Strefa rodzica » Okiem rodzica » Czy samodzielność dziecka jest dobra?
Rodzice recenzują (18) | |
Rodzice relacjonują (36) | Rodzice piszą (128) |
powiększCzy samodzielność dziecka jest dobra?
Nasza córka 4 miesiące temu skończyła 2 latka. Wkroczyła w etap
samodzielności i uporu to znaczy wszystko chce robić sama i bardzo się
dobitnie o to upomina. Na przykład chce nosić koszyk z zakupami w
sklepie (czasem bardzo ciężki). Spacerować sama w pobliżu ruchliwej
ulicy. Rozbierać się i ubierać, czesać, jeść itd. Zapalać i gasić
światło, wciskać guziki domofonu i windy, przekręcać klucz w zamku,
wyrzucać śmieci, płacić pieniądze w kasie... Można by mnożyć. Ktoś
powie: super! Uciążliwe staje się to jednak w momencie, gdy bardzo się
spieszymy lub gdy jakaś czynność leży poza zasięgiem jej możliwości.
Albo też gdy jest po prostu niebezpieczne. Często bywało, że Mała się
złościła, płakała, zalewała łzami, krzyczała (aż do zachrypnięcia)-
nawet przez kilkanaście minut, a mnie... też trudno było opanować
emocje! Wyrywałem jej coś, zabierałem albo nie pozwalałem, również przy
tym krzycząc. Ale nauczyłem się od żony: przede wszystkim opanowania i
rozmawiania z córką. Jest dużo lepiej. Żona wychodzi z założenia, że na
pewne rzeczy można Małej pozwalać, nawet jeśli to robi w "żółwim
tempie", od czasu do czasu deklarując dyskretnie swoją gotowość do
pomocy. W pewnym momencie córka się nudzi rozpinaniem guzika, którego
nie mogą małe rączki rozpiąć i sama prosi: "pomóż". Wtedy żona mówi:
"widzisz, to trudne, dobrze sobie poradziłaś, a teraz mama się włączy".
Podobnie robi, gdy Mała się złości, jeśli cos jej nie wychodzi ("mam
wrażenie, że jesteś niezadowolona z tego, że nie możesz rozpiąć
kurteczki, ale przecież to jest bardzo trudne zadanie").Gdy Córka
ogłasza: "płaczę" i zalewa się łzami, - zona odpowiada - "widzę,
zastanawiam się co się stało, jeśli będziesz chciała już przestać i się
przytulić, czekam na Ciebie". Po paru chwilach Mała prosi :"pociesz
mnie". Jeśli faktycznie coś jest niebezpiecznego - żona patrząc jej w
oczy mówi: "na to nie mogę się zgodzić, bo jest dużo samochodów i to
niebezpieczne, ale jeśli przejdziemy razem przez ulicę to będziesz mogła
iść sama tak, bym mogła w razie czego Cię chwycić za rączkę". Jednym
słowem: nic na siłę! Z Maluchem też można porozmawiać, a przede
wszystkim ważne jest, by przyjąć emocje dziecka i nie traktować, że są
przeciwko nam...
| KOMENTARZE: |
Na majówkę nawet w zimie!
Ferie w mieście
Pięć lat i wolontariat
Symfonia na fasolę, małe stopy i didgeridoo
Dzień Dobry, Świnko!
Pierwsze dni z noworodkiem, czyli jak nie zwariować po powrocie ze szpitala
Czas na nocnik!
Sylwester na sportowo
Urządzamy rodzinne bale w karnawale
Zima zła! - krótki przewodnik dla niepoprawnych pedagogicznie
Święta bez komputera i TV?
Magiczny czas
W poszukiwaniu magii i sensu świąt...
Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
Na dworze u króla
Zima lubi dzieci najbardziej na świecie
Nasze świąteczne dekorowanie
Kiedy piszę ten tekst, sypie śnieg...
Blisko, coraz bliżej...
Zimowe zabawy



















