W domu z dzieckiem » Zabawy rozwojowe » Rozładowanie emocji » Malowanie po ścianie
Zdolności manualne (19) | |
Rozładowanie emocji (14) |
Malowanie po ścianie
Chyba każdy z nas przeżył szok, gdy nasze dziecko pierwszy raz przyozdobiło kredkami ściany swojego pokoju, lub co gorsze salonu.
Ja pamiętam taką historię z dzieciństwa: mój pomalowany od szablonu pokój miał jeden mankament, kwiatki na ścianach były białe (!). I wtedy po raz pierwszy poczułam jak niekonsekwentny jest dorosły świat. Mama bowiem, babcia i reszta dorosłych autorytetów przepytywały przy każdej nadarzającej się okazji: a w jakim kolorze jest niebo (niebieskie - dobrze), a trawka (zielona - brawo) a kwiatuszki ("kololowe" - ślicznie). No więc pomalowałam pół ściany kwiatuszków na "kololowo" i niemało energi mnie to kosztowało... a tu ZONG, bo po ścianie nie wolno. Niby dlaczego? Kwiatki to kwiatki. Mają być "kololowe" i basta, w dodatku Bunia tak mówi, a Buni trzeba słuchać.
Wtedy dostałam lanie, ale może właśnie dzięki temu tak dobrze pamiętam logiczną argumentację dziecka.
Moi rodzice po tej przygodzie poszli po rozum do głowy i rozwiesili wielki arkusz papieru na całej ścianie. Wytłumaczyli, że to moje miejsce do malowania i powstanie tu wielkie dzieło. To było super! Przyprowadzałam za rękę wszystkich, łącznie z listonoszem, by powstające dzieło oglądali. Wielki format robił wrażenie. Większość sąsiadów było przekonanych, że zostanę sławną malarką, co naturalnie rodziców napełniało niczym nieuzasadnioną dumą.
Lata minęły a pomysł nadal sprawdza się tak samo dobrze! Pamiętajcie tylko, by mali artyści używali do tworzenia dzieł wyłącznie suchych kredek, a papier nie był zbyt delikatny i nie rozrywał się przy każdym pociągnięciu kredką.
(AK)
| KOMENTARZE: |




















