Warszawa

Fast food w dziecięcej diecie

Fast food w dziecięcej diecie

Dzieci uwielbiają potrawy typu fast food, i jest to fakt, z którym trudno dyskutować. Nawet najwyborniejsza zupa pomidorowa czy najpiękniej wysmażony kotlet schabowy w starciu z pizzą, burgerami, hot-dogami lub frytkami mają w opinii małych smakoszy bardzo nikłe szanse powodzenia. Każdy rodzić prędzej czy później musi zmierzyć się z dylematem: pozwalać czy zabraniać dzieciom jadania fast foodów. Dlaczego nasze pociechy preferują ten rodzaj jedzenia? Jak się zachować, kiedy dzieci nakłaniają nas na wizytę w barach szybkiej obsługi lub proszą, byśmy zmówili jakieś słone przekąski do domu? Spróbujmy odpowiedzieć na te niełatwe pytania.

 

„Są pyszne”, „są dobre”, „smakują mi”, „lubię to jeść”. Oto, w jaki sposób dzieci najczęściej wyrażają się o oferowanych przez sieci fast food potrawach. Wszystkie te odpowiedzi prowadzą nas do jednego wspólnego mianownika: przyjemności. Naukowcy już wielokrotnie udowodnili, że określone smaki pobudzają wydzielanie dopaminy, która aktywuje ośrodek przyjemności. Proces ten zachodzi głównie podczas kontaktu z dwoma smakami: słodkim i tzw. umami. Istnienie smaku umami dostrzeżono dopiero w 1908 roku. Kikunae Ikeda, japoński chemik, profesor na Cesarskim Uniwersytecie Tokijskim, zajmujący się m.in. syntezą i właściwościami glutaminianu sody, uznał, że pewna grupa smaków, klasyfikowanych dotąd ogólnie jako smaki „słone”, wyróżnia się spośród pozostałych i inaczej oddziałuje na nasze kubeczki smakowe i poczucie zadowolenia z konsumpcji. Spostrzeżenia profesora wywołały szeroko zakrojoną dyskusję. W roku 2000 naukowcy ostatecznie zgodzili się co do tego, że umami to osobny, a więc piąty, smak odczuwany przez człowieka. Smak umami trudno opisać jednoznacznie. Najczęściej definiuje się go przy pomocy takich słów jak: intensywny, mięsny, bulionowy/rosołowy i – no właśnie – smakowity. Smak większości fast foodowych przekąsek to właśnie umami z domieszką słodyczy i tłuszczu – całość jest więc kompozycją, której dzieciom (i nie tylko) naprawdę trudno się oprzeć.

 

Nie ulega jednak wątpliwości, że spożywanie fast foodowych przysmaków w nadmiarze przyczynia się do rozwoju wielu cywilizacyjnych chorób, m.in. otyłości, miażdżycy, schorzeń serca i wątroby. Proponowane przez globalne sieci restauracji przysmaki często zawierają dużą ilość tłuszczów i węglowodanów, a jednocześnie odznaczają się niedoborem cennych dla organizmu substancji – błonnika, witamin i minerałów.

 

Czy te dwie sprzeczności: z jednej strony pragnienie i potrzebę dzieci, aby jadać to, co sprawia im najwięcej radości, a z drugiej naszą troskę o ich właściwe nawyki żywieniowe i zdrowie da się jakoś pogodzić? Oto kilka wskazówek, które być może pozwolą nam uniknąć wielu stresujących sytuacji.

 

  • Nie wprowadzajmy kategorycznego „nie”! Jeśli całkowicie zabronimy dzieciom kupować jedzenie w fast foodach, stworzymy wokół tego zagadnienia aurę „zakazanego owocu” i tym samym pokusa będzie jeszcze większa. Starajmy się również nie doprowadzać do sytuacji, w których „wyłączenie” naszego dziecka z charakterystycznej dla jego grupy wiekowej aktywności będzie powodowało jakiś rodzaj wykluczenia lub izolacji, bo np. nie pozwolimy mu uczestniczyć w organizowanym w restauracji fast food przyjęciu urodzinowym kolegi.

 

  • Nie ulegajmy zbyt łatwo. Przesadzać nie powinno się również w dugą stronę. Czasami ulegamy namowom dzieci po prostu dla „świętego spokoju” i własnej wygody. Dobrze jest wprowadzić jasne zasady – np. jadamy w fast foodach tylko raz w tygodniu – i krótko wytłumaczyć, dlaczego uznajemy to za dobry wybór. Nie twórzmy z wizyt lub zamawiania jedzenia do domu w fast foodach wielkiego święta. Spróbujmy pokazać dziecku, że przyjemne, zdrowe i naturalne jest jadanie różnych rzeczy, a fast foody to tylko jedna z wielu możliwości.

 

  • Wybierzmy właściwą restaurację. Nie można jednoznacznie powiedzieć, że zła jest sama „idea” fast food. Problem leży raczej po stronie jakości wykorzystywanych w takich restauracjach produktów i technik ich obróbki termicznej. Współcześnie oblicze wielu międzynarodowych i polskich sieci zaczyna się na szczęście zmieniać – np. w menu pojawia się coraz świeżych sałatek i owoców. Typowe dla fast food formy, jak burgery czy tortille, mogą się także okazać świetnym fortelem, aby przekonać dzieci do jadania produktów, za którymi dotąd raczej nie przepadały, a które w ich diecie powinny się znaleźć, np. ryb, które znajdziemy w bogatej ofercie ogólnopolskiej sieci North Fish.

 

Komentarze

Polecamy

Więcej z działu: Artykuły

Warto zobaczyć