Warszawa

Sposoby na nakłonienie dziecka do posłuszeństwa

Sposoby na nakłonienie dziecka do posłuszeństwa

Budzisz się rano, ze spokojem wstajesz i kierujesz swoje kroki do kuchni, by włączyć czajnik z kawą. Tam bez pośpiechu przygotowujesz śniadanie dla siebie  i całej rodziny, delektując się od czasu do czasu łykiem ciepłego, ożywiającego  napoju. Następnie ruszasz do sypialni swoich dzieci i łagodnym głosem informujesz, że pora już zebrać się z łóżek, a one podnoszą się posłusznie i zmierzają do łazienki, gdzie grzecznie myją zęby i twarz. Zaledwie kilka minut później wszyscy zasiadacie do stołu i w zrelaksowanej atmosferze cieszycie się czekającymi tam na  was pysznościami. Brzmi znajomo? Prawdopodobnie nie. Prawdopodobnie twoje poranki, tak jak poranki większości rodziców, upływają pod znakiem proszenia, przekonywania i wykłócania się z dziećmi o każdą najdrobniejszą rzecz. Prawdopodobnie tego pysznego śniadania najczęściej ledwo udaje ci się spróbować, ponieważ towarzyszące codziennym przygotowaniom do szkoły przepychanki zajmują tyle czasu, że zwykle wypadasz z domu w pośpiechu, złości i roztargnieniu. Prawdopodobnie taka sytuacja dotyczy nie tylko waszych porannych rytuałów, ale powtarza się również, kiedy próbujesz nakłonić pociechy do odrabiania zajęć, posprzątania pokoju czy wcześniejszego położenia się do łóżka.

 

 

Codzienność rodziców wypełniona jest takimi właśnie małymi bitwami z dziećmi, które czasami wygrywamy my, a kiedy indziej one, i choć nie da się ich całkowicie wyeliminować, a czasem nawet – co mimo wszystko musimy przyznać – mają one swój urok i wspominamy o nich później ze łzami rozbawienia w oczach, to istnieją jednak sposoby na to, by uczynić negocjacje z naszymi podopiecznymi o wiele łatwiejszymi. Co więcej, często najskuteczniejszymi z nich są te zawierające element gry, kreatywności, a nawet podstępu, których stosowanie nigdy nie przyszłoby nam do głowy!

 

 

  • Udawanie

 

Choć wszyscy chcielibyśmy być  w stosunku do naszych dzieci jak najbardziej uczciwi i szczerzy, to jednak zdarza się, że najlepszą taktyką, by nakłonić je do zrobienia czegoś, na co nie mają ochoty, jest delikatne – lub całkowite – zakłamanie rzeczywistości. Wmawianie pociechom, że absolutnie potrzebujemy ich pomocy w konkretnym zadaniu, ponieważ sami nie damy sobie z nim rady, wcielanie się w role czy nawet przekonywanie, że jeśli nie wypełnią konkretnego obowiązku, będzie to miało całkowicie absurdalne konsekwencje, może sprawić, że młodsze z dzieci uwierzą w nasze szalone pomysły, a starsze zaczną się z nich śmiać, ale ostatecznie takie włączenie elementu gry ułatwi sytuację i zmieni nastawienie obu stron, czyniąc komunikację o wiele prostszą.

 

  • Potraktowanie obowiązków jako pretekstu do zabawy

 

Zamiast wielokrotnego upominania, proszenia i nakłaniania dzieci do zrobienia tego, czego od nich wymagamy, możemy spróbować zamienić daną czynność w formę konkursu czy zabawy. Zaproponowanie zawodów  na jak najszybsze posprzątanie pokoju czy włożenie ubrań ma o wiele większą szansę powodzenia, niż wydawane głosem wypełnionym tłumioną złością rozkazy, które w dzieciach wywołają tylko większą potrzebę buntu.

 

  • Urozmaicanie codziennych czynności

 

Tak naprawdę ciężko dziwić się najmłodszym, że nie mają ochoty na wykonywanie swoich obowiązków. Jak bardzo interesujące może w końcu być ścielenie łóżka czy mycie zębów? Sami również wypełniamy te zadania bez większego entuzjazmu i robimy to najczęściej tylko dlatego, że musimy. Ponieważ jednak dzieci nie potrafią jeszcze dostrzegać ewentualnych konsekwencji swoich zaniedbań, to zamiast tłumaczyć, dlaczego pewne zajęcia są konieczne, powinniśmy raczej sprawić, by  zaczęły wydawać się im bardziej atrakcyjne. Spróbujcie więc przemienić codzienne obowiązki w zabawę – podczas sprzątania włóżcie śmieszne przebrania, opowiadajcie sobie historie, włączcie muzykę i śpiewajcie lub tańczcie, udawajcie, że pełnicie ważną misję albo umieśćcie w strategicznych miejscach drobne upominki czy słodycze, które dzieci będą mogły w trackie pracy odnaleźć. Będziecie zdziwieni jak takie niewielkie zmiany mogą ułatwić kooperację i uczynić przyziemne powinności przyjemnymi.

 

  • System nagród

 

Być  może najbardziej powszechna metoda nakłaniania dzieci do robienia tego, czego od nich w danym momencie wymagamy, opiera się na nagradzaniu ich za posłuszeństwo. Nie powinniśmy jednak obdarowywać naszych pociech za wykonanie najmniejszej czynności. Ostatecznie nie myją zębów ani nie chodzą do szkoły dla naszego zadowolenia, ale dla samych siebie. Nie uczmy ich, że za każdy wysiłek w życiu należy im się nagroda. Zamiast tego zaproponujmy  raczej, iż założymy dzienniczek ich posłuszeństwa, w którym będziemy odhaczać wykonane obowiązki, a po uzbieraniu odpowiedniej liczby plusów przygotujemy dla nich jakieś wyróżnienie – niekoniecznie w formie prezentu, ale na przykład wspólnie spędzonego popołudnia na placu zabaw.

 

  • Mniejsze zło

 

Kolejną taktyką, którą możemy włączyć, jest oferowanie naszym dzieciom dwóch wyborów, z których każdy zakłada, że zrobią coś, czego od nich oczekujemy. Choć nieco podstępny, taki sposób daje maluchom poczucie kontroli nad sytuacją, jednocześnie doprowadzając do oczekiwanego przez nas rezultatu. Oczywiście stosowanie podobnej metody może nie sprawdzić się w przypadku starszych dzieci, a także przestanie być skuteczne, gdy zaczniemy jej nadużywać, ale od czasu do czasu ucieczka do takiego psychologicznego podstępu może uratować sytuację.

 

 

Sposoby, by nakłonić nasze dzieci do posłuszeństwa, nie ograniczają się jedynie do próśb, gróźb i zakazów. Choć  czasami bycie kreatywnym przekracza nasze zapasy energii i czasu, warto jednak pamiętać, że w przypadku postępowania z dziećmi to właśnie wyobraźnia i nietuzinkowe myślenie dają najczęściej najlepsze rezultaty.

Komentarze

Więcej

Warto zobaczyć