Witam. Od 1,5 miesiąca uczę syna (jest w zerówce) korzystając z Pani książeczek z serii " Kocham czytać". Nauczył się pierwszych sylab z "P" i "M". Problem zaczął się, gdy przyszło do pokazywania/odczytywania wszystkich sylab z P i M wymieszanych. On zwyczajnie zgaduje, gdzie jest np. PA MA itd. Mieszają mu się spółgłoski. To trwa już 3 tygodnie. Jestem coraz bardziej załamana. Czy on się kiedyś tego nauczy?
Pytanie przysłała pani Monika
Droga Pani Moniko,
trzy tygodnie to dla niektórych dzieci zbyt krótki czas nauki. Wszystkim dzieciom leworęcznym dzieciom ze skrzyżowaną lateralizacją oraz dzieciom gdzie w rodzinach są przypadki leworęczności lub dysleksji czytanie sprawia kłopot. Dzieci te szybko uczą się samogłosek, bo te przetwarzane są w strukturach prawej półkuli, a potem jest problem, gdy trzeba czytać sekwencjami. Najważniejsze, by nie uczyć głoskowania. Jeśli w zerówce jest metoda głoskowania, to ona właśnie negatywnie wpływa na naukę czytania i pisania. Głoskowanie bardzo utrudnia życie wszystkim dzieciom, nie tylko tym przetwarzającym język w prawej półkuli mózgu.
Warto poćwiczyć lewą półkulę, by dziecko radziło sobie z szeregowaniem i sekwencjami - Program "Szeregi i sekwencje" Marta Korendo (www.wir-wydawnictwo.com). Można także skorzystać z Sylabowych Piotrusiów (www.we.pl). Proszę nie tracić wiary! Metodą sylabową nauczyły się czytać wszystkie dzieci, które prowadziłam ja i moje koleżanki w poradni.
Serdecznie pozdrawiam
Jagoda Cieszyńska
My też mamy dobre doswiadczenia z ukladankami edukacyjnymi, bardzo nam pomogly i corcia byla nimi zainteresowana, cwiczylismy codziennie i efekty byly widoczne. Sa dobre ukladanki "Sy-la-by" adamigo, z których korzystaliśmy.
dodany: 2010-10-28 14:39:52, przez: pedro
Bardzo dziękuję za odpowiedź. Syn już bezbłędnie czyta w książeczkach sylaby z P, M ,B, L jednak nadal je myli, kiedy widzi zapisane na kartce. Zwracam mu uwagę na układ warg, języka podczas wypowiadania głoski i jest troszkę lepiej. Nie wiem czy powinnam ćwiczyć z nim te sylaby, aż je dobrze opanuje i dopiero przejść do następnej książeczki czy jednocześnie utrwalać te "stare" i wprowadzać kolejne? Pozdrawiam.
dodany: 2009-01-20 15:30:06, przez: Moderator pytań
Droga Pani Moniko, proszę teraz spróbować nieco uatrakcyjnić
odczytywanie sylab poza książeczką. Można skorzystać z gry "Piotrusie
sylabowe", można także wymyślić samodzielnie zawody w czytaniu. Ważne
jest także, zanim przejdziemy do kolejnych książeczek poćwiczyć
zestawienia SAMOGŁOSKA + SYLABA OTWRTA, np. APA OMO EBE ULU. Potem
bawimy się z dzieckiem w odwracanie (pomoce do tych ćwiczeń www.we.pl)
i czytamy sylaby zamknięte AM OP IL.
PRZECHODZIMY DO NASTĘPNEJ KSIĄŻECZKI GDY DZIECKO POTRAFI już czytać
sylaby zapisane na kartach.
Cieszę się z sukcesów dziecka i Pani.
Serdecznie pozdrawiam
Jagoda Cieszyńska
dodany: 2009-01-20 15:30:06, przez: J.Cieszyńska
Pani Profesor kupiłam synkowi "piotrusie sylabowe" , zestaw "Szeregi i sekwencje" oraz "Relacje przestrzenne i czasowe" a także "Moje pierwsze sylabki". Ćwiczymy codziennie kilka razy po kilka minut. Efekty jakieś są chociaż, moim zdaniem, niewielkie w porównaniu do włożonej pracy. Jednego razu syn przeczyta wszystkie sylaby bezbłędnie, za pól godziny myli się co chwilę. Odczuwam presję, bo nauczycielka z przedszkola ciągle mówi, że syn nie czyta a ona MUSI wszystkie dzieci czytać nauczyć. Kilka razy słyszałam zarzut, że dziecko nie zna liter. Nie zna bo poznaje sylaby i to pisane wielka literą czyli słowa umieszczonego w książeczce dla sześciolatków nie przeczyta. Dziś nauczycielka powiedziała mężowi, który odbierał dziecko, że będzie wnioskowała o odroczenie obowiązku szkolnego. Czy rzeczywiście w zerówce dziecko musi nauczyć się czytać? Dodam, że jeśli chodzi o matematykę, synek wypada bardzo dobrze (myślenie operacyjne). Ma jednak problemy z koncentracją. Uczęszcza na terapię SI, jest po trzech programach Tomatisa.
Przysłała pani Monika
dodany: 2009-01-20 15:30:06, przez: Moderator pytań
[quote:c19f374f4a="Moderator pytań"]Odczuwam presję, bo nauczycielka z przedszkola ciągle mówi, że syn nie czyta a ona MUSI wszystkie dzieci czytać nauczyć. Kilka razy słyszałam zarzut, że dziecko nie zna liter. Nie zna bo poznaje sylaby i to pisane wielka literą czyli słowa umieszczonego w książeczce dla sześciolatków nie przeczyta. Dziś nauczycielka powiedziała mężowi, który odbierał dziecko, że będzie wnioskowała o odroczenie obowiązku szkolnego. Czy rzeczywiście w zerówce dziecko musi nauczyć się czytać? Dodam, że jeśli chodzi o matematykę, synek wypada bardzo dobrze (myślenie operacyjne). Ma jednak problemy z koncentracją. Uczęszcza na terapię SI, jest po trzech programach Tomatisa.
Przysłała pani Monika[/quote:c19f374f4a]
witam tak mnie zastanowiło czy nauczycielka ma prawo wnioskować o odroczenie? jeśli tak, to jak to ma się do decyzji rodziców że dziecko i tak pójdzie do pierwszej klasy, gdyż rodzic się z taką opinią nauczycielki nie zgadza? i jak to sie ma do tego, że w pierwszej klasie i tak dzieci uczą się czytać? po co ta presja przedszkolanek?
dodany: 2009-01-20 15:30:06, przez: malwid
Napisz komentarz, pomóż innym, opiniuj treści