Warszawa

Szwedzki styl i Mama Mu

Szwedzki styl i Mama Mu

Miewam okazję podziwiać sposób w jaki Szwedzi wychowują dzieci, kto zainteresowany, niech czyta śmiało! Będzie też trochę o Mamie Mu.

 

Szacunek, cierpliwość, przede wszystkim dobre warunki do zabawy, do pracy, stroje na spacery na każdą pogodę. Stroje i czas, żeby być w deszczu, w błocie, w farbach, w cieście, w kleju. Myślę, że to kwestia świadomości, nie tylko możliwości finansowych. Niewiele z nas spokojnie patrzy gdy dziecko klejem i farbami "niszczy bluzeczkę" a gdzie second hand, lub nasza szafa? Coś dziurawego, znoszonego i niech się dziecię spokojnie realizuje. Kto z nas nie ma w uszach starej Abby? Każda ich piosenka to hit za hitem, nie jest inaczej i teraz. Każdy nastolatek wsłuchuje się w muzyczne hity rodem ze Szwecji. Z literaturą podobnie, jak już biorą się za pisanie, to większość pozycji, my rodzice klasyfikujemy jako klasyka, kanon.


Literatura w Szwecji omawiana jest nie tylko na lekcjach szwedzkiego języka.
Literatura uczy i pozycje takie jak Mama Mu przerabia wychowawca na godzinie wychowawczej. Po co? Bo urocza bohaterka Mama Mu- to istota, której się chce, spiritus movens każdej zabawy i przedsięwzięcia. Nam rodzicom podpowiada jak zachęcić dziecko do zabaw, a dzieciom na godzinie wychowawczej wpaja się,
że dziecko potrafi i może sięgać po swoje marzenia, realizować cele. Na godzinie wychowawczej w Szwecji, nawet Krowa może jeździć na rowerze, pokonywać inne bariery, czy coś w tym dziwnego, że jej się udaje? Ba, nawet zachęca sceptycznie podchodzącego do każdego przedsięwzięcia przyjaciela, czemu ten przyjaciel Pan Wrona, wiecznie narzeka i jest "na nie"?


Bo my rodzice jak już wiemy, że coś się uda, lub nie uda, po prostu odpuszczamy sobie, ale Mama Mu jeszcze tego nie wie, jej się bardzo chce i z pomocą Pana Wrony dobrze, bardzo dobrze się bawi. Wystarczy go umieć zachęcić.
Potem, po takich lekcjach wychowawczych w Szwecji rosną dobrzy rodzice, którzy wiedzą, że dziecko ma w sobie kapitał, siłę. W Szwecji każdy ma swoją wartość, od przedszkola uczą, że każdy ma prawo do szacunku, bo bez kompleksów i obiekcji można więcej i lepiej. Mama Mu w kombinezonie na rowerze, na sankach, na huśtawce, Mama Mu odkrywa i ma pewność, że jej się uda. Spada z sanek, to nabija sobie guz, ale nie widzi swoich ograniczeń, nie ma uprzedzeń, wprost nie widzi, że jest za ciężka, że nie ma rąk, nie może trzymać młotka, nie może ? Może bo ma ogon, to Mama Mu buduje, a Pan Wrona, najpierw wie lepiej, już to kiedyś robił, już kiedyś zjeżdżał na sankach, już , już , już....


Czy Pan Wrona to My? Rodzice?
Wejdźmy z dzieckiem w zabawę bez mantyczenia, bez słynnego " nie uda się..."
Wczoraj na wiadukcie o 19:00 stałam z synem i czekałam, aż nadjedzie pociąg, oczywiście było zimno, ale nie wypowiedziałam tego, co cisnęło mi się na język, " na pewno nie przyjedzie, będziemy tu stali i zmarzniesz". I dobrze, że nie powiedziałam, bo przyjechała WKD, SKM i dalekobieżny, radość ogromna. W każdej, nawet małej sprawie można odnosić się do Mamy Mu, a potem?

A potem dziecko idzie w świat bez kompleksów, uprzedzeń, wzmocnione małym sukcesem, zdobywa rynki muzyczne, podbija świat literatury, nie mówiąc o mniej spektakularnych zawodach, czy o relacjach w grupie.

 

Zachęcajmy siebie, żeby nie wyrosły nam dzieci na Pana Wronę, ale na Mamy Mu. Nie każdy ma możliwość poznawania szwedzkich realiów, ale każdy mieszka obok biblioteki i tam czeka cała seria przygód Mamy Mu. Polecam wgryźć się w lekturę, z opowiadania wyciągnąć przesłanie i cieszyć się z dzieckiem z sukcesów.

 

Mama Asia

Komentarze

Świetny artykuł, dzjmy szansę naszym dzieciom na dorastanie ze świadomością że chcę znaczy mogę. Niech się realizują.

dodany: 2013-01-27 02:38:14, przez: Anna

Polecamy

Więcej z działu: Okiem rodzica

Warto zobaczyć