Warszawa

Jak poprawić koncentrację i uważność naszego dziecka?

Jak poprawić koncentrację i uważność naszego dziecka?

- Marta, a po co ludziom w zasadzie ta „uważność” (z ang.: mindfulness – przyp. red.)? - zapytałam któregoś wieczora.
- Żeby żyć tu i teraz, nie przeżywać ciągle przeszłości i nie planować przyszłości.
- No ale po co?
- Jak to? - oburzyła się - Bo jak masz ciągle jedną nogę z przodu, a drugą z tyłu, to omija cię to, co się wokół ciebie dzieje. Ucieka ci życie.

 

Czym jest ta cała uważność?

 

Długo namawiałam Martę, żeby opowiedziała mi o uważności, bo zawsze twierdzi, że to jest coś, co się robi, a nie coś, o czym się mówi. Patrzyłam od lat, jak sama ją praktykuje, również z dziećmi, i własnymi, i tymi, które uczy. Zaczynałam z postawy sceptycznej, tak jak pewnie wielu z was, czytając tytuł tego artykułu. Czy to aby nie jakaś zwariowana moda? Dlaczego niby mielibyśmy poświęcać temu czas i uwagę? Postanowiłam się w końcu dowiedzieć, dlaczego to takie istotne.

 

- W praktykowaniu uważności chodzi o to, żeby świadomie skupić się na tym, co w danej chwili się z nami dzieje i dzięki temu nauczyć się robić przerwę między “czuję i doświadczam” a “reaguję” - wyjaśniała mi Marta cierpliwie. - Jesteśmy nieustannie bombardowani bodźcami i ważne jest, żeby nauczyć się podejmować działanie z pozycji dystansu. Żeby w ogóle zdążyć się zorientować, że czuję na przykład strach, który manifestuje się fizycznie jako ściśnięty żołądek. To z kolei umożliwia nam bardziej świadomą reakcję. Ile razy dziecko przychodzi ze szkoły i mówi, że test mu nie poszedł? Niby wszystko umiało, a tu bach, czerwona kurtyna przed oczami i jedna myśl w głowie: nic nie wiem, obleję, nie napiszę. Trzeba je nauczyć wygrywać z takim stanem umysłu.

 

 

Ale jak?

 

W naszym mózgu jest takie miejsce, które nazywa się ciałem migdałowatym. To ono rozżarza się, kiedy jesteśmy pod wpływem silnych emocji, np. stresu, i kompletnie blokuje działanie kory przedczołowej, która jest odpowiedzialna m. in. za pamięć roboczą mózgu, podejmowanie decyzji, planowanie.

 

- A jakby to ciało migdałowate dało się wyciąć? - rozmarzam się - Nikt by się już nie blokował w stresie.
- Hola hola, - śmieje się Marta - ono po coś jednak tam jest: to dzięki niemu nasi przodkowie wiedzieli, żeby uciekać, kiedy pojawiał się niedźwiedź, a ty hamujesz, jak ktoś nagle wyskoczy ci przed maskę. Ewolucja nic tu nie zmieniła, bo mózg musi nas bronić.

 

Czyli nie ma rady, trzeba z ciałem migdałowatym żyć. Ale warto też je kontrolować. Jeśli wie się, jak zastosować techniki uważności, wycisza się, a kora wraca do gry. Badania naukowe pokazują, że regularne i długofalowe ćwiczenie uważności zmienia fizyczną budowę mózgu: kora - jak biceps poddany działaniu hantli - powoli staje się grubsza.

 

Uważność u dzieci

 

Dzisiejsze dzieci, niestety od najmłodszych lat, są przebodźcowane. Tablet, telefon, krzykliwe kreskówki są ich codziennością. My dorośli coraz chętniej sięgamy po filozofię slow w jedzeniu, życiu, podróżach – pomóżmy zatem także dzieciom wprowadzić ją do ich życia! W szkole i w domu postawmy na głębokie przetwarzanie informacji, myślenie wizualne, oddech i autorefleksję. To przynosi efekty, bo to właśnie lubi nasz mózg. Ale małych ludzi ktoś musi tego nauczyć.

 

Zauważyliście, że dzieci mają ogromny kłopot z czekaniem? Z ciszą? Że jeśli nie pojawia się natychmiastowa gratyfikacja, to frustrują się i denerwują? Uważność potrafi to zmienić.

 

No dobrze, ale co to znaczy w praktyce? Od czego można zacząć?


Jak we wszystkim, najlepiej sprawdzi się metoda małych kroków. To, co można zrobić już dziś, to zaproponować dziecku prostą zabawę: usiądźmy, zamknijmy oczy i słuchajmy przez kilka minut, jakie otaczają nas dźwięki. Może chomik biega w kółku, pralka szumi w łazience, albo sąsiad rozbija mięso na kotlety? Może dosięgnie nas daleki warkot przejeżdżających obok domu samochodów, a może klikanie klawiatury, na której starsze rodzeństwo właśnie pisze wiadomość do swoich znajomych? Kto z nas usłyszy tych dźwięków więcej?


A może ze zjedzenia czekolady da się zrobić moment uważności? Zatrzymajcie się, żeby ją powąchać, usłyszeć, jaki wydaje dźwięk, gdy odłamujecie kosteczkę, jak rozpuszcza się, kiedy trzymacie ją w palcach. W końcu pora położyć kawałeczek na języku. Wdech przez usta i wydech nosem pomogą uwolnić nawet głębiej ukryte nuty smaku. Niech to będzie prawdziwa uczta dla wszystkich zmysłów, a przy okazji – dobra zabawa.


Można także poprosić dzieci, żeby powiedziały, jakie trzy miłe rzeczy przydarzyły im się tego dnia. Tu psychologia jest prosta: przywołując dobre wspomnienia, powodujemy poprawę ich samopoczucia, a jeśli lepiej się czują, lepiej będą funkcjonować. Nasz mózg niestety jest jak teflon na rzeczy dobre, a na złe - jak rzep. Uważność stara się to odwrócić.

 

 

Jak ćwiczyć uważność?

 

Trzeba pamiętać, że ćwiczenie uważności z dziećmi to musi być zawsze zabawa. Nie próbujmy sprzedać im głębokiej filozofii, starajmy się raczej pokazać im, jak cieszyć się życiem, jak smakować chwile, które przecież nigdy nie wrócą, jak nie dać się wciągnąć do szczurzego biegu w każdym aspekcie życia. Ale uwaga. Dzieci na odległość wyczuwają nieszczerość. Jeśli ty nie wierzysz, że dobrze jest zwolnić, jeśli sam nie spróbujesz wpuścić więcej powietrza do płuc i odpuścić sobie gonienia za jakimś kolejnym, pilnym celem – dziecko nie uwierzy, że dajesz mu coś cennego. To jest podróż, którą możecie odbyć tylko razem.


Dla nas dorosłych ćwiczenia na uważność są równie potrzebnym zdrowym nawykiem. Wystarczy chwila, idealnie by było, aby powtórzyła się kilka razy w ciągu dnia. Proste ćwiczenia oddechowe, chwilowe odcięcie się od zwykłej bieganiny - internet jest pełen prostych ćwiczeń pomagających stanąć mocno nogami tu i teraz, a w efekcie zredukować stres i poprawić swoje nastawienie do życia. Jedna z polskich fitnessowych guru podkreśla przy każdym niemal wywiadzie, że od lat planuje codziennie w kalendarzu “kwadrans samolotowy”, czyli 15 minut z wyłączonym telefonem. To taki czas, żeby usłyszeć siebie, odetchnąć głębiej niż zwykle. Bez tego nie ma szans nie pogubić się w otaczającym nas zewsząd chaosie. Jeśli nie znajdziemy czasu dla siebie, zacznie zjadać nas pośpiech i stres, a w końcu dopadnie wypalenie zawodowe.

 

- A gdyby ktoś się zainteresował tematem, i chciał coś więcej poczytać? - pytam Martę na koniec.
- Na polskim rynku polecam “Uważność i spokój żabki”, “Zabawa w uważność” i “10 minut uważności” - odpowiada.

 

Autorkami artykułu są:


Sonja Górniak - absolwentka Iberystyki na Uniwersytecie Warszawskim. Była kursantką na Uniwersytecie w Cambridge, tam też zdobyła dyplom Proficiency. Uczy od trzeciego roku życia, najpierw usadzane w rzędzie zabawki przed wyimaginowaną tablicą, a od 17 lat prawdziwych słuchaczy. Przez lata specjalizowała się w kursach in-company, a zupełnym przypadkiem kilka ładnych lat temu zaczęła uczyć dzieci, i okazało się, że pokochała to całym sercem. Obecnie jest metodykiem Edu Bears i od kilku lat szkoli, nadzoruje i inspiruje do praktykowania uważności lektorów uczących metodą Teddy Eddie.  Mapę szkół Teddy Eddie znajdziesz tutaj.

 

Marta Wojtkowska-Radzicka jest autorką Myślorysów, na co dzień zajmuje się sketchnotingiem, tworzeniem grafik i notatek wizualnych, oraz kursami mindfulness dla dzieci. Przez lata pracowała jako lektor języka angielskiego.

Komentarze

Więcej

Warto zobaczyć