Książki dla dzieci » W puszczy nad rzeką Marongo. Bajki o zwierzętach
W puszczy nad rzeką Marongo. Bajki o zwierzętachWydawnictwo: Wydawnictwo Skrzat Zobacz gdzie kupić Wiek dziecka: od 5 lat ISBN: 978-83-7437-522-1 tagi: bajka |
W puszczy nad rzeką Marongo codziennie dzieje się coś niezwykłego. Profesor Mrówka Ludojad pracuje nad kolejnym wynalazkiem, Buka zyskuje sławę, Bokochodek tka przepiękne pajęczyny i marzy o obiadach przy królewskim stole. W popłoch wprowadza zwierzęta pojawienie się Dwugłowego Tygrysa, a kiedy puszczę zalewa woda, król Lew Wielki grozi sprawcy tego nieszczęścia śmiercią…
Opowieści Ryszarda Sadaja przypominają „Takie sobie bajeczki” Rudyarda Kiplinga. Każda z nich stanowi pretekst do wyrażenia głębszej myśli, oczywiście na miarę młodego czytelnika. Tematem opowiadań są bowiem przyjaźń, radzenie sobie w niebezpieczeństwie, pomysłowość i inwencja, szacunek dla innych, tolerancja, indywidualizm, talent, upór w dążeniu do celu.

fragment książki:
W norze pod krzakiem tarniny mieszkała rodzina myszy – Merdaków. Specjalnie w takim miejscu wybudowały sobie dom. Kolce tarniny, ostrzejsze od kolców jeża, chroniły myszy przed kotami, które czasami przechodziły z pustyni do puszczy.
Merdaki nie były takie, jak inne myszy, co to tylko ganiają i całymi dniami śmieją się nie wiadomo z czego i dlaczego.
Tata Merdak był gospodarną myszą. Od rana do wieczora, z przerwą na obiad i poobiednią drzemkę, zdobywał pożywienie dla rodziny. Mama Merdakowa robiła konfitury, placki, soki. W norze pod krzakiem tarniny nawet w czasie najdłuższej zimy nie brakowało jedzenia. Ciotka Merdaczka sprzątała w domu, robiła swetry na drutach i zajmowała się ogródkiem. Lubiła przy tym śpiewać i śmiać się. W ogóle była najweselszą myszą w rodzinie. Córka Merdka, jak to dziecko, raz pomagała ojcu, raz matce, raz ciotce, ale najczęściej to bawiła się z innymi myszami. (...)
Wydawało się, że Merdakom nic złego nie może się przytrafić. A już na pewno nic złego z powodu Latającego Żółwia, który każdej jesieni przylatywał do puszczy nad rzeką Marongo. Zaczęło się od tego, że ciotka Merdaczka spotkała przy źródle Latającego Żółwia i ten jej zaproponował, by kupiła od niego trzy dobre rady przeciw wszelkim nieszczęściom w życiu. (...)
72 strony
oprawa twarda
Recenzje książki (W puszczy nad rzeką Marongo. Bajki o zwierzętach)
„W puszczy nad rzeką Marongo” Ryszarda Sadaja zawiera zbiór opowiadań, a może bardziej przypowiastek, o mieszkańcach pięknej krainy leżącej gdzieś daleko, jak to w bajkach bywa. Bohaterowie bajek szczycą się ciekawymi imionami, jak Buka, Merdaki, czy profesor Mrówka Ludojad, a rządzi nimi sprawiedliwie król Lew Wielki. Każdy rozdział opowiada oddzielną historię zaczerpniętą z życia puszczy, i w każdej z nich zawarty jest jakiś morał, między innymi o wartości przyjaźni, poczuciu własnej wartości czy odpowiedzialności. Styl pisania jest nowoczesny, dowcipny i łatwy w czytaniu. Jest to książka, którą nie dość, że szybko i z przyjemnością się czyta, to jest ona bardzo atrakcyjna wizualnie. Jest w twardej oprawie, ma grube śnieżnobiałe strony z dużym wyraźnym drukiem. Ilustracje Piotra Olszówki są kolorowe, wyraziste i pobudzają wyobraźnię dziecka. Od kiedy dostaliśmy tę książkę, raz po raz do niej wracamy i czytamy razem o przygodach Ludojadka, Różanki czy pająka Bokochodka. Za każdym razem, jest to prawdziwa przyjemność.
Bajki z morałem
Książka składa się z kliku trochę abstrakcyjnych opowiadań o zwierzętach zamieszkujących puszczę nad rzeką Marongo. Główni bohaterowie to: Lew Wielki, Profesor Mrówka Ludojad, bóbr Buka, pająk Bokochodek, mysze Merdaki i inni. Każda historia zawiera jakąś ukrytą prawdę lub myśl. Na przykładach z życia zwierząt zilustrowane są takie wartości jak przyjaźń, spryt, odwaga, upór w dążeniu do celu, talent, mądrość. Jako wzór może posłużyć historia pająka Bokochodka. Uważał, że jest niezwykły, bo miał osiem par oczu, z których każde patrzyło w inną stronę, chodził bokiem i dobrze grał w warcaby. Tymczasem inni zwrócili uwagę nie na jego wygląd zewnętrzny, lecz na jego talent (tkał prześliczne pajęczyny). Dzięki talentowi spełniło się największe marzenie pająka o tym, aby zamieszkać w królewskim pałacu.
Młodsze dzieci mogą nie do końca zrozumieć przesłanie opowiadań, dlatego warto, aby dorośli wytłumaczyli im sens bajek ułatwiając odnalezienie ukrytych wartości.
Życie nad rzeką
Rzeki Marongo i jej okolic na próżno szukać na mapie. To kraina bajkowa. Mieszkańcy puszczy, która rozpościera się nad wspomnianą rzeką mają swego króla – oczywiście lwa. Lew Wielki rządzi królestwem, wydaje rozkazy, może nawet podjąć decyzję o egzekucji. Służą u niego dworzanie, kurier królewski – Szybkonogi Zając, pełnomocnik króla – Rudy Szympans, marszałek dworu – dzik z czterema orderami na piersi, w największych kłopotach pomaga najczęściej Profesor Mrówka Ludojad, który próbuje przekopać się na drugą stronę ziemi. Te kłopoty to, na przykład, pojawienie się Dwugłowego Tygrysa, który nie tylko był pazerny, ale i nie przestrzegał odwiecznych praw puszczy oraz zalanie puszczy przez potop. Król miał też kata – niedźwiedzia bez prawego ucha, który uwielbiał egzekucje („ucieszył się, że nie na darmo ostrzył topór”) i wprawiał się „w celnym uderzaniu toporem”. I na szczęście do żadnej egzekucji na kartach książki nie doszło, chociaż był moment, że „zwierzęta wznosiły okrzyki, żeby go (Profesora) ścinać po kawałku, poczynając od nóg”. Cóż, wiadomo, że w świecie zwierząt panują drapieżne prawa (w tym przypadku można powiedzieć, że prawa puszczy), a władca królestwa faktycznie mógł dużo – również z wykorzystaniem osoby kata. Zastanawiam się jednak, czy ten motyw jest właściwy dla przedszkolaków. Wydaje mi się jednak zbyt drastyczny i okrutny.
Opowiastki skonstruowane są tak, by wynikał z nich jakiś morał. A to pokazują, że oszustwo zawsze wyprowadzi na manowce, ale można się zmienić i tak jak Lis Pustynny na przykład opiekować dębami. A to są hołdem dla przyjaźni, jak to pokazuje przykład Różanki i starego jednookiego karpia. A to przestrzegają przed nieuczciwymi sprzedawcami dobrych rad. Pokazują, że marzenia mogą się spełniać, co ziściło się pająkowi Bokochodkowi. I jak to czasem trudno docenić własne talenty.
Mam też wątpliwości co do historii poety – Buki – bobra, który wolał mieszkać w dziupli i dlatego rodzice się go wyrzekli. Czy odmienne zdanie musi zostać aż tak napiętnowane – odtrąceniem przez rodziców?! Oczywiście Buka bardzo to przeżywał, tak bardzo, że powstały piękne, aczkolwiek smutne wiersze... Bajka kończy się happy endem, ponieważ rodzice „z powrotem postanowili uznać Bukę za swego syna”, ale dla mnie to przekaz, że trzeba sobie szczególnie zasłużyć na miłość rodziców.
7 bajek z przesłaniem, niewątpliwą głębią, opowieści o ważnych sprawach. Interesujących, mądrych, choć z opisanych powyżej powodów uważałabym, zastanawiając się przed przeczytaniem ich najmłodszym. Książka bardzo ładnie wydana, z wdzięcznymi, wpadającymi w oko ilustracjami.
| KOMENTARZE: |



























