Strefa rodzica » Okiem rodzica » Czarodziejskie moce posiłków...
Rodzice recenzują (18) | |
Rodzice relacjonują (36) | Rodzice piszą (128) |
powiększCzarodziejskie moce posiłków...
Kłopotki zaczęły się, gdy Maciuś miał już sam jeść.
Łyżeczka i widelec to byli najlepsi kompani mili,
niestety nie do "papu" robienia, ale do psocenia.
Płacz, lament niósł się pod chmury, gdy samolocik ponury
z zupką, kaszką czy kapustką miał zaparkować w ustkach.
"Siam, siam ...." szlochał maluch, a pusty był nadal brzuch,
więc Mama zaczęła posiłki od teatralnej minki.
Potem było przedstawienie: "Oto maszeruje jedzenie".
Każdy ziemniaczek, mięsko, owoce, miało swą nazwę i czarodziejskie moce.
Maciuś Siam parkował do buźki pomidorka Klemensa i ziemniaczki Zuzki
był Pułkownik Kotlecik i Major Groszek i wszyscy znikali w brzuszku - jak ładnie- proszę !
To nasza najlepsza była metoda, by poskromić Niejadka i Głoda !!!!
Urszula Małek
| KOMENTARZE: |
Na majówkę nawet w zimie!
Ferie w mieście
Pięć lat i wolontariat
Symfonia na fasolę, małe stopy i didgeridoo
Dzień Dobry, Świnko!
Pierwsze dni z noworodkiem, czyli jak nie zwariować po powrocie ze szpitala
Czas na nocnik!
Sylwester na sportowo
Urządzamy rodzinne bale w karnawale
Zima zła! - krótki przewodnik dla niepoprawnych pedagogicznie
Święta bez komputera i TV?
Magiczny czas
W poszukiwaniu magii i sensu świąt...
Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
Na dworze u króla
Zima lubi dzieci najbardziej na świecie
Nasze świąteczne dekorowanie
Kiedy piszę ten tekst, sypie śnieg...
Blisko, coraz bliżej...
Zimowe zabawy



















