieg po wystawie.

 

Był nawet chodzik marsjański. Robot przywitał się z Kajetanem, oraz chwycił mój telefon.

Noc uważam za jak najbardziej udaną. Zawsze dobrze bawię się tu z synem i też zmieniam się w dziecko. Staram się jak mogę, chociaż wiem, że czasem za nim nie nadążam i raczej już nie zjadę na zjeżdżalni w strefie dla dzieci.

 

Tata Kajetana

 

Komentarze

Polecamy

Więcej z działu: Wiadomości lokalne

Warto zobaczyć