Strefa rodzica » Okiem rodzica » Teatrzyk przy stole - jemy i uczymy...
Rodzice recenzują (18) | |
Rodzice relacjonują (36) | Rodzice piszą (128) |
powiększTeatrzyk przy stole - jemy i uczymy...
Jesteśmy rodzicami 1,5 rocznej Oleńki. Rośnie szybko i zdrowo. Jest bardzo wesoła i rzadko płacze z byle powodu. Jednak za każdym razem, jak zbliża się pora obiadu lub kolacji, mamy z mężem kłopot nie do opisania.
Ola owszem je ale tylko wtedy, jak jest czymś strasznie zainteresowana. wymyśliliśmy z mężem sposób na naszego "niejadka". Otóż za każdym razem, jak zbliża się pora posiłków zabieramy Oleńkę do kuchni, sadzamy na kocyku i przygotowujemy z nią posiłki. zazwyczaj jest to zupka na 1 danie i ziemniaczki lub ryż na drugie. Ola zawsze bierze czynny udział w tych przygotowaniach. Następnie po przyszykowaniu juz posiłku, sadzamy Olę na krzesełku i ustawiamy całą aranżację, która jest nam niezbędna do przedstawienia. Przebieramy się szybko w stroje marchewki, brukselki, poru, czy kapusty i z mężem robimy małe przedstawienie. Opowieść zaczyna się tak: Pewnego słonecznego poranka, kiedy słoneczko wschodzi za pagórka, wszystkie warzywka budzą się i rozciągają. Opowiadają co im się przyśniło i o czym marzą. Zawsze najwięcej do powiedzenia ma marchewka. Jest pomarańczowa, dorodna i jest samochwałą. Lubi opowiadać o sobie i chwalić się ile ma witamin. Wszystkie warzywa zawsze słuchają co ma ciekawego do powiedzenia, ponieważ jej część zielona na czubku zawsze się skręca i gimnastykuje. Kiedy skończy juz opowiadać o sobie, w zdanie wchodzi jej por, który też jest bardzo pewny siebie i nie należy do warzyw, które boją się coś powiedzieć o sobie. Por jest warzywem długim i zielonym, mówi o witaminach i o korzyściach jakie wynikają z jego spożywania. I tak po kolei każde warzywo opowiada o sobie, o swoich zaletach i przyzwyczajeniach.
Ja z mężem zawsze przebieramy się za te warzywa, które są w obiadku lub kolacji i robimy czynny przekaz dla Oli, aby zrozumiała, co takiego je i jakie to jest dobre dla jej rozwoju, bo ma dużo witamin. Każde warzywko jest traktowane inaczej, indywidualnie. Ola przez poznanie tych warzyw chętnie je i nawet powoli zaczyna sama je nazywać. Zabawne jest to, że kiedy robimy zakupy w sklepie, Ola sama bierze z półki z warzywami por, marchewkę, pietruszkę, groszek i krzyczy na cały sklep nazwy warzyw. W ten sposób Ola uczy się, bawi, a przy tym zdrowo je.
pozdrawiam,
Monika Kurczak mama Oli
| KOMENTARZE: |
dodany: 2009-09-07 14:43:15, przez: Aga
dodany: 2009-03-24 14:31:02, przez: ASIA
Na majówkę nawet w zimie!
Ferie w mieście
Pięć lat i wolontariat
Symfonia na fasolę, małe stopy i didgeridoo
Dzień Dobry, Świnko!
Pierwsze dni z noworodkiem, czyli jak nie zwariować po powrocie ze szpitala
Czas na nocnik!
Sylwester na sportowo
Urządzamy rodzinne bale w karnawale
Zima zła! - krótki przewodnik dla niepoprawnych pedagogicznie
Święta bez komputera i TV?
Magiczny czas
W poszukiwaniu magii i sensu świąt...
Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
Na dworze u króla
Zima lubi dzieci najbardziej na świecie
Nasze świąteczne dekorowanie
Kiedy piszę ten tekst, sypie śnieg...
Blisko, coraz bliżej...
Zimowe zabawy



















